Nadzwyczajny szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Warszawie

Od lewej: Bohuslaw Sobotka, Viktor Orban, Beata Szydło, Robert Fico // źródło: Kancelaria Premiera [flickr.com]

Grupa Wyszehradzka uzgodniła wspólne stanowisko ws. przyszłości UE, ale nie udało się jej osiągnąć porozumienia ws. drugiej kadencji Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej. Po czwartkowym (2 marca) spotkaniu w Warszawie szefowie rządów Polski Beata Szydło, Czech Bohuslav Sobotka, Słowacji Robert Fico i Węgier Viktor Orban wydali wspólne oświadczenie pt. „Silna Europa – Unia Działania i Zaufania”.

Tekst wspólnego oświadczenia w języku angielskim TUTAJ

Wyszehradzki scenariusz dla Europy

Spotkanie V4 zakończyło się wypracowaniem wspólnego stanowiska w sprawie reform i koncepcji rozwoju Unii Europejskiej. Przedstawiciele państw Grupy wspólnie zaprezentują je podczas rocznicowego szczytu UE, które odbędzie się 25 marca w Rzymie.

„Przyjęliśmy dzisiaj wspólne stanowisko – deklarację o przyszłości Europy – którą będziemy prezentowali wspólnie, jako Grupa Wyszehradzka, na szczycie w Rzymie” – podkreśliła premier Beata Szydło.  „To jest nasz plan na Europę – plan na Europę Grupy Wyszehradzkiej” – podkreśliła Szydło. „W tym planie podkreślamy konieczność reformy Unii Europejskiej, w związku z negatywnymi zmianami w UE, a także w otoczeniu zewnętrznym. Podkreślamy, iż kluczowe jest zachowanie jedności Unii. Każdy model przyszłej współpracy musi gwarantować integralność, spójność wspólnego rynku, strefy Schengen i samej Unii”– przekazała polska premier. „Zmiany w strefie euro nie mogą prowadzić do trwałych pęknięć w Unii Europejskiej” – podkreśliła.

Dodała, że wyszehradzka czwórka ma podobne stanowisko również w odniesieniu do wspólnego rynku, zwłaszcza w części dotyczącej usług i rynku cyfrowego. Zgodnie opowiada się również przeciwko protekcjonizmowi, szczególnie na rynku pracy. V4 widzi też potrzebę rozwinięcia działalności UE w sferze bezpieczeństwa wewnętrznego, ochrony granic i bezpieczeństwa zewnętrznego, przy zachowaniu spójności z celami i działaniami NATO.

V4 domaga się ponadto wzmocnienia roli państw narodowych w procesie decyzyjnym UE. „Zgodziliśmy się, że należy wzmocnić demokratyczną i narodową kontrolę nad procesami legislacyjnymi i politycznymi w UE” – przekazała Szydło.

Deklaracja ze szczytu jest kontrą do zdobywającego popularność w Europie idei „Europy dwóch prędkości”, czyli różnego stopnia integracji dla różnych państw – jak to miało miejsce w tym roku np. z utworzeniem urzędu Europejskiego Prokuratora Generalnego, który w swojej jurysdykcji będzie miał tylko część krajów unijnych. Jak w swojej analizie zauważyli Patryk Toporowski i Jolanta Szymańska z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, „przedstawiciele państw Europy Środkowo-Wschodniej podchodzą ostrożnie do Europy wielu prędkości, widząc w pełnej realizacji tego scenariusza zagrożenie wykluczeniem”, choć przyznali jednocześnie, że „wobec dużego poparcia dla modelu Europy wielu prędkości promowanie przez Polskę innego wariantu (włącznie z utrzymaniem status quo) może okazać się nieskuteczne”.

Fico sceptyczny wobec sukcesu „rzymskiego” szczytu UE

Jednocześnie słowacki premier Robert Fico nie zostawił suchej nitki na organizatorach rocznicowego szczytu w Rzymie. Podkreślił, że V4 oczekują od odpowiedzialnych za przygotowanie szczytu, że jeszcze przed jego rozpoczęciem będzie gotowy tekst, pod którym wszyscy będą mogli się podpisać. „Wyrażam wielką obawę, i mówię o tym w sposób otwarty, że stan przygotowania szczytu rzymskiego, który jest bardzo ważny dla przyszłości Unii Europejskiej jest żałosny” – przyznał jednak Fico. W jego ocenie na unijnym szczycie w Rzymie może bowiem nie powstać jedna wizja Europy, tylko „będziemy mieć do czynienia ze zbiorem indywidualnych, narodowych interesów”.

