Konflikt UE-Filipiny: Manila odrzuca unijną pomoc

Rodrigo Duterte

Rodrigo Duterte, prezydent Filipin// Źródło: Kancelaria Prezydenta Filipin

Filipiny zdecydowały, że nie będą przyjmować pomocy finansowej od Unii Europejskiej. Wolą pozostać „niezależne”.

 

Filipiny poinformowały dziś (18 maja), że rezygnują z otrzymywania pomocy ze strony Unii Europejskiej. Sekretarz wykonawczy (odpowiednik polskiego szefa kancelarii) Salvador Medialdea, jeden z głównych doradców prezydenta Rodriga Duterte, tłumaczył, że jest to podyktowane chęcią uniezależnienia się kraju od UE.

Rodrigo Duterte i wojna z narkotykami

Filipiny zrezygnują z 250 mln euro.  Medialdea mówi, że kraj jest na to gotowy, by zapewnić sobie wolność od „wtrącania się” Unii w jego wewnętrzne sprawy.

To kolejna odsłona konfliktu unijno-filipińskiego, który rozkwitł w zeszłym roku, po dojściu do władzy Duterte. Prowadzi on agresywną kampanię antynarkotykową, co samo w sobie nie jest krytykowane przez Brukselę, ale sposoby osiągania przez niego celu – już tak.

Prezydent Filipin określenie „wojna z narkotykami” potraktował bowiem bardzo dosłownie. Kilkakrotnie stwierdził, że organy ścigania powinny zabijać osoby handlujące narkotykami lub je zażywające. Wzywał też do tego osoby cywilne, niezwiązane z aparatem władzy.

Od 30 czerwca 2016 r., czyli początku prezydentury Duterte, śmierć na Filipinach poniosło ok. 9 tys. osób w związku z wojną z narkotykami. Policja twierdzi, że jedna trzecia tej liczby, to osoby zabite w samoobronie przez funkcjonariuszy podczas działań operacyjnych.

Krytyka

Jednak te argumenty nie przekonały Brukseli. W zeszłym roku (15 września) europosłowie przyjęli rezolucję, w której stwierdzają: „dane opublikowane przez filipińską policję krajową wskazują, że od dnia 1 lipca do dnia 4 września 2016 r. policja zabiła ponad tysiąc osób podejrzanych o handel narkotykami i zażywanie ich, a […] ponad tysiąc domniemanych handlarzy i użytkowników narkotyków w ciągu ostatnich dwóch miesięcy poniosło śmierć z ręki nieznanych uzbrojonych napastników”. Ci „nieznani uzbrojeni napastnicy” mogą być źródłem pogłosek, że Duterte ma własne komando śmierci zabijające handlarzy narkotyków, krążące za nim jeszcze od czasu, jak był burmistrzem Davao City.

>> Czytaj więcej o rezolucji

Europosłowie zwrócili też uwagę na atmosferę strachu panującą na Filipinach. Wymieniane są publiczne lincze, donosy składane przez obywateli na podstawie pogłosek oraz fakt, że „niemal 700 tys. osób ‘dobrowolnie’ oddało się w ręce policji i zarejestrowało do leczenia w ramach programu Tokhang w celu uniknięcia prześladowania przez policję lub samozwańczą straż obywatelską”.

Jednocześnie, Parlament Europejski przyznał, że na Filipinach faktycznie istnieje poważny problem z narkotykami. Przytoczyli dane, z których wynikało, że w 20 proc. wszystkich miejscowości w kraju zanotowano przestępstwa na tle narkotykowym, a same Filipiny są  państwem o najwyższym odsetku osób zażywających metamfetaminy w Azji Wschodniej. Mimo to PE, a także ONZ, zaapelowały do Filipin o przestrzeganie praw człowieka w walce z tym problemem.

Duterte, w odpowiedzi na rezolucję PE powiedział UE, żeby „spi….ała” i pokazał jej środkowy palec. Wezwał też, by Unia okazała mu szacunek należny mu jako prezydentowi Filipin, jako że obecnie czuje się „traktowany jak podwładny”.

Dzisiejsza decyzja

Teraz przeszedł od słów do czynów. Rzecznik prezydenta Ernesto Abella stwierdził, że decyzja prezydenta podjęta została po rekomendacji Ministerstwa Finansów. Ministerstwo miało zalecić, by kraj nie przyjmował grantów, które mogą ingerować w politykę wewnętrzną.

Innego zdania jest jednak minister planowania gospodarczego Ernesto Pernia. Stwierdził, że uważa słowa prezydenta za odpowiedź na krytykę, a nie jako stałą zmianę polityki. Minister sądzi, że sytuacja w kwestii przyjmowania unijnych pieniędzy może się jeszcze zmienić.

Ambasador Franz Jessen, szef delegacji UE w Filipinach przyznał, że został już poinformowany o filipińskich planach rezygnacji z unijnego dofinansowania. Dodał, że obecnie służą one wsparciu ok. 100 projektów w całym kraju.