Przemyt ludzi na Morzu Śródziemnym rośnie

Migranci na morzu

Europejskie okręty wyratowały w tym roku już ponad 36 tys. migrantów w trakcie przekraczania Morza Śródziemnego. To 50-proc. wzrost w porównaniu do tego samego okresu w roku ubiegłym. Tylko w weekend wielkanocny zginęło 97 osób.

 

ONZ poinformowała dziś (18 kwietnia), że w świąteczny długi weekend na Morzu Śródziemnym uratowano prawie 9 tys. migrantów, w większości z krajów afrykańskich: Nigerii i Senegalu. Zostali oni wypuszczeni w łódkach nienadających się do pływania po morzu przez libijskich przemytników ludzi.

„Gułagi”

Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) ocenia, że w prowadzonych przez przemytników obozach w Libii na transport do Europy czeka jeszcze 20 tys. osób. „Dobra wiosenna pogoda zachęciła przemytników do odsyłania ludzi z obozów” – stwierdził rzecznik IOM Leonard Doyle.

Zdaniem Organizacji, w obozach nie wszyscy mają możliwość zapłaty „okupu” i trafienia na łódkę do Europy. Przynajmniej część z przebywających tam osób ma być wykorzystywana do przymusowej pracy, w tym seksualnej. IOM nazywa to „gospodarką niewolniczą”, a same obozy – „gułagami”.

Przemyt

Przemytnicy pobierają opłaty, a następnie ładują migrantów do łódek, często nadmuchiwanych pontonów, wiedząc, że nie mają szans na dotarcie do Włoch, formalnie stanowiących cel podróży. „Przemytnicy jasno wypychają ich na morze w nadziei, że zostaną uratowani” – tłumaczył Doyle.

Wody między Libią a Włochami patroluje kilka różnych organizacji i instytucji. Oprócz straży granicznej obu państw, wspieranych przez unijną agencję ochrony granic Frontex, pływają na tym obszarze statki organizacji humanitarnych, a także okręty marynarek wojennych państw unijnych uczestniczących w operacji EUNAVFOR Med „Sophia”.

W weekend te 9 tys. migrantów zostało uratowanych przez 35 różnych okrętów, podaje ONZ. Poza ww. instytucjami, były to również statki komercyjne, płynące przez ten obszar Morza Śródziemnego.

Niebezpieczne morze

Przemyt ludzi z Libii do Włoch przybrał na sile po tym, jak w kwietniu 2016 r. Unia Europejska i Turcja porozumiały się i zamknęły szlak przerzutowy wiodący z Turcji do Grecji i dalej do UE. Mimo napięć w relacjach na linii Bruksela-Turcja, umowa cały czas obowiązuje, co sprawia, że alternatywna trasa przez Libię zyskuje na popularności, mimo toczącej się w tym kraju wojny domowej.

Jednak przeprawę do Grecji wiele odróżnia od przeprawy do Włoch. Przede wszystkim trasa z Turcji na wyspy greckie ma tylko kilka kilometrów, zależnie od miejsca, i odbywa się po relatywnie spokojnym Morzu Egejskim.

Trasa z Libii do Włoch wiedzie przez kilkaset kilometrów otwartego morza. Tam nie wystarczają już pontony, mimo to przemytnicy są niechętni inwestowaniu w lepsze łódki czy statki – zamiast tego, jak powiedział Doyle, wolą wypychać pontony na morze, licząc, że zostaną one przejęte przez straż przybrzeżną lub inne okręty.

Uratowani i ofiary

Łącznie w tym roku zostało już odratowanych 36 tys. osób. Według IOM, to o 50 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, kiedy ta liczba wyniosła 24 tys.

Nie wszystkie pontony są jednak odnajdowane na czas. Zgodnie informacjami IOM, w tym roku już 900 osób straciło życie, z czego 97 – między czwartkiem a niedzielą 13 a 16 kwietnia.