Samotny Sami płynie do Europy

Samotny uchodźca na pontonie na środku Morza Śródziemnego, uratowany przez załogę włoskiego statku, źródło Proactiva Open Arms

Samotny uchodźca na pontonie na środku Morza Śródziemnego, uratowany przez załogę włoskiego statku, źródło Proactiva Open Arms

Okręt włoskich aktywistów społecznych uratował na Morzu Śródziemnym mężczyznę, który próbował pokonać drogę z libijskiego wybrzeża do Włoch samodzielnie na malutkim pontonie z przyczepionym do niego elektrycznym silniczkiem oraz chałupniczo zamontowanymi akumulatorami. Uratowany przedstawił się ratownikom jako Sami i wyjaśnił, że jest Syryjczykiem, który uciekł z Libii przed prześladowaniami, jakie spotykają tam uchodźców.

 

Statek ratowniczy włoskiej organizacji pozarządowej Proactiva Open Arms kończył właśnie swój całodzienny rejs po Morzu Śródziemnym. Był piątek, 1 grudnia. Aktywiści patrolowali obszary tuż obok granicy libijskich wód terytorialnych w poszukiwaniu rozbitków oraz łodzi z uchodźcami i migrantami, które często wpadają w kłopoty dopiero po wypłynięciu na pełne morze. Załoga okrętu planowała udać się Maltę, gdzie miało dojść do uzupełnienia zapasów i zmiany zespołu poszukiwawczego. Jeden z włoskich wolontariuszy po raz ostatni przeczesywał lornetką horyzont, gdy nagle, w zapadającym zmroku, w odległości około 3 kilometrów dojrzał jakąś sylwetkę. Gdy ratownicy podpłynęli bliżej, ich oczom ukazał się niewielki gumowy ponton napędzany elektrycznym silniczkiem. Dokładnie taki, jakimi Europejczycy pływają sobie dla relaksu wzdłuż plaży podczas letnich urlopów.

W pontonie siedział około 30-letni mężczyzna, który na widok włoskich aktywistów zaczął krzyczeć po angielsku: „Jestem Syryjczykiem, jestem Syryjczykiem!”. Okazało się, że właściwie całe wyposażenie jego „łodzi” stanowiły plastikowe wiosła, zapasowe akumulatory oraz odrobina wody i daktyli. Historię zdesperowanego żeglarza, który przedstawił się ratownikom jako Sami Naser opisał dopiero w poniedziałek włoski dziennik „La Stampa”.

Uratowany mężczyzna spędził na morzu 20 godzin. Udało mu się odpłynąć od libijskiego wybrzeża na odległość ok. 25 mil morskich. Jak opowiadał kierownik misji Proactiva Open Arms Riccardo Gatti, samotny żeglarz był bardzo wyczerpany. „Nakarmiliśmy go, pozwoliliśmy mu się wykąpać i położyliśmy go do łóżka” – relacjonował włoski działacz. Następnego dnia rano Samiego odwieziono do ośrodka dla uchodźców na włoskiej wyspie Lampedusa.

Dramatyczna ucieczka z Libii

Mężczyzna, który swoją historię będzie musiał jeszcze udowodnić urzędnikom azylowym, już stał się bohaterem części włoskich mediów. Ratownikom opowiedział o powodach swojej ucieczki z Libii. Syrię opuścił, gdy wojna dotarła do jego rodzinnych stron. Planował dotrzeć do swojej dziewczyny – Palestynki, której już wcześniej udało się uciec do Szwecji. Wyruszył jednak nie – jak większość syryjskich uchodźców – w kierunku Turcji i Grecji, ale do Libii. Tam zastała go kolejna wojna domowa.