Europejski rynek żywnościowy

Czwartkowe spotkanie zwołano z inicjatywy premiera Fico. Pierwotnym jego celem miało być zjawisko podwójnych standardów jakości żywności i tzw. segregacji ze względu na położenie geograficzne na linii Wschód-Zachód Europy. Z jego też inicjatywy przywódcy państw V4 postanowili powołać zespół roboczy, który ma się zajmować jakością żywności sprzedawanej na terenie Unii i nierównym traktowaniem poszczególnych rynków

Urzędy ds. bezpieczeństwa żywności krajów grupy V4 prowadziły badania dotyczące składu chemicznego żywności. Odkryto istotne zróżnicowanie jakości produktów spożywczych w zależności od miejsca ich sprzedaży.

Jakość produktów sprzedawanych w krajach wschodnich UE była znacznie gorsza względem ich odpowiedników tych samych marek sprzedawanych na Zachodzie Europy. Według badań, w krajach wschodnich wykorzystywane są inne – tańsze składniki, a różna jakość przekłada się też na inny smak. Pojawiły się zarzuty podwójnych standardów i segregacji konsumentów na lepszych i gorszych.

„Polska popiera wszelkie działania zmierzające do eliminowania nieuczciwych praktyk rynkowych i ochrony interesów konsumentów” – powiedziała polska premier. Dodała, że już w poniedziałek na spotkaniu unijnych ministrów rolnictwa, ministrowie V4 podejmą ten temat. „Występujemy z apelem do Komisji Europejskiej, aby przestrzegała rezolucji Parlamentu Europejskiego, które były podjęte w tej sprawie” – dodała.

„Nie możemy zgodzić się na to, że są obywatele pierwszej i drugiej kategorii, że dla części obywateli europejskich oferowany jest towar pierwszej klasy, a dla innych obywateli towar tej samej marki, w taki samym opakowaniu, od tego samego producenta ma gorszą jakość” – wtórował polskiej premier szef czeskiego rządu Bohuslav Sobotka.

„Na rynkach Unii Europejskiej stosowana jest podwójna miara. Już wcześniej zgłosiliśmy ten problem Komisji Europejskiej, jednak się nim nie zajęła” – podkreślał  także węgierski premier Viktor Orban. „Należy podawać naszym obywatelom pełną informację o tym, jakiej jakości produkty żywnościowe mogą zakupić w naszych sklepach. A do tego niezbędne są gwarancje prawne stworzone przez KE. Będziemy działać na rzecz stworzenia nowych regulacji, które zapobiegną istnieniu podwójnych standardów. I bardzo się cieszę, że V4 będzie w tej kwestii współpracować” – podsumował szef węgierskiego rządu podczas konferencji prasowej po spotkaniu.

Bez wspólnego stanowiska ws. przyszłości Tuska

Podczas spotkania poruszono także kwestię kandydatury na przewodniczącego Rady Europejskiej. Dobiega końca pierwsza kadencja Donalda Tuska i dla większości przywódców państw europejskich, a także liderów unijnych instytucji, powinien pozostać na tym stanowisku na drugą turę. Nie jest co do tego przekonany polski rząd.

„Krótko dyskutowaliśmy o kandydaturze Tuska na szefa Rady Europejskiej. Nie mamy wspólnego stanowiska jako kraje V4” – przyznał premier Sobotka na wspólnej konferencji prasowej w Warszawie.

Decyzja państw członkowskich UE ws. ewentualnej drugiej kadencji byłego szefa polskiego rządu ma zapaść pod koniec przyszłego tygodnia – unijny szczyt w Brukseli zaplanowano na czwartek i piątek (9 i 10 marca). Donald Tusk piastuje tę funkcję od 1 grudnia 2014 roku, a kolejna kadencja rozpoczyna się 1 czerwca.