Koalicja Merkel i Schulz?

Angela Merkel, kanclerz Niemiec i Martin Schulz//Źródło: Parlament Europejski

Na dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi w Niemczech przewodniczący SPD Martin Schulz opowiada się przeciwko stworzeniu koalicji między jego partią a ugrupowaniem kanclerz Angeli Merkel – CDU.

 

Wybory do niemieckiego parlamentu, które wyłonią także nowego kanclerza, odbędą się już za dwa tygodnie, w niedzielę 24 września. Tymczasem wczoraj (10 września) przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD – Sozialdemokratische Partei Deutschlands) Martin Schulz, w wideo opublikowanym na stronie partii przedstawił „nienegocjowalne” punkty swojego programu. Film jest odpowiedzią na wyniki przedwyborczych sondaży, które jednoznacznie wskazują na konieczność utworzenia rządu koalicyjnego.

„Specjalna polityka uczciwych stawek [podatkowych – przyp. red.], dobre szkolnictwo, dające poczucie bezpieczeństwa emerytury i demokratyczna Europa dla pokoju – to wam obiecuję” – powiedział w wystąpieniu przewodniczący SPD. Schulz dodał, że właśnie takie zmiany zaimplementowałby jego rząd, dlatego nie podlegają one żadnym negocjacjom.

Przedwyborcze sondaże

Jednak zgodnie z ostatnimi sondażami opinii publicznej jedyne, na co może liczyć SPD to rola „mniejszego koalicjanta” u boku Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU – Christlich Demokratische Union) pod przewodnictwem obecnej kanclerz Angeli Merkel. Według  bowiem sondażu Instytutu Forsa przeprowadzonego w dniach 4-7 września br. jej partia ma 37 proc. poparcia. Ugrupowanie Schulza plasuje się dopiero na drugim miejscu z wynikiem niższym o 14 punktów procentowych.

Podium zamyka ugrupowanie Lewica (Die Linke) z 10 proc. poparcia. Na głos 9 proc. wyborców mogą liczyć zarówno Wolna Partia Demokratyczna (FDP – Freie Demokratische Partei), jak i eurosceptyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD – Alternative für Deutschland). Ostatnią partią przekraczającą próg 5 proc. i wchodzącą do Bundestagu z wynikiem 8 proc. jest według tego sondażu  Związek90/Zielonych (Bündnis 90/Die Grünen).

Potencjalne koalicje

Na podstawie badań opinii publicznej przewiduje się dwa potencjalne rezultaty powyborczych negocjacji. Pierwszy to wielka koalicja stworzona przez CDU, jej bliźniaczą partię Unię Chrześcijańsko-Społeczną w Bawarii (CSU) oraz SPD.

Drugą przywoływaną opcją jest „wariant jamajski” – wspólne rządy CDU/CSU, FDP oraz Zielonych. Nawa drugiego wariantu pochodzi od kolorów trzech partii (czarny, żółty oraz zielony), które razem tworzą kolorystykę identyczną z barwami flagi Jamajki.

Na razie jednak żaden z potencjalnych koalicjantów CDU/CSU nie jest skory do współpracy. W weekend przedstawiciele FDP oraz Zielonych stwierdzili, że nie wyobrażają sobie jamajskiej koalicji. Z kolei Schulz podkreśla, że choć jest przeciwko władzy wyłącznie w rękach obecnej koalicji (CDU i CSU), to nie chce również powtórki z rządów jednej dużej koalicji.

„Startuję w wyborach po to, by zastąpić kanclerz Merkel” – skomentował sugestie o wspólnych rządach jego partii z partią Merkel były przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Dodał również, że taki wariant to „ostateczność”, ponieważ w przewidywanym układzie powstałby parlament z bardzo niewieloma miejscami dla opozycji.

Kandydaci na dwa tygodnie przed wyborami

Podczas finalnej fazy kampanii wyborczej Martin Schulz stara się zmniejszyć różnicę między SPD a CDU, a Angela Merkel dokłada wszelkich starań, by zapewnić możliwe największą frekwencję podczas wyborów.

Podczas niedzielnego wiecu wyborczego w północno-zachodnim niemieckim mieście Delbrueck Merkel ostrzegła swoich wyborców przed osiadaniem na laurach. Kanclerz podkreślała, że pomimo przychylnych jej sondaży, wybory jeszcze się nie skończyły.

„Wielu mówi, że wynik głosowania jest już praktycznie rozstrzygnięty, ale nie jest” – powiedziała dodając, że wielu ludzi podejmie decyzję w ciągu ostatnich dni przed wyborami. „Musimy walczyć o każdą jedną osobę, żeby poszła zagłosować” – apelowała kanclerz.