EurActiv.pl

EU news and policy debates across languages

Luty 25, 2017

Na Białoruś polecimy bez wizy

Polityka zagraniczna

Na Białoruś polecimy bez wizy

Aleksandr Łukaszenka via president.gov.by

Od przyszłego miesiąca obywatele 80 państw odwiedzą Białoruś bez wizy. Wizyta turystyczna może trwać do pięciu dni. Warunkiem jest przekroczenie granicy na lotnisku w Mińsku oraz posiadanie ważnego paszportu i środków finansowych.

 

Dekret o ruchu bezwizowym podpisany wczoraj (9 stycznia) przez prezydenta Aleksandra Łukaszenkę obejmuje wszystkie kraje członkowskie UE, państwa europejskie, a także Brazylię, Indonezję, Japonię i Stany Zjednoczone.

Warunki wizyty

Wjeżdżający będą musieli mieć ze sobą ważny dokument tożsamości, ubezpieczenie oraz równowartość co najmniej 20 euro na każdy dzień pobytu. Obywatele Chin, Gambii, Haiti, Indii, Libanu, Namibii, Samoa i Wietnamu będą dodatkowo potrzebować ważnej wizy jednego z krajów UE lub strefy Schengen.

Z Polski na teren sąsiedzkiego państwa można dostać się bez wizy już od października 2016 r. To porozumienie obejmuje jednak tylko teren białoruskiej części Kanału Augustowskiego, Grodzieńszczyzny i samego Grodna. Nowy dekret włącza w ten obszar resztę kraju pod warunkiem wjechania przez lotnisko w Mińsku.

Ocieplenie relacji

Rozporządzenie odczytywane jest jako próba Łukaszenki poprawy stosunków z Zachodem. Ocieplenie w relacjach Białorusi z krajami UE i Stanami Zjednoczonymi nastąpiło już w czasie konfliktu na Ukrainie. Łukaszenko zaproponował Mińsk jako miejsce rozmów pokojowych i brał w nich udział jako gospodarz. Co więcej, mimo bliskich relacji łączących Mińsk z Moskwą, Białoruś nie uznała aneksji Krymu przez Rosję.

W zamian Unia Europejska zniosła w lutym 2016 r. sankcje wobec tego kraju tłumacząc ten ruch postępem Białorusi w egzekwowaniu praw człowieka.

Głosy sprzeciwu

Opozycja twierdzi, że prezydent  po raz kolejny chce mydlić oczy Zachodowi i że żadne poważne zmiany nie nastąpią. Podobne głosy pojawiały się także zaraz po wyborach prezydenckich na Białorusi w 2015 r. kiedy to po raz kolejny wygrał Aleksandr Łukaszenka nazywany „ostatnim dyktatorem w Europie”. Wtedy wygranej obecnego prezydenta głośno sprzeciwiała się opozycja, opinia międzynarodowa i demonstranci na ulicach Mińska.