Lekarze Bez Granic oskarżają UE ws. Libii

Okręty unijnej misji morskiej "Triton" podejmują uchodźców ze statku, który wypłynął z Libii. Źródło: Wikipedia

Okręty unijnej misji morskiej "Triton" podejmują uchodźców ze statku, który wypłynął z Libii. Źródło: Wikipedia

Prezes tej humanitarnej międzynarodowej organizacji medycznej Joanne Liu opublikowała list otwarty oraz apel wideo opisujący katastrofalną sytuację w ośrodkach tymczasowych dla uchodźców i migrantów na terenie Libii. Przy okazji skrytykowała Unię Europejską.

 

Prezes Lekarzy Bez Granic (MSF) Joanne Liu odwiedziła kilka centrów i ośrodków, w których przebywają na terytorium Libii uchodźcy i migranci z Afryki Subsaharyjskiej. Sytuację tam panującą opisała jako „przerażającą”. Podtytuł listu otwartego brzmi: „Jak europejskie rządy żywią biznes cierpienia”.

Joanne Liu pisze na samym początku: „Zaślepione swoją determinacją aby zatrzymać ludzi z dala od Europy, europejskie władze finansują akcje powstrzymywania łodzi przed opuszczaniem libijskiego wybrzeża, ale ta polityka wspiera jednocześnie system przestępczych prześladowań”. W liście wspomina o przypadkach stosowania w libijskich ośrodkach, które dofinansowuje UE, tortur, a także o porwaniach czy wymuszeniach. Swoje zarzuty powtarza też na w umieszczonym na stronie internetowej MSF filmie.

MSF: System przegniły do szpiku kości

Prezes Lekarzy Bez Granicy w ostry sposób krytykuje system współpracy w kwestii migracji jaki Unia Europejska i rządy niektórych państw członkowskich wdrożyły w porozumieniu z władzami Libii. Joanne Liu nazywa go „przegniłym do szpiku kości”. Jak dodała, „Europejskie rządy wybrały opcję odsyłania ludzi do tych koszmarnych ośrodków i pakowania ich w tę sytuację. Ludzie nie mogą być odsyłani do Libii, a tym bardziej przetrzymywani w takich warunkach.”

Wolontariusze Lekarzy Bez Granic przez ponad rok pracowali w Trypolisie w tego typu centrum dla uchodźców i migrantów, którzy próbowali nielegalnie przedostać się morzem na teren Europy. „Widzieliśmy, w tym ja sama podczas moich wizyt, na własne oczy jak działa system arbitralnego zatrzymywania ludzi w zamkniętych ośrodkach, jak dochodzi tam do przemocy psychicznej czy wymuszeń, jak mężczyźni, kobiety i dzieci pozbawiani są podstawowej pomocy, jak po prostu cierpią w tych miejscach” – napisała Liu.

Do Europy na przerdzewiałej łodzi

Unia Europejska oraz Włochy wspierają, głównie finansowo i szkoleniowo, libijską straż przybrzeżną w walce z przemytnikami ludzi, którzy za bardzo wysokie stawki oferują zdesperowanym ludziom bardzo niebezpieczny rejs przez Morze Śródziemne w kierunku włoskiego wybrzeża. Najczęściej jednostki pływające, na które okrętowani są pasażerowie nie spełniają żadnych norm bezpieczeństwa.

Najczęściej na tego typu rejs decydują się mieszkańcy samej Libii i sąsiednich krajów Afryki Północnej oraz obywatele państw Afryki Subsaharyjskiej. Mało kto z nich ma jakiekolwiek szanse na uzyskanie na terytorium UE statusu uchodźcy. W większości uciekają bowiem przed katastrofalną sytuacją finansową w swoich ojczystych krajach, a nie działaniami wojennymi. Część z nich to jednak obywatele Sudanu Południowego, Somalii czy Erytrei. W krajach tych toczą się walki. Także na północy Nigerii swoją partyzancką wojnę prowadzi islamistyczno-nacjonalistyczna organizacja Boko Haram. Osoby, które podczas próby opuszczenia libijskich wód terytorialnych zostaną zatrzymane przez libijskie służby, trafiają do ośrodków tymczasowych opisanych przez Joanne Liu.

Czy nowa unijna misja powstrzyma uchodźców?

Wczoraj (14 maja) agencja AFP ujawniła treść listu ministrów spraw wewnętrznych Niemiec i Włoch, odpowiednio Thomasa De Maizière i Marco Minnitiego, do Komisji Europejskiej. 11 maja ministrowie zaapelowali do KE o powstrzymanie „ryzykowania życia przez setki tysięcy osób, usiłujących przekraczać Libię i Morze Śródziemne przy pomocy przemytników”.
W liście podkreślono, że w tym roku Włochy zanotowały …

Joanne Liu: Cyniczny współudział w koszmarze

W ostatnich tygodniach, m.in. dzięki współpracy z Libią liczba osób, które docierały do włoskich wód terytorialnych lub na włoskie wybrzeże widocznie spadła. Zmiana dostrzegalna była zwłaszcza w lipcu i sierpniu br. Ale prezes Lekarzy Bez Granic przekonuje, że ceną za obniżenie statystyk, które uspokajają europejskiej społeczeństwa, jest utrwalanie dramatu osób, które nielegalnie przedostały się na teren Libii z Afryki Subsaharyjskiej, a ośrodki tymczasowe to po prostu „pułapki jak z koszmaru”. „Przedstawianie obniżenia liczby osób docierających do Włoch jako sukcesu i uratowania ich przed utonięciem to czysta hipokryzja, a nawet mogę powiedzieć ostrzej: Europa bierze cynicznie współudział w tym co się dzieje” – napisała Liu.

Przywołuje także przykłady „ciasnych, ciemnych pomieszczeń bez wentylacji”, w których przetrzymywane są zatrzymane osoby. Opisuje przypadki, gdy mężczyzn zmuszano do biegania nago aż padną z wycieńczenia lub gdy kobiety były brutalnie gwałcone. Przetrzymywane osoby często zmuszane są do zapłacenia okupu za ich wypuszczenie z ośrodka. Gdy same nie mają pieniędzy, muszą zawiadomić rodzinę i liczyć na wpłatę pieniędzy. Takie historie osoby przetrzymywane miały wielokrotnie opowiadać wolontariuszom MSF. „Ludzie, z którymi rozmawiałam mieli w oczach łzy. Wciąż błagali aby pomóc się im stąd wydostać” – relacjonuje Liu.

Bruksela: Staramy się walczyć z prześladowaniem

„Jesteśmy całkowicie świadomi nieakceptowalnych, a bardzo często wręcz skandalicznych czy nawet nieludzkich warunków w jakich przebywają migranci na terenie ośrodków tymczasowych na terenie Libii” – odpowiadała na zarzuty MSF rzecznika prasowa unijnych służb dyplomatycznych Catherine Ray. Jak zapewniała UE „stara się wspierać organizacje, które maja dostęp do tych obozów, tak aby pomóc przetrzymywanym tam migrantom.”

Bruksela broni się, że dotąd pomogła już 7 tys. osób z ośrodków na terenie Libii powrócić do ich ojczystych krajów, a także pracuje nad stworzeniem możliwości do składania wniosków o ochronę międzynarodową tym osobom, które tego potrzebują.

Zdaniem Lekarzy Bez Granic to za mało. Zdaniem Joanne Liu także osoby, którym nie udało się dotrzeć do terytorium UE powinny mieć zapewnione ochronę, możliwość uzyskania azylu oraz bardzo szeroko dostępne procedury dobrowolnego powrotu do krajów pochodzenia.

Włoskie porozumienie z Libią

Włosi obawiają się napływu migrantów przez Libię. By zablokować potencjalne szlaki przerzutowe, włoski rząd porozumiał się z żyjącymi tam plemionami beduińskich koczowników.

 

Włoski rząd poinformował wczoraj (2 kwietnia), że porozumiał się z 60 plemiennymi przywódcami z południowej Libii. Mają oni wspierać Włochy w próbach powstrzymania napływu uchodźców przez Morze Śródziemne.

Libijska trasa

Na początku kryzysu migracyjnego, najpopularniejszy szlak …