Brexit: unijne agencje zostaną w Wlk. Brytanii?

Londyn// Źródło: london.gov.uk

Do tej pory zakładano, że Brexit oznacza wyprowadzkę unijnych instytucji mających swoją siedzibę na Wyspach. Bruksela traktuje to jako oczywistą konsekwencję decyzji Brytyjczyków o opuszczeniu UE, jednak w opinii rządu w Londynie, kwestia ta nie jest jeszcze przesądzona.

 

Dwie unijne agencje położone w Wlk. Brytanii będą musiały najprawdopodobniej znaleźć nową siedzibę. Europejska Agencja Leków i Europejski Urząd Nadzoru Bankowego mieszczą się obecnie w Londynie. Dla Brukseli oznacza to, że do czasu wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, te dwie instytucje będą musiały przenieść się do innego z państw członkowskich.

Unijne agencje

Zarówna EAL, jak i EUNB, są organami monitorującymi dwie istotne dziedziny unijnej gospodarki. Jako że uczestniczą one w ustalaniu reguł rządzących, odpowiednio, sektorem farmaceutycznym i bankowym, wiele z krajów unijnych jest zainteresowanych ich przejęciem, by zwiększyć swój wpływ na decyzje przez nie podejmowane.

Z przejęciem siedzib agencji wiąże się nie tylko wpływ na nie same, ale także na całe ich otoczenie biznesowe i instytucjonalne, w tym na firmy i lobbystów, dla których EAL i EUNB są popularnym celem.

Brytyjskie stanowisko

Bruksela traktuje przeprowadzkę obu agencji z Londynu jako oczywistą konsekwencję Brexitu. Jednak brytyjski rząd zapewnił wczoraj (17 kwietnia), że kwestia przenosin EAL i EUNB będzie podjęta w trakcie negocjacji.

„Żadne decyzje nie zapadły w kwestii przyszłych siedzib [EUNB i EAL], będzie to jedną z negocjowanych kwestii. W trakcie rozmów brytyjski rząd przedyskutuje z UE i państwami członkowskimi, w jaki sposób kontynuować współpracę w kwestii regulacji bankowych i farmaceutycznych. Nie jest właściwym przesądzanie o wyniku tych rozmów przed ich zakończeniem” – oświadczyło ministerstwo ds. wyjścia z UE.

Podejście Brukseli

Zgodnie z nieoficjalnymi wypowiedziami urzędników unijnych, nie ma jednak szans na zachowanie siedzib agencji przez Wlk. Brytanię, jako że powinny one znajdować się w państwie członkowskim. „Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko” – skomentował jeden z urzędników, nawiązując do decyzji Brytyjczyków o wyjściu z UE.

Oficjalnie przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk w swoim zarysie pozycji negocjacyjnej UE – popartej przez państwa członkowskie – stwierdził, że „przyszła siedziba unijnych agencji i organów obecnie znajdujących się w Zjednoczonym Królestwie jest sprawą 27 państw członkowskich”.

>> Czytaj więcej o walce o obie instytucje wśród państw członkowskich

Unijna pozycja negocjacyjna ma zostać uszczegółowiona przez kraje członkowskie na spotkaniu ich przywódców 29 kwietnia. Według Brukseli, do tego czasu Tusk przygotuje propozycje odpowiednich procedur wyboru nowych siedzib dla mieszczących się na Wyspach instytucji.

Nieoficjalnie, unijni urzędnicy wątpią, że decyzja o przeprowadzce zapadnie szybko. Niemniej jednak Bruksela chce, by obie instytucje znały swoje nowe siedziby jeszcze przed końcem negocjacji Brexitu. Chce bowiem zapewnić wystarczającą ilość czasu na stworzenie dla nich odpowiedniej infrastruktury oraz przeprowadzkę dotychczasowych pracowników, a także zatrudnienie nowych ludzi na miejsce tych, którzy nie zechcą się przeprowadzić. Obie instytucje zatrudniają obecnie łącznie ponad 1 tys. osób.