EurActiv.pl

EU news and policy debates across languages

Luty 21, 2017

CETA: ostatnia prosta

Gospodarka

CETA: ostatnia prosta

Justin Trudeau (l), premier Kanady i Antonio Tajani, przewodniczący PE// Źródło: PE

Umowa handlowa między UE i Kanadą została ratyfikowana przez Brukselę. Teraz czeka ją jednak przejście przez ratyfikację w krajach członkowskich, co będzie oznaczało stawienie czoła nowym wyzwaniom.

 

Wczoraj (15 lutego) Parlament Europejski ratyfikował umowę o wolnym handlu Unii Europejskiej z Kanadą (Comprehensive Economic and Trade Agreement, CETA – pełny tekst dostępny jest TUTAJ). Kończy to trwający od lipca 2016 r. proces ratyfikacji tej umowy przez europosłów.

>> Czytaj więcej o tym, czym jest CETA

Ratyfikacja

Głosowanie potoczyło się po myśli zwolenników umowy. 408 europosłów było za jej ratyfikacją, a przeciwnych – 254. 33 się wstrzymało od głosu (pełny rozkład głosów z podziałem na kraje i frakcje jest dostępny TUTAJ).

Jeżeli chodzi o frakcje, to ludowcy, liberałowie i konserwatyści stworzyli większość, razem z poparciem większej części socjaldemokratów, choć w przypadku tych ostatnich rozłamowcy stanowili trzecią część partii. Wśród socjaldemokratów głosujących przeciw CETA byli także polscy europosłowie tej frakcji, do których dołączyli też eurodeputowani PSL, korwiniści i pojedynczy członkowie pozostałych frakcji.

Dziś (16 lutego) w Parlamencie Europejskim wizytę złożył premier Kanady Justin Trudeau. W swoim przemówieniu podziękował on europosłom za „stałą, pełną szacunku współpracę z naszym krajem”. Podkreślił, że „wszyscy możemy być niesamowicie dumni” z CETA.

>> Czytaj całe przemówienie premiera Trudeau

Dalsze kroki

Ratyfikacja nie oznacza końca ścieżki legislacyjnej tego projektu. Mimo że umowa będzie mogła być stosowana prowizorycznie (w ograniczonym zakresie), jak tylko zostanie ratyfikowana przez Kanadę, to konieczna wciąż będzie jej ratyfikacja przez wszystkie państwa członkowskie. To długotrwały proces – jedna z najnowszych umów handlowych zawartych przez UE – z Koreą Płd., potrzebowała 4,5 roku, by przejść ratyfikację we wszystkich krajach unijnych.

Ponadto, zgodnie z oceną PE, przepisy krajowe w 14 państwach, w tym Polsce, dopuszczają  możliwość przeprowadzenia referendum ogólnokrajowego, by zatwierdzić CETA, choć nie jest to wymagane. W niektórych państwach, jak np. w Belgii, zgodzić się będą musiały także parlamenty regionalne, a to właśnie belgijskiej Walonii prawie udało się powstrzymać podpisanie CETA w zeszłym roku.

>> Czytaj więcej o zastrzeżeniach Walonii

CETA

UE szacuje, że CETA zmniejszy dla unijnych przedsiębiorców koszty taryf celnych przy eksporcie do Kanady o 500 mln euro rocznie. Według danych KE już teraz 8 tys. przedsiębiorstw w Europie handluje z Kanadą, która to liczba może ulec dalszemu zwiększeniu po liberalizacji przepisów. Bruksela szacuje, że łącznie dzięki CETA europejska gospodarka wzrośnie o 12 mld euro rocznie, a kanadyjska – o 8,5 mld euro.

Ułatwieniu ma też ulec eksport usług oraz inwestowanie, jako że CETA zawiera liberalizację przepisów dotyczących tych dziedzin na poziomie zarówno federalnym, jak i prowincji (podstawowa jednostka podziału administracyjnego Kanady, każda z prowincji ma dużą autonomię). Europejskie firmy mają też mieć lepszy dostęp do kanadyjskich przetargów publicznych.

Komisja Europejska podkreśla jednocześnie, że umowa zachowuje gwarancje odpowiednich standardów w przypadku importu kanadyjskich towarów. Zniesione zostaną kontrole standardów, które były de facto identyczne, ale tam, gdzie były różnice, zostaną one zachowane. Ochroną zostaną też objęte oznaczenia pochodzenia towarów charakterystycznych dla danego regionu – np. parmezanem nie będzie mógł być nazywany ser produkowany w Kanadzie, jako że jest to charakterystyczna nazwa dla sera z konkretnego regionu we Włoszech.

Zarzuty

CETA musi stawić czoła kilku zarzutom. Są wśród nich obawy o to, że umowa przyczyni się do pogorszenia standardów europejskich oraz będzie kosztować Europejczyków utratę miejsc pracy. O przyszłość swojej branży obawiają się rolnicy, niepewni wobec perspektywy konkurowania z rolnikami z 35-milionowej Kanady.

Fabian Flues z NGO Friends of Earth Europe stwierdził, że CETA to „krok wstecz w walce z problemami współczesnego świata. Przedkłada ona zysk nad potrzebami ludzkimi umożliwiając korporacjom pozywanie rządów na miliardy euro” – powiedział.

ISDS i ICS

Flues odniósł się tutaj do kontrowersyjnego mechanizmu rozwiązywania sporów na linii inwestor-państwo (ISDS). Część organizacji społecznych twierdziła, że ten sposób rozwiązywania sporów w kwestiach dotyczących umowy między korporacjami a rządami daje zbyt dużo mocy korporacjom, na skutek czego UE ponownie otworzyła negocjacje CETA, by zaproponować bardziej przejrzysty mechanizm, system sądów arbitrażowych (ICS).

ICS jest międzynarodowym sądem stałym, tworzonym przez 15 arbitrów (po 5 wybranych przez Kanadę i UE, pozostałych, przez państwa trzecie, które nie są stronami umowy). Sędziowie w każdej sprawie wybierani będą losowo, a proces będzie dostępny opinii publicznej. Podkreślono też wyraźnie, że państwa nie będą mogły być sądzone za zmiany w polityce publicznej, np. ochrony środowiska. Zmiany jednak nie usatysfakcjonowały części grup obywatelskich.

Z kolei Jan Willem Goudriaan, sekretarz generalny branżowego Europejskiego Związku Zawodowego Usług Publicznych podkreślił, że „robotnicy i osoby o niskich przychodach nie widzą korzyści takich umów […] Potrzebujemy bardziej progresywnych porozumień handlowych, które wspierałyby usługi publiczne, a także ludzi i planetę, a nie korporacje i zysk” – podkreślał.

Komisarz odpowiada

Prowadząca cały projekt z ramienia Komisji Europejskiej komisarz ds. handlu Cecilia Malmström zachowuje jednak optymizm. Stwierdza, że wiele obaw zgłaszanych przez przeciwników CETA to „mity” oraz że protestujący pod PE „nie byli zainteresowani rozmową”.

Malmström podkreśliła, że w przypadku umowy z Kanadą „obie strony są zwycięzcami”. „Słyszałam, że umowa pogorszy ochronę jakości żywności, że stracimy miejsca pracy, że ochrona środowiska ulegnie pogorszeniu… te obawy są bezpodstawne” – przekonywała komisarz.

Dodała także, że „to właśnie rolnicy są najbardziej zadowoleni z umowy”. Tłumaczy to tym, że producenci takich towarów, jak m.in. nabiał i wino – zgodnie z prognozami –  najbardziej skorzystają na umowie z Kanadą, a oznaczenia geograficzne nadal będą chronione.

>> Czytaj więcej o chronionych nazwach pochodzenia