Merkel: Wstępne porozumienie koalicyjne jeszcze w tym tygodniu

Kanclerz Niemiec Angela Merkel, źródło Wikipedia

Kanclerz Niemiec Angela Merkel, źródło Wikipedia

W związku z tym kanclerz Niemiec wyraziła wczoraj (12 listopada) swój optymizm. Ostatnie głosy z negocjujących partii były raczej pesymistyczne. Od wyborów w Niemczech mijają już prawie dwa miesiące.

 

Powyborcza matematyka jest nieubłagana. Choć rządzący od trzech kadencji chadecy z sojuszu CDU/CSU zdecydowanie wygrali wrześniowe głosowanie, w Bundestagu możliwe są tylko dwa rozwiązania. Albo kontynuacją tzw. Wielkiej Koalicji chadeków z socjaldemokratycznym SPD, albo trójkolorowe (nazywane „jamajskim”) porozumienie CDU/CSU z liberałami z FDP i Zielonymi. SPD jednak twardo się od udziału w rządach odżegnuje i zdecydowanie woli być w opozycji. Rozmowy nad utworzeniem „Jamajki” toczą się natomiast bardzo powoli.

Merkel: Blisko do wstępnego porozumienia

Wczoraj (12 listopada) kanclerz Angela Merkel postanowiła wlać w serca swoich zwolenników trochę optymizmu. Zapowiedziała, że wstępne, ustalające kwestie programowe porozumienie zostanie zawarte do końca bieżącego tygodnia. Jeszcze niedawno lider FDP Christian Lindner wypowiadał się jednak pesymistycznie. Szanse na zawarcie „Jamajskiej Koalicji” ocenił na „50:50”. Merkel stara się natomiast pokazać, że ma w sobie więcej wiary w ostateczny kompromis.

Niemcy: Budowa "jamajskiej koalicji" idzie bardzo powoli

Lider FDP Christian Lindner zaledwie na 50 proc. ocenił szansę utworzenia w Niemczech trójkolorowego rządu liberałów, chadeków i Zielonych. Nazywana od partyjnych barw tych ugrupowań „Jamajką” koalicja jest – w obliczu przejścia do opozycji socjaldemokratów – jedyną matematycznie możliwą. Tymczasem Liberałowie w niemal wszystkich kwestiach różnią się z Zielonymi.
 
Christian Lindner wyraził swoje rozczarowanie dotychczasowym przebiegiem …

„Moim zdaniem, przy odrobinie dobrej woli możemy znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące dla wszystkich. Myślę, że wszystko okaże się pod koniec tygodnia” – oświadczyła kanclerz. W Niemczech nieoficjalnie mówi się o czwartku. To wtedy ma zostać zaprezentowany kształt wstępnego porozumienia koalicyjnego. Po nim przyjdzie na czas na bardziej konkretne ustalenia. Na przykład na podział resortów czy kompetencji pomiędzy koalicjantami. Wobec mianowania dotychczasowego ministra finansów Wolfganga Schäublego przewodniczącym Bundestagu, łakomym kąskiem stał się najważniejszy w Niemczech resort gospodarczy. Chrapkę na niego mają wszystkie negocjujące ugrupowania.

Długa droga do „Jamajki”

Trójpartyjna koalicja to w niemieckiej polityce wielka rzadkość. A jeśli wziąć pod uwagę, że chadecy to właściwie dwie blisko ze sobą współpracujące, ale jednak odrębne partie, mamy do czynienia z nawet czterema ugrupowaniami. A to dla Niemiec zupełna nowość. Co więcej, nie było dotąd wspólnego rządu tworzonego przez partie o tak odmiennym spojrzeniu na wiele spraw. Prorynkowe, liberalne FDP ma programowo bardzo mało punktów zbieżnych z mocno lewicowymi Zielonymi. Różnic jest wiele, począwszy od kwestii ekologiczno-energetycznych, przez podejście do migracji, a na pomysłach na przyszłość europejskiej integracji skończywszy. Zgody nie ma także w kwestii podatków oraz programów socjalnych. Coraz bardziej też zaczynają się różnić obie partie chadeckie. Bawarska CSU chce bardzo ostrego ograniczenia migracji, działająca w pozostałych landach CDU nie ma aż tak radykalnego stanowiska w tej kwestii. Dlatego rozmowy koalicyjne z FDP i Zielonymi opóźnił też fakt, że najpierw chadecy musieli się porozumieć sami ze sobą.

Niemieccy chadecy porozumieli się w kwestii uchodźców

Kanclerz Angela Merkel, która stoi na czele zwycięskiej we wrześniowych wyborach chadeckiej CDU, osiągnęła porozumienie z przywódcami siostrzanej bawarskiej CSU. Obie partie miały inny pomysł na uregulowanie migracji. Porozumienie w łonie chadecji otwiera drogę do rozmów z innymi potencjalnymi koalicjantami.
 
Długie koalicyjne rozmowy między CDU a CSU trwały aż do nocy z niedzieli na poniedziałek. Ostatecznie …

Nawet jeśli w czwartek nie zostanie zaprezentowana wstępna umowa koalicyjna, nic nie jest jeszcze stracone. Najprawdopodobniej niemieccy politycy znów usiądą do stołu rozmów. Gdy w 2013 r. negocjowano warunki poprzedniej koalicji, czyli porozumienia CDU/CSU i SPD, rozmowy zakończyły się dopiero po ponad dwóch miesiącach do wyborów parlamentarnych. Niemcy, bardzo dobrze pamiętając polityczny chaos w Republice Weimarskiej, który utorował nazistom drogę do władzy, mają bardzo duży wstręt do rządów mniejszościowych. Dlatego wolą przedłużyć negocjacje, niż nie osiągnąć porozumienia.