Sami zatrudnił się w Trypolisie jako pielęgniarz. Pracował w trzech kolejnych szpitalach. W odróżnieniu od setek tysięcy uchodźców i migrantów nie udał się od razu do gangów przemytników ludzi, którzy za sowitą opłatą zgadzają się przerzucić chętnych przez Morze Śródziemne do Europy. Nie trafił także do żadnego z owianych złą sławą libijskich ośrodków dla uchodźców. Zamiast tego miesiącami ukrywał się w budynkach szpitali, w których pracował. Jak opowiedział włoskim ratownikom, właściwie ich nie opuszczał. „Mówił nam, że na ulicach libijskich miast gangi handlarzy ludźmi polują szczególnie na Syryjczyków. Uważa się ich bowiem powszechnie za bogatszych od innych uchodźców oraz za skłonniejszych do ciężkiej pracy” – opowiadał dziennikarzom Riccardo Gatti.

Po miesiącach ukrywania się, zdesperowany Sami kupił za zaoszczędzone pieniądze gumowy plażowy ponton od pewnego nastoletniego Libijczyka. Własnoręcznie „przystosował” go do dalekich podróży. Przez tydzień robił także rozpoznanie wybrzeża, aby znaleźć miejsce, które nie znajduje się pod stałą kontrolą band przemytników lub libijskiej straży przybrzeżnej. Jak zapewniał, nie spodziewał się, że uda mu się dotrzeć do brzegów Malty lub włoskiej Lampedusy. Liczył na to, że trafi na włoski lub maltański statek. „Wolał umrzeć na morzu niż wciąż się bać o to, że zginie z rąk libijskich islamskich bojówek. Zapewniał nas, że to ludzie, którzy zabiliby go, nawet gdyby >>poprosił ich o szklankę wody<<. Dlatego zdecydował się na to szaleństwo” – mówił Gatti.

Co najmniej 31 osób utonęło w drodze do Europy

Łódź z migrantami wywróciła się niedaleko od libijskiego wybrzeża. Z morza wyłowiono 60 żywych osób. Zatrzymano także drugą łódź. Wśród ofiar śmiertelnych znalazły się również dzieci.
 
W sumie libijska marynarka podjęła na pokład 200 osób. Wszystkich oraz wyłowione ciała przetransportowano do bazy wojskowej w Trypolisie. Wydarzenie miało miejsce w sobotę (25 listopada). Łodzie namierzono stosunkowo blisko …

Ewakuacja uchodźców i migrantów z Libii

Sytuacja w libijskich ośrodkach dla uchodźców była tematem niedawnego szczytu Unia Afrykańska – Unia Europejska w Abidżanie w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Przyjęto wówczas propozycję prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który zaapelował o ewakuację uchodźców i migrantów, którzy utknęli w Libii. Chodzi o – jak to ujęto – „pilne i natychmiastowe, ale dobrowolne” umożliwienie migrantom powrotu do krajów ich pochodzenia. Operacja ma się zacząć nawet w ciągu najbliższych kilku dni. Szacuje się, że na ewakuację może czekać w Libii nawet 3,8 tys. osób, głównie obywateli państw Afryki Subsaharyjskiej.

Zarówno ONZ, jak i założona we Francji organizacja Lekarze Bez Granic od dłuższego czasu alarmują, że w libijskich ośrodkach dla uchodźców i migrantów dochodzi do wielu przypadków stosowania przemocy, także seksualnej. Amerykańska telewizja CNN dotarła nawet w połowie listopada do zrobionego ukrytą kamerą nagrania pokazującego organizowane w Libii aukcje czarnoskórych niewolników. Człowieka na własność – jak się okazało – można sobie kupić już za równowartość 400 dolarów.

Szczyt Unia Afrykańska – Unia Europejska przede wszystkim o migracji

Dwudniowe rozmowy europejskich i afrykańskich przywódców w Abidżanie w Wybrzeżu Kości Słoniowej zaplanowano jako wielką dyskusję o problemach dotyczących młodzieży. Na pierwszy plan szybko wysunęły się jednak kwestie migracji. Powodem było ujawnienie dramatycznej sytuacji afrykańskich migrantów, którzy w drodze do Europy utknęli w Libii.
 
Podstawowymi tematami 5. Szczytu Unia Afrykańska – Unia Europejska były kwestie bezpieczeństwa, …