Rosja przygotowuje się do wojny?

Pocisk Iskander //źródło: Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ostrzegł wczoraj w parlamencie, że Rosja przygotowuje się do regularnej wojny. Jego zdaniem potwierdzać to mają rozpoczynające się za tydzień rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe Zapad 2017. Ćwiczenia te budzą również niepokój nie tylko sąsiadów obu tych państw, ale również NATO i to mimo uspokajających komunikatów z Moskwy, że Zachód nie ma się czego obawiać.

 

Zaplanowane na 14-20 września manewry odbędą się na Białorusi, Morzu Bałtyckim, na zachodzie Rosji i w obwodzie kaliningradzkim. Moskwa zapewnia, że ćwiczenia są czysto obronne i weźmie w nich udział mniej niż 13 tys. żołnierzy (w takim przypadku obecność międzynarodowych obserwatorów nie jest bowiem obowiązkowa).

Niemieccy eksperci szacują jednak, że będzie ich ponad 100 tys., a państwa sąsiadujące z Białorusią podejrzewają, że po manewrach mogą oni nie wrócić do koszar. Również Francja jest przekonana, że nie chodzi tu o zwykłe gry wojenne. W ocenie agencji Reutera, ćwiczenia Zapad-2017 są dziś dla NATO jednym z najbardziej palących problemów.

Poroszenko: Ćwiczenia Zapad 2017 to pretekst

W ocenie Petra Poroszenki Rosja nie tylko nie zamierza wycofać się z Krymu i Donbasu, ale planuje działania wojenne na dużą skalę. W wystąpieniu inaugurującym sesję ukraińskiego parlamentu powiedział, że przemawiają za tym zbliżające się rosyjsko – białoruskie ćwiczenia wojskowe.

Prezydent nie wyklucza, że pod pretekstem ćwiczeń strategicznych będą tworzone nowe uderzeniowe oddziały rosyjskich wojsk, których celem będzie wtargnięcie na terytorium Ukrainy. Poroszenko poinformował deputowanych do Rady Najwyższej, że do granic z Ukrainą zbliża się siedem tysięcy platform kolejowych z żołnierzami i sprzętem wojskowym. Podkreślił przy tym, że nie ma żadnych gwarancji, że po zakończeniu manewrów powrócą do Rosji.

Szefowa niemieckiego MON: Manewry Zapad 2017 z ponad 100 tys. żołnierzy

„Bezdyskusyjne jest to, że obserwujemy demonstrację zdolności i siły Rosjan” – powiedziała dziennikarzom niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen, która w czwartek uczestniczyła w spotkaniu unijnych ministrów obrony w Tallinnie. „Ten, kto w to wątpi, powinien tylko spojrzeć na duże liczby sił uczestniczących w ćwiczeniach Zapad – ponad 100 tys.” – przekonywała na wspólnej konferencji prasowej ze swoją francuską odpowiedniczką Florence Parly.

„Rosja ma globalną strategię spektakularnego demonstrowania siły” – oceniła francuska minister. „Stosuje strategię zastraszania” – dodała, ostrzegając, że każdy rosyjski atak na państwo bałtyckie lub Polskę byłby traktowany jak atak na cały Sojusz.

Sojusz Północnoatlantycki zaniepokojony

Obawy, że zbliżające się manewry będą miały większą skalę, niż zapowiadają to Rosjanie, wyrażają głośno państwa bałtyckie, również sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podkreślał, że oczekuje więcej niż te deklarowane 13 tys. żołnierzy. Międzynarodowe traktaty dotyczące manewrów dopuszczają dużą skalę, jednak w przypadku dużej liczby uczestników wymagają zaproszenie międzynarodowych obserwatorów. Sojusz zapowiedział, że będzie przyglądać się manewrom „z uwagą” i wielokrotnie wzywał do przejrzystości w informowaniu o nich.

Sekretarz generalny NATO rozpoczyna dziś wizytę w Polsce

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg spotka się dziś (24 sierpnia) w Warszawie z prezydentem Andrzejem Dudą, a dzień później – z premier Beatą Szydło. Natomiast z szefem MON Antonim Macierewiczem spotka się również w piątek – w Orzyszu.
 

Wizyta sekretarza generalnego NATO, do której dojdzie trzy tygodnie przed rozpoczęciem na Białorusi rosyjsko-białoruskich manewrów „Zapad-2017″, ma być …

Rosja oskarża NATO

Rosja zarzuca NATO zwiększanie sił na swych granicach w sposób przypominający czasy zimnej wojny. Sojusz odpowiada, że tylko chroni interesy państw sąsiadujących z Rosją, zaniepokojonych rosyjską aneksją Krymu i wspieraniem prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy.

Media przypominają, że podczas poprzednich manewrów na wielką skalę (z 2013 r.) szkolono jednostki sił specjalnych oraz wykorzystywanie rakiet dłuższego zasięgu i dronów, których później użyto podczas aneksji Krymu, a także na wschodzie Ukrainie i w Syrii.

Również prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka zapewnia jednak, że nikt nie ma planów ataku na którekolwiek z państw ościennych, a jedynie plan wspólnych ćwiczeń armii „na wszelki wypadek”. Podczas wtorkowej (5 września) narady z kierownictwem Państwowego Sekretariatu Rady Bezpieczeństwa Białorusi i przedstawicielami resortów siłowych stwierdził także, że już t=„tłumaczenia się” i przekonywania, że ćwiczenia mają charakter obronny.

„Nie zamierzamy nikogo atakować. Jakie będą te ćwiczenia? Niech (obserwatorzy) przyjeżdżają i patrzą” – powiedział Łukaszenka, cytowany przez agencję Biełta. Białoruś zaprosiła do obserwacji manewrów między innymi przedstawicieli NATO, OBWE, ONZ, a także Polski, Ukrainy, państw bałtyckich, Szwecji i Norwegii.