Przyszłoroczny budżet UE formalnie przyjęty

Źródło: KE

Przedstawiciele państw członkowskich i Parlament Europejski zatwierdzili wczoraj (30 listopada) ustalenia negocjatorów dotyczące przyszłorocznego budżetu UE. Przewiduje on zobowiązania, czyli deklaracje dotyczące finansowania unijnych zadań, na poziomie 160, 1 mld euro – o 0,2 proc. więcej niż w tym roku. Natomiast płatności, czyli rzeczywiste wydatki, uzgodniono na poziomie 144,7 mld euro – o 14,1 proc. wyższe niż w zeszłym roku, a i tak mogą się okazać niewystarczające.

Projekt budżetu UE 2017: wzrost i zatrudnienie oraz stanowcze działania w związku z kryzysem uchodźczym

Więcej przeznaczymy na inwestycje w pobudzanie wzrostu, tworzenie miejsc pracy i konkurencyjność w Unii Europejskiej oraz na zabezpieczenie niezbędnych zasobów na ochronę granic zewnętrznych UE, wzmocnienie bezpieczeństwa wewnątrz Unii i poza jej granicami, wsparcie na przyjęcie i integrację uchodźców oraz eliminowanie przyczyn migracji w krajach pochodzenia i tranzytu.Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej …

 

PE chciał więcej

Płatności na poziomie 144,7 mld euro oznaczają, że ich wysokość jest zbliżona do propozycji państw członkowskich (chciały 144, 4 mld euro), ale prawie o dwa miliardy euro niższa niż postulował PE (proponował 147 mld euro). Wyraźny wzrost wydatków na płatności jest związany z rosnącym zapotrzebowaniem państw członkowskich na płatności w drugiej połowie realizacji wieloletniej pespektywy finansowej (na lata 2014-2020). Wynika to z coraz bardziej zaawansowanej realizacji inwestycji współfinansowanych z unijnych pieniędzy.

PE chciał ponadto, by budżet UE w 2018 roku wyniósł w zobowiązaniach 162,6 mld euro, natomiast Rada UE przewidywała na ten cel 158,9 mld euro.

Komisja proponuje budżet koncentrujący się na zatrudnieniu, inwestycjach, migracji i bezpieczeństwie

Komisja przedstawiła dzisiaj projekt budżetu na 2018 r. w wysokości 161 mld euro w środkach na zobowiązania, by stymulować tworzenie nowych miejsc pracy, zwłaszcza dla ludzi młodych, oraz pobudzić wzrost gospodarczy i inwestycje strategiczne.

Opierając się na działaniach podjętych już w latach ubiegłych, budżet UE na następny rok będzie nadal skutecznie zajmować się wyzwaniami związanymi z …

„W tym roku staraliśmy się zmaksymalizować wpływ wydatków UE, zachowując jednocześnie wystarczającą swobodę, aby móc reagować na nieprzewidziane potrzeby” – powiedział po zawarciu porozumienia (18 listopada) Mart Kivine, wiceminister finansów Estonii, który był głównym negocjatorem tego budżetu w imieniu Rady UE. Podkreślił przy tym, że budżet na rok 2018 koncentruje się na pobudzaniu wzrostu gospodarczego i tworzeniu miejsc pracy, a także na wzmacnianie bezpieczeństwa i rozwiązywaniu problemów związanych z migracją.

Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki zapewniał wczoraj w PR24, że przyszłoroczny budżet UE nie uszczupla kwoty przeznaczonej dla naszego kraju o ani jedno euro. „Pogróżki, że Polska będzie miała mniej pieniędzy były tylko szantażem. To były  »strachy na lachy«” – oświadczył. Według niego w UE toczy się teraz walka o nowy budżet wieloletni, „który miałby być ulicą dwukierunkową dla najbogatszych państw”. „Dają one najwięcej pieniędzy do budżetu i jednocześnie kombinują, by jak najwięcej pieniędzy wyjąć” – uważa europoseł PiS.

Następny roczny budżet UE już bez Wielkiej Brytanii

Przyszłoroczny budżet UE jest ostatnim, który dotyczy 28 państw członkowskich. W maju 2019 roku minie bowiem dwa lata od momentu złożenia wniosku o wyjście Wielkiej Brytanii z UE i tym samym ustanie członkostwo tego kraju we Wspólnocie.

Choć w negocjacjach z Wielką Brytanią KE zakłada, że kraj ten do końca obecnej perspektywy finansowej, czyli do 2020, a nawet 2022 r. (bo w unijnych rozliczeniach obowiązuje formuła n+2) będzie wpłacał ok. 10 mld euro składki rocznie, ale dotychczas nie ma jeszcze pewności w tej sprawie.

Czarnecki przyznał, że w związku z brexitem unijny budżet będzie w przyszłości mniejszy. „Zobaczymy czy rozwód UE z Wielką Brytanią będzie aksamitny. Nie będzie brytyjskiego płatnika netto, więc z tego tytułu Polska będzie miała mniej pieniędzy” – powiedział w PR24. Zwrócił przy tym również uwagę, że kwota przysługująca Polsce będzie coraz mniejsza w związku z bogaceniem się naszego kraju. „W przyszłym budżecie unijnym dostaniemy więc mniejszy kawałek tortu niż wcześniej” – uprzedził Czarnecki, ale podkreślił, że „nie będzie to miało związku z kontrolą praworządności”.