Theresa May: Rosja to zagrożenie dla europejskiego porządku

Theresa May, źródło Flickr

Theresa May, źródło Flickr

Brytyjska premier zarzuciła Moskwie, że miesza się w wewnętrzną brytyjską politykę, a stosując dezinformację wpływa na sytuację polityczną w Europie i prowokuje niezgodę wewnątrz europejskich społeczeństw. Zwróciła się też bezpośrednio do prezydenta Rosji, do którego zaapelowała o „podążanie inną ścieżką niż dotąd”.

 

Premier Theresa May przemawiała w poniedziałek (13 listopada) wieczorem na dorocznym bankiecie dla inwestorów w londyńskim City zorganizowanym w Mansion House, czyli w siedzibie Lorda Mayora Londynu, jak tytułuje się urzędnika zarządzającego jednostką administracyjną City of London. Jednak zamiast o gospodarce, mówiła głównie o polityce zagranicznej.

May: Rosja wykorzystuje informację jako broń

Szefowa brytyjskiego rządu wygłosiła najmocniejsze w swojej karierze przemówienie. Skrytykowała Rosję za ingerowanie w wewnętrzną sytuację i polityczne kampanie w państwach Zachodu oraz cyberszpiegostwo. Oświadczyła, że Moskwa chce „podkopać stabilność wolnych społeczeństw”. Oceniła, że „największym zagrożeniem dla europejskiego porządku” jest właśnie Rosja i jej polityka wobec innych krajów. Wytknęła Kremlowi, oprócz szkodliwych działań w internecie i serwisach społecznościowych, także politykę informacyjną i propagandową prowadzoną przez rosyjskie media oraz działania, jakie Rosja prowadzi przeciw Ukrainie na Krymie i w Donbasie. Postępowanie Moskwy nazwała „militaryzacją informacji”.

USA, Rosja i trolle

Zgodnie z przewidywaniami podczas szczytu APEC w Wietnamie nie doszło do dwustronnego spotkania prezydentów Rosji i USA. Krótko przedtem rosyjskie media ujawniły, jak funkcjonowała w latach 2015-2017 rosyjska firma, będąca w rzeczywistości tzw. fabryką trolli, w której bardzo ważny był „dział amerykański”. Jednocześnie dwóch byłych szefów amerykańskich służb specjalnych oceniło wypowiedź Trumpa ws. badanych rosyjskich …

Theresa May zwróciła się też bezpośrednio do prezydenta Rosji Władimira Putina. Zaapelowała do niego, aby „nie używał informacji jako broni”. Zastrzegła jednak, że Londyn „nie szuka niekończącej się konfrontacji z Moskwą”, ale „zrobi wszystko co konieczne, aby bronić swoich interesów”.

Do Putina skierowała – jak to ujęła – „prostą wiadomość”, czyli wezwanie do „zawrócenia ze ścieżki jaką obrał kilka lat temu”. „Rosja wielokrotnie naruszała przestrzeń powietrzną kilku europejskich krajów oraz prowadziła szeroko zakrojoną kampanię cyberszpiegostwa i siania niepokoju” – mówiła premier May. Przywoływała ataki hakerskie wobec niemieckiego Bundestagu czy duńskiego Ministerstwa Obrony oraz zajęcie Krymu i wspierania separatystów w rejonie Donbasu. „Tak się nie robi polityki” – przestrzegała. Dodała, że jeśli Rosja chce być dla Zachodu wiarygodnym i wartościowym partnerem, musi „przestrzegać zasad”. „Wiemy co robicie. Nie uda się to wam. Nie doceniacie odporności naszych demokracji, wciąż dużej atrakcyjności wolnych i otwartych społeczeństw oraz przywiązania zachodnich społeczeństw do zawartych już umówi i sojuszy” – powiedziała Theresa May.

Theresa May odważniej od Donalda Trumpa

Premier May swoimi słowami skierowanymi do Władimira Putina wysłała jasny sygnał, że Londyn, mimo opuszczenia Unii Europejskiej, nie chce przestać być częścią bloku zachodnich państw demokratycznych. Po raz kolejny zapowiedziała osiągnięcie „najlepszego możliwego porozumienia na temat warunków Brexitu”. Wyraziła nadzieję, że przyszłe partnerstwo Wielkiej Brytanii z UE będzie silne i stanie się zaporą dla rosyjskich wpływów oraz umocni europejskie przywiązanie do otwartości i wolnego handlu. Dla Londynu – jak mówiła pani premier – dalej bardzo ważne jest też członkostwo w NATO. Szefowa brytyjskiego rządu potwierdziła wszelkie dotychczasowe zobowiązania w kwestii członkostwa w Sojuszu. W tym roku Wielka Brytania wysłała do Estonii 800 żołnierzy w ramach wzmacniania obecności wojsk NATO na tzw. wschodniej flance Sojuszu.

Wystąpienie premier Theresy May znacząco różniło się od słów, jakie Donald Trump wygłosił w ubiegłym tygodniu na zakończenie szczytu APEC w Wietnamie. Amerykański prezydent bardzo krótko rozmawiał tam z Władimirem Putinem w przerwie głównych obrad. Trump stwierdził podczas konferencji prasowej, że „nie wydaje mu się, aby Rosja ingerowała w kampanię przed wyborami prezydenckimi w USA w listopadzie 2016 r.”. Jak dodał, wierzy Putinowi, który „czuje się urażony takimi oskarżeniami”. Donalda Trumpa za tę wypowiedź ostro skrytykowali były Dyrektor Wywiadu Narodowego James Clapper oraz były dyrektor CIA John Brennan. Obaj uznali, że słowa prezydenta USA „powodują zagrożenie dla kraju”, ponieważ są „zaproszeniem dla innych państw do podobnego postępowania”. Rosyjskie i amerykańskie media ujawniają też coraz więcej szczegółów funkcjonowania działającej na przedmieściach Petersburga firmy Internet Research Agency, która prowadziła kampanię dezinformacyjną wśród amerykańskich użytkowników Facebooka, Twittera i YouTube’a.

Tymczasem coraz częściej mówi się o tym, że rosyjscy trolle mogli także być aktywni wśród brytyjskich internautów podczas kampanii przed referendum ws. brexitu. W najbliższym czasie o możliwych rosyjskich ingerencjach ma dyskutować Izba Gmin. Natomiast brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson ma złożyć wizytę w Moskwie w grudniu.

Wlk. Brytania: Theresa May traci kolejnego członka rządu

W środę (8 listopada) późnym wieczorem swoją dymisję złożyła sekretarz rozwoju międzynarodowego Priti Patel. Powodem są nieuzgodnione z kancelarią brytyjskiej premier spotkania z izraelskimi politykami, w tym członkami tamtejszego rządu. Pani Patel przeprowadziła owe spotkania podczas letniego urlopu w Izraelu.
 
„Wielka Brytania i Izrael są bliskimi sojusznikami i to prawda, że musimy ze sobą ściśle współpracować. …