Rosnące zatrudnienie sprawiło, że w Wielkiej Brytanii pracuje rekordowa liczba ludzi (32 mln). Bezrobocie jest najniższe od wczesnych lat 70., wynosi 4,5 proc.

– Rynek pracy zachowuje się wbrew oczekiwaniom: zarówno stałych, jak i tymczasowych posad przybywa najszybciej od ponad dwóch lat. Rośnie też pierwsza płaca oferowana kandydatom – mówi Kevin Green, szef Konfederacji Zatrudnienia i Rekrutacji (REC).

REC zrzesza brytyjskie agencje pracy. Raport stworzyła na podstawie  danych z lipca pochodzących właśnie od tych agencji. Wyłonił się z nich obraz rozwijającego się rynku pracy, który jednak ma problemy z rekrutacją wystarczającej liczby osób.

– Pracodawcy muszą starać się coraz bardziej, by zapełnić wakaty, bo jest ich coraz więcej, a dostępność kandydatów spada. Pod największą presją są sektory gospodarki zależne od pracowników z Unii Europejskiej, gdyż wielu wraca do domu – mówi Green.

Firmy mają problemy nie tylko z rekrutacją osób wysoko wykwalifikowanych, ale i np. pracowników magazynów czy kierowców.

Londyn odczuwa efekt brexitu

Jeśli chodzi o zatrudnienie tymczasowe, w lipcu najbardziej potrzebne były tzw. niebieskie kołnierzyki, czyli pracownicy produkcji lub administracji niższego szczebla. Na drugim miejscu znalazł się sektor hotelarski i gastronomiczny, na trzecim – sektor opieki. Na stałe posady poszukiwano w pierwszej kolejności inżynierów, ale i osób pracujących w księgowości i finansach oraz informatyków.

Szczególnie mocno wzrósł popyt na pracowników w środkowej i północnej Anglii. Za to najsłabszą od ośmiu miesięcy zwyżkę zanotował Londyn.

– Londyn w szczególności odczuwa efekt brexitu. Zatrudnienie rośnie, ale w znacznie wolniejszym tempie niż w pozostałych częściach Zjednoczonego Królestwa. Firmy świadczące usługi finansowe, czyli kluczowa część londyńskiego rynku pracy, nie zatrudniają na tak dużą skalę jak zwykle, bo niepewność wywołana przez brexit sprawia, że się wahają – komentuje Green.

Dla niektórych najprostszym rozwiązaniem może okazać się przerzucenie części działalności na kontynent. Tylko w zeszłym tygodniu brytyjskie media informowały, że Deutsche Bank wstępnie planuje przeniesienie 4 tys. z 7 tys. londyńskich pracowników do Berlina i Frankfurtu, a Royal Bank of Scotland ulokuje po brexicie swoją siedzibę w Amsterdamie.

Apele przedsiębiorców

Zdaniem szefa REC dane z raportu dowodzą, jak ważni są pracownicy z UE dla brytyjskich pracodawców. Jeśli rynek pracy ma się dalej rozwijać, należy ułatwiać, a nie utrudniać zatrudnianie imigrantów.

Rząd Theresy May obiecuje zmniejszenie bilansu migracji (czyli różnicy między liczbą przyjeżdżających a liczbą wyjeżdżających) do dziesiątek tysięcy. W 2016 r. wyniósł on 248 tys.

W czerwcu pięć dużych organizacji zrzeszających brytyjskich przedsiębiorców wystosowało wspólny list do ministra ds. biznesu Grega Clarka, wzywając do uznania za priorytet w negocjacjach brexitowych interesów gospodarczych. Brytyjska Izba Handlowa, Konfederacja Przemysłu Brytyjskiego, zrzeszająca wytwórców EEF, Federacja Małych Przedsiębiorców i Instytut Dyrektorów zaapelowały m.in. o „elastyczny system” zatrudniania pracowników i utrzymanie dotychczasowych reguł i korzyści członkostwa w unijnym jednolitym rynku do czasu ostatecznego porozumienia o nowych relacjach.

Artykuł publikowany w ramach współpracy medialnej Gazety Wyborczej z EURACTIV.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza