Brexit: Bałkany zamiast Wlk. Brytanii

akcesja państw bałkańskich

Nikoła Dymitrow (l), minister spraw zagarnicznych Macedonii i Sebastian Kurz, minister spraw zagarnicznych Austrii// Źródło: MSZ Macedonii

Akcesja państw bałkańskich przysporzy UE atrakcyjności – twierdzi Macedonia. Jako że sama widzi się w gronie przyszłych członków UE, słowa jej ministra spraw zagranicznych nie są pozbawione elementu zabiegania o własny interes.

 

Macedonia stara się przekonać Unię Europejską o swojej atrakcyjności jako przyszłego państwa członkowskiego. Wczoraj (12 lipca) minister spraw zagranicznych tego kraju Nikoła Dymitrow podkreślił, że Brexit powinien skłonić Brukselę do śmielszych działań na innych frontach.

Na wczorajszym szczycie nieunijnych państw bałkańskich w Trieście Dymitrow zauważył, że „pragnienie [Bałkanów] by dołączyć do UE jest okazją dla Europy, by ta poczuła się atrakcyjną”. Nawiązał tym do procesu opuszczania struktur unijnych przez Wlk. Brytanię. Dymitrow stwierdził, że „dążenie regionu do wypełnienia celów akcesyjnych daje Europie szansę na pokazanie, że wciąż może coś zmienić, że może mieć duże ambicje i być pewna siebie”.

Akcesja państw bałkańskich

Słowa macedońskiego ministra mają zachęcić Brukselę do przyspieszenia procesu akcesyjnego dla państw bałkańskich. Ćwierć wieku temu Unia Europejska zobowiązała się, że przyjmie wszystkie państwa bałkańskie, kiedy „będą na to gotowe” – miało to pomóc w stabilizacji regionu po krwawym rozpadzie Jugosławii.

Jednak od tego czasu proces akcesyjny nie postępuje tak szybko, jakby sobie tego życzyły państwa tego regionu. Bułgarska i rumuńska akcesja miała miejsce w 2007 r. Jeżeli chodzi zaś o kraje pojugosłowiańskie, to pierwszym krajem członkowskim została Słowenia – dołączyła do UE w 2004 r., razem z Polską a w 2013 r. do UE weszła Chorwacja.

Od tego czasu, Czarnogórze i Serbii udało się rozpocząć rozmowy akcesyjne, a Bośnia i Hercegowina czeka na ich początek. Albania i Macedonia właśnie mają już status państw kandydackich, ale nie zostały jeszcze uznane za gotowe do rozpoczęcia negocjacji. Kosowo z kolei ma nieuregulowany status – nie wszystkie państwa członkowskie UE uznają jej niepodległość.

Ale sam fakt rozpoczęcia rozmów nie oznacza wcale szybkiej perspektywy członkowskiej. W gronie obecnego składu Komisji Europejskiej, które objęło władzę w listopadzie 2014 r., w ogóle nie przewiduje się nowych akcesji, dlatego też stanowisko komisarza ds. akcesji zmieniono na komisarza ds. negocjacji akcesyjnych.

Bałkany i Brexit

Dymitrow liczy więc, że wyjście Wlk. Brytanii z UE będzie stanowiło iskrę, która pomoże przyspieszyć proces integracyjny Bałkanów Zachodnich ze strukturami UE. Pierwsze oznaki większej uwagi poświęcanej przez Brukselę Bałkanom było już zresztą widać jeszcze przed jego słowami.

Obecna w Trieście kanclerz Niemiec Angela Merkel stwierdziła zaś, że „stabilność polityczna w regionie oznacza stabilność polityczną także dla nas”. Dodała także, że UE ma powinność powoli, ale stabilnie przygotowywać kraje bałkańskie do akcesji.

Sam kongres w Trieście wspierany był przez UE. Bruksela zachęcała, by bałkańskie państwa nieunijne poprawiały integrację gospodarczą i postarały się stworzyć własny wspólny rynek regionalny jeszcze przed akcesją do UE i dołączeniem do unijnego wspólnego rynku.

Ostatecznie państwa zdecydowały o stworzeniu „obszaru regionalnej współpracy gospodarczej”, polegającego m.in. na harmonizacji przepisów inwestycyjnych, a także ułatwień w przepływie osób oraz integracji rynku cyfrowego. Rezygnacja ze wspólnego rynku została podyktowana naciskami ze strony Kosowa, którego budżet w dużej mierze zależy od ceł.