Rolnicy obawiają się politycznego wyroku w sprawie nowych technologii upraw

źródło: flickr.com

Rolnicy z UE wyrazili obawy co do toczącego się procesu sądowego dotyczącego nowych technik hodowli roślin. Argumentują, że sprawa może się skończyć decyzją „polityczną”, a więc taką która nie uwzględnia argumentów naukowych i ekonomicznych.

 

28 września Komisja Europejska wznowiła debatę na temat inżynierii genetycznej podczas spotkania poświęconego nowoczesnym biotechnologiom w rolnictwie, koncentrując się na nowych technikach hodowli roślin (NPBT – New Plant Breeding Techniques). Ale stanowisko KE nadal jest niejasne.

Czym jest NPBT?

Termin NPBT oznacza szereg metod naukowych, które genetycznie modyfikują rośliny w celu nasilenia cech, takich jak odporność na suszę czy szkodniki.

Oś debaty skupia się na tym, czy techniki te powinny być klasyfikowane jako genetyczna modyfikacja organizmów (GMO), a zatem czy powinny one podlegać ścisłym procesom zatwierdzania przewidzianym dla GMO.

UE definiuje GMO jako „organizmy, z wyjątkiem istot ludzkich, których materiał genetyczny został zmieniony w sposób, który nie występuje naturalnie w wyniku krzyżowania i / lub naturalnej rekombinacji”.

Zwolennicy NPBT przekonują, że rośliny uzyskane za pomocą tych technik mogłyby być produktem konwencjonalnych technik krzyżowania, które naśladują naturalne procesy, a zatem nie można ich uznać za GMO.

Holandia twierdzi, że nie ma potrzeby oczekiwać na regulacje dla całej UE i chciałaby przyspieszyć rozwój NPBT.

Z drugiej strony, sceptycy kwestionują pogląd o NPBT jako o technologii naśladującej procesy naturalne, ponieważ końcowy produkt nie jest osiągalny w naturze. Ponadto twierdzą, że nie ma dostatecznych danych na temat tego, co dzieje się przy łączeniu wielu NPBT i przy powtarzaniu tego procesu przez dłuższy czas. Ich zdaniem należy stosować zasadę ostrożnościową, a NPBT powinny być regulowane zgodnie z regułami jakim podlega GMO.

Kwestie bezpieczeństwa

W 2016 r. KE zleciło przygotowanie przeglądu aktualizującego naukową wiedzę o NPBT. Dokument opublikowany w kwietniu zeszłego roku nie uwzględniał jednak statusu prawnego NPBT.

28 września, komisarz ds. zdrowia i żywności Vytenis Andriukaitis oświadczył: „W UE nie ma jednej wizji tego, jak dalece możemy i powinniśmy czerpać korzyści z wykorzystywania innowacyjnych ludzkich interwencji w rolnictwie”.

Dodał również, że istnieje potrzeba szerszego zrozumienia istoty NPBT: „W przypadku większości zagadnień związanych z nauką ludzie szukają »czarno-białych« odpowiedzi tam, gdzie badania naukowe wiążą się z ryzykiem i niepewnością.”

Rzecznik prasowy Komisji Europejskiej powiedział dla EURACTIV, że oczekiwana interpretacja prawna ułatwi harmonizację podejścia państw członkowskich UE do nowych technik upraw. „Jednakże przedstawienie ostatecznej i wiążącej opinii w sprawie interpretacji prawa UE należy do wyłącznych uprawnień Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (ETS)”.

Sprawa sądowa

W 2016 r. Francja zwróciła się do ETS o wyjaśnienie, czy szereg odmian odpornego na herbicydy rzepaku uzyskanego za pośrednictwem NPBT powinno przejść proces zatwierdzania przewidziany dla GMO. Wyrok ma zapaść w pierwszej połowie 2018 r.

Sprawa dotyczy jednego typu NPTB (mutagenezy) i nie jest jasne, czy orzeczenie będzie się rozciągało także na inne typy NPTB oraz jaki byłby ogólny wpływ na sytuację ewentualnego negatywnego orzeczenia w sprawie inżynierii genetycznej.

Kwestionowane w szczególności jest to, czy sędziowie trybunałów mają wystarczającą wiedzę naukową w tym obszarze.

„Obawiam się, że sąd wyda decyzję polityczną”, powiedział dla EURACTIV Thor Kofoed, który kieruje zespołem ds. polityki nasiennej w organizacji rolniczej Copa-Cogeca.

„Nowa technologia mutagenezy jest normalną i naturalną technologią hodowlaną. Naprawdę boję się, że sąd podejmie decyzję, iż mutageneza powinna być częścią dyrektywy GMO. Wtedy naprawdę będziemy mieć problem, ponieważ nic nie będzie można na to poradzić. To całkowicie rozbije całą branżę. Uważam, że prawnicy nie rozumieją biologii”- oświadczył Kofoed.

Przemawiając na posiedzeniu Komisji, Kofoed podkreślił, że „rolnicy i hodowcy muszą być bardziej innowacyjni, aby stawić czoła wyzwaniu, jakim jest wyżywienie rosnącej populacji na świecie przy ograniczonych zasobach i coraz bardziej zmiennej pogodzie, wahającej się między powodzią a suszą”.

„Musimy stworzyć nowe odmiany roślin, które będą na przykład odporne na udar cieplny i stres wodny. To byłby sposób na dostosowanie się do zmian klimatycznych, zgodnie z raportem IPCC dotyczącym zmian klimatycznych” – dodał Kofoed.

Zdaniem Luca Verneta z Farm Europe, think-tanku zajmującego się tematyką rolną, „kontynuowanie tych prac jest bezpieczne z politycznego punktu widzenia, jeśli np. nie użyto obcego DNA”.

Amerykańska firma zajmująca się produkcją materiału siewnego DowDuPont wyraziła przekonanie, że UE zezwoli na stosowanie innowacj w dziedzinie NPBT: „Jesteśmy pewni, że europejscy rolnicy będą mieli dostęp do tego typu bardzo ważnych narzędzi” – powiedział Neal Gutterson z DowDuPont w rozmowie z EURACTIV.

Międzynarodowa Federacja Rolnictwa Ekologicznego (IFOAM) wyraziła jednak odmienny pogląd w tej kwestii.

Wiceprezes tej federacji Jan Plagge powiedział: „Wszystkie nowe techniki inżynierii genetycznej powinny być bez wątpienia uważane za techniki modyfikacji genetycznej prowadzące do uznania je za GMO, a tym samym podpadać pod obowiązujące już przepisy dotyczące GMO.

„Nie ma prawnych ani technologicznych podstaw, aby wykluczyć te techniki z wcześniejszego procesu oceny ryzyka przed ich autoryzowaniem oraz z obowiązkowego oznakowania, co już ma obecnie zastosowanie w stosunku do GMO”.