Niemcy zapłacą najwięcej za brexit

źródło Pixabay

Według przeprowadzonej przez Parlament Europejski analizy, po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, w unijnej kasie będzie brakować ok. 10,2 mld euro. Lukę tę będą musiały wypełnić pozostałe państwa członkowskie. Najwięcej będą musiały dołożyć Niemcy.

Do raportu dotarł wydawany w Essen dziennik „Westdeutsche Allgemeine Zeitung” (WAZ). Według wyliczeń PE po 29 marca 2019 r., czyli po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię, w unijnym budżecie zabraknie 10,2 mld euro. Chodzi nie o koszty brexitu, o które trwa już poważny spór na linii Londyn-Bruksela, ale o trwałą lukę w bilansie wpływów i wydatków. Oczywiste jest dla wszystkich, że będą ją musiało proporcjonalnie wypełnić pozostałe 27 państw członkowskich UE.

Niemcy dopłacą dużo, Francuzi mniej

Najwięcej będą zmuszone dopłacić kraje, które są dziś tzw. płatnikami netto, czyli przekazują do unijnego budżetu więcej niż z niego otrzymują. Jeśli dotychczasowe zasady rozkładania kosztów funkcjonowania UE pomiędzy państwa członkowskie nie zostanie zreformowany (na co się na razie nie zanosi), to od kwietnia 2019 r. unijna składka najbardziej wzrośnie Niemcom, bo aż o 16 proc. Oznacza to konieczność dopłacenia dodatkowych 3,8 miliardów euro. Już dziś Niemcy wpłacają co roku do unijnej kasy netto (czyli po odliczeniu kwot, które wracają nad Ren i Szprewę w postaci różnych unijnych projektów) 15,6 mld euro. Jeszcze nie ma decyzji czy w związku z tym kanclerz Angela Merkel będzie chciała podnieść niemieckie podatki, czy też zacznie naciskać na większe oszczędności w wydatkach z unijnej kasy.

Dla porównania, Francja będzie musiała dopłacić ok. 1,2 mld euro rocznie. Dziś francuskie wpłaty netto wynoszą ok. 5-6 mld euro rocznie. Paryż wypada w tym zestawieniu o wiele korzystniej od Berlina ponieważ jest dużym odbiorcą funduszy wypłacanych w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Włochy, które zajęły trzecie miejsce pod względem potencjalnego wzrostu wysokości składki, będą musiały dopłacać o ok. 1 mld euro więcej. Dużych wzrostów składki mogą się także spodziewać m.in. Holandia i Szwecja. Dziś, dzięki członkostwu w UE Wielkiej Brytanii, Niemcy, Holandia i Szwecja korzystają ze specjalnej ulgi we wpłatach. Po brexicie ulga trwale zniknie. Dziś Londyn jest drugim po Berlinie największym w UE płatnikiem netto. Roczna składka Wielkiej Brytanii wyniosła w 2016 r. 10,7 mld euro. To dużo, ale i tak o połowę mniej niż twierdzili podczas kampanii przedreferendalnej zwolennicy brexitu.

Bez przyspieszenia ws. brexitu na szczycie UE

Przywódcy 27 krajów członkowskich nie zgodzili się na to, aby Bruksela rozpoczęła z Londynem rozmowy na temat przyszłych relacji handlowych Wielkiej Brytanii i UE. Zabiegała o to mocno premier Theresa May, która tuż przed czwartkowo-piątkowym szczytem odwiedziła Brukselę. Dzwoniła też w tej sprawie do Berlina i Paryża.
 
Brytyjska premier Theresa May zaproponowała we wrześniu we Florencji, …

Rusza szósta runda negocjacji ws. brexitu

Analiza PE ujrzała światło dzienne w chwili, gdy rusza szósta już runda pierwszego etapu unijno-brytyjskich negocjacji nt. warunków rozwodu Londynu z UE. Dziś zaplanowano m.in. spotkanie brytyjskiego ministra ds. brexitu Davida Daviesa z głównym unijnym negocjatorem Michelem Barnierem. Zanim strony przejdą do bardzo ważnych dla Londynu rozmów nt. handlu, konieczne jest ostateczne uzgodnienie w trzech kwestiach – warunkach na jakich będą mogli pozostać w Wielkiej Brytanii unijni obywatele, przyszłości granicy między Republiką Irlandii a Irlandią Północną oraz kosztach brexitu.

O ile w pierwszym obszarze blisko jest do porozumienia, a w drugim rozmowy jakoś się toczą, o tyle w trzecim mamy do czynienia z całkowitym patem. Bruksela żąda od Londynu 60 mld euro (to koszty brytyjskich składek do budżetu UE w okresie przejściowym, fundusze na emerytury dla pracowników instytucji UE czy wydatki związane z przenosinami poza Wyspy dwóch agencji unijnych). Londyn, jak sugerowała w swoim wrześniowym przemówieniu we Florencji premier Theresa May, byłby skłonny zapłacić najwyżej 20 mld. Rozmowy są coraz trudniejsze, a przejście do kwestii handlowych jeszcze w tym roku wydaje się coraz mniej prawdopodobne. Dziennik „Financial Times” napisał wczoraj, że Bruksela dała Londynowi na przedstawienie ostatecznej oferty jeszcze 3 tygodnie.

Donald Tusk sugeruje, że brexitu może nie być

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk powiedział we wtorek w europarlamencie, że wynik negocjacji z Brukselą zależy od Londynu: mogą zakończyć się porozumieniem, jego brakiem lub w ogóle… brakiem brexitu. Ciężkie rozmowy z Brytyjczykami komentują też inni.