Unia Europejska zaostrza sankcje wobec Korei Północnej

Unia Europejska zdecydowała wczoraj (10 sierpnia) o zaostrzeniu sankcji wobec Korei Północnej w związku z niedawnymi próbami międzykontynentalnych rakiet balistycznych przeprowadzonymi przez ten kraj.

 

Nowe unijne sankcje są następstwem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przyjętej jednomyślnie w sobotę.

Rozszerzenie unijnych sankcji efektem rezolucji RB ONZ

Rada UE poinformowała w czwartek o dopisaniu dziewięciu osób i czterech podmiotów (m.in. państwowego Banku Handlu Zagranicznego – FTB), do listy osób i firm objętych sankcjami. Te dziewięć osób i cztery podmioty trafiły wcześniej na ONZ-owską czarną listę. Nałożone restrykcje polegają na zamrożeniu aktywów i objęciu zakazem podróży.

Ministrowie państw członkowskich UE zapewnili także, że trwają prace nad wdrożeniem pozostałych sankcji wprowadzonych rezolucją RB ONZ. Wczorajsza decyzja Rady UE oznacza, że całkowita liczba wskazanych przez ONZ osób i podmiotów objętych sankcjami wobec KRLD wynosi odpowiednio 62 i 50. Ponadto UE autonomicznie wpisała na tę czarną listę 41 osób i 7 podmiotów.

Rada Bezpieczeństwa uchwaliła w sobotę rezolucję o nałożeniu nowych sankcji na Koreę Północną w związku z niedawnymi próbami północnokoreańskiej ICBM. Przewiduje ona m.in. zakaz zatrudniania nowych pracowników z Korei Północnej w innych krajach, zakładania nowych spółek joint venture z udziałem podmiotów północnokoreańskich oraz inwestowania w już istniejące. Zgodnie z rezolucją przygotowaną przez USA embargo obejmie węgiel, żelazo i rudę żelaza, ołów i rudę ołowiu oraz owoce morza i w efekcie ograniczy dochód Korei Północnej z eksportu o jedną trzecią.

Trump: Jeśli Korea Północna będzie grozić USA, to spotka „ogień i gniew”

Korea Północna przeprowadziła 28 lipca drugą już próbę ICBM (pierwszy udany test Pjongjang przeprowadził 4 lipca, w dniu święta narodowego USA). Następnego dnia przywódca północnokoreańskiego reżimu Kim Dzong Un oświadczył, że całe terytorium Stanów Zjednoczonych jest zasięgu tych rakiet.

Prezydent USA Donald Trumpa ostrzegł natomiast 1 sierpnia, że jeśli Korea Północna nie przestanie grozić Stanom Zjednoczonym, to spotka ją „ogień i gniew, jakich świat jeszcze nie widział”. Pjongjang ze swej strony poinformował, że analizuje atak na Guam, gdzie znajduje się baza amerykańskiego lotnictwa strategicznego Anderson.

Atak na Guam będzie gotowy za kilka dni

Tymczasem wczoraj północnokoreańska armia poinformowała, że do połowy sierpnia zakończy przygotowania do wystrzelenia czterech rakiet średniego zasięgu typu Hwasong-12, które mogłyby spaść do morza w odległości zaledwie 30-40 km od wyspy Guam (miałyby przelecieć nad terytorium Japonii). Decyzję o ich odpaleniu rakiet może jednak podjąć przywódca KRLD i zwierzchnik sił zbrojnych Kim Dzong Un. Korea Północna nie kryje, że zamierza wyprodukować pocisk balistyczny z głowicą nuklearną, który będzie zdolny dosięgnąć kontynentalnego terytorium USA.

Japonia nie będzie tolerowała prowokacji ze strony Korei Północnej

Na tę zapowiedź tego samego dnia rząd Japonii ostrzegł, że nie będzie nigdy tolerował prowokacji ze strony Korei Północnej. Rzecznik rządu w Tokio Yoshihide Suga podkreślił, że obecne działania Korei Północnej są „wiadomą prowokacją” i ostrzegł, że jego kraj nie będzie tego tolerować. Wezwał przy tym Pjongjang do podporządkowania się rezolucjom ONZ i powstrzymanie się od dalszych prowokacji.

W ocenie rzecznika japońskiego rządu utrzymanie siły odstraszania nuklearnego przez Stany Zjednoczone jest tym ważniejsze, że sytuacja bezpieczeństwa w regionie jest coraz bardziej niepokojąca. „Prezydent Trump powiedział, że wszystkie opcje są na stole i rząd wita z zadowoleniem tę politykę” – stwierdził Suga. Rzecznik podkreślił bliskie konsultacje prowadzone przez Japonię i USA oraz w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie odbędą się japońsko-amerykańskie spotkania na szczeblu ministrów obrony i spraw zagranicznych.

Sondaż: ponad połowa Amerykanów za operacją odwetową przeciwko Korei Północnej

Niemal dwie trzecie Amerykanów, czyli o 14 punktów procentowych więcej niż w poprzednim badaniu z marca, uważa nuklearny atak rakietowy Korei Północnej na terytorium Stanów Zjednoczonych za „poważne i realne zagrożenie”

Opublikowane w środę wyniki sondażu, przeprowadzonego na zlecenie telewizji CNN jeszcze przed ostatnią eskalacją napięcia na linii Waszyngton-Pjongjang, odnotowują wyraźną zmianę nastawienia amerykańskiej opinii publicznej wobec Korei Północnej. Dla większości Amerykanów dyktatura Kim Dzong Una stanowiła bowiem do niedawna raczej odległe i „egzotyczne” zagrożenie dla bezpieczeństwa USA.

W marcu niespełna połowa (48 proc.) Amerykanów uznało Koreę Północną za poważne zagrożenie, a dziś opinię taką podziela aż 62 proc. pytanych. Ponad trzy czwarte (77 proc.) respondentów jest przekonanych, że Korea Północna może zaatakować Stany Zjednoczone przy użyciu rakiet balistycznych.

Sondaż wykazał ponadto, że Amerykanie są podzieleni w opiniach, jaka powinna być reakcja Waszyngtonu na pogróżki Pjongjangu. Ponad połowa (55 proc.) badanych, opowiedziała się za przeprowadzaniem odwetowej operacji militarnej wobec Korei Północnej, a zdecydowanie przeciwne takiej akcji było natomiast 43 proc. uczestników badania. Ponadto połowa respondentów krytycznie oceniała podejmowane przez prezydenta Trumpa działania wobec zagrożenia, jakie stanowią północnokoreańskie programy produkcji broni atomowej i środków jej przenoszenia. Przeciwnego zdania było 37 proc.

Telefoniczny sondaż firmy SSRS przeprowadzono między trzecim a szóstym 6 sierpnia, czyli po ostatnich próbach rakietowych Pjongjangu, a przed ostatnimi pogróżkami władz Korei Północnej, które były odpowiedzią na nowe sankcje wprowadzone przez RB ONZ i surowe ostrzeżenie Trumpa dla Pjongjangu. Badanie objęło 1 018 zarejestrowanych wyborców. Błąd statystyczny wynosi 3,6 pkt proc.