Prezydent rozważa kolejne weto?

Źródło: Christian R. Hamacher via Flickr.com

Spośród 15 ustaw, jakie otrzymał po ostatnim posiedzeniu Senatu, Prezydent podpisał już jedenaście, jedną zawetował, a trzy pozostałe – w tym nowelizację ustawy o odnawialnych źródłach energii – wciąż analizuje. Z informacji portalu WysokieNapiecie.pl wynika, że kancelaria Prezydenta zamówiła ekspertyzę dotyczącą ostatniej z tych ustaw i otrzymała już odpowiedź – rekomenduje weto.

Projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii (tzw. Lex Energa) został zgłoszony i przegłosowany przez parlament w identycznych okolicznościach, jak ustawa o Sądzie Najwyższym. Oba projekty, zgłoszone 12 lipca, były zupełnym zaskoczeniem. Do Sejmu trafiły jako poselskie i oba przeszły przez obie izby parlamentu w sprinterskim tempie – bez poprawek w Senacie, bo nie zostałyby wówczas przyjęte przed wakacjami posłów. Ustawę o Sądzie Najwyższym Prezydent Andrzej Duda zawetował w ubiegłym tygodniu. Nowelizacja ustawy o OZE wciąż jest szczegółowo rozpatrywana i to pomimo, że 11 innych ustaw, w tym np. głośną ustawę zmieniające opłaty za wodę, Prezydent już podpisał.

Kancelaria Prezydenta poinformowała, że czas na decyzję głowy państwa w sprawie nowelizacji ustawy o OZE upływa w piątek, 18 sierpnia. Nabiera jednak wody w usta gdy pytamy, czy trwają konsultacje dotyczące tego co zrobić z projektem. Portalowi WysokieNapiecie.pl udało się jednak ustalić, że kancelaria zamówiła ekspertyzę w tej sprawie i otrzymała już odpowiedź. Wynika z niej, że Prezydent powinien zawetować ustawę, odsyłając ją ponownie do parlamentu.

Ryzyko dla Polski

Gdyby tak się stało, Prezydent nie byłby w swojej negatywnej opinii odosobniony. Krytycznie ustawę ocenił także Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, który na etapie prac sejmowych, prawdopodobnie po raz pierwszy w dwudziestoletniej historii tego urzędu, nie został nawet zaproszony do udziału w posiedzeniu komisji rozpatrującej projekt o takim znaczeniu. Na ostatnim etapie prac, w Senacie, Maciej Bando zwrócił uwagę, że projekt ma na celu ratowanie państwowych koncernów energetycznych przed skutkami umów, które zawierały, nie zwracając przy tym uwagi na drugą stronę – producentów energii ze źródeł odnawialnych i pytał „czy nie jest to krok za daleko?”.

Z informacji portalu WysokieNapiecie.pl wynika, że krytycznie zmiany dokonywane w ustawie o odnawialnych źródłach energii ocenia także Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Skutkiem wejścia w życie Lex Energa będzie taka zmiana sytuacji części wytwórców energii ze źródeł odnawialnych, która doprowadzi do rozwiązania ich umów długoterminowych z państwowymi koncernami. Konsekwencją przyjęcia takiej ustawy mogą być roszczenia odszkodowawcze inwestorów w stosunku do Skarbu Państwa – np. z Karty Energetycznej, czyli traktatu ratyfikowanego przez Polskę w 2000 roku.

Sami zainteresowani oceniają, że przyjęcie Lex Energa da im silniejsze podstawy do dochodzenia odszkodowania, niż toczące się już od kilku lat procesu z poszczególnymi koncernami energetycznymi. W praktyce wygrana zagranicznych inwestorów (tylko oni są dzięki tej umowie międzynarodowej chronieni) wcale nie jest pewna, ale w zbliżonych sprawach porażki wcześniej odniosły już rządy Węgier i Hiszpanii, co zwiększa ryzyko dla Polski.

Marne perspektywy dla inwestorów

Jednak niezupełnie los zagranicznych inwestorów i ryzyko arbitrażu przykuło uwagę otoczenia Prezydenta. Skutkiem ustawy będzie utrzymywanie się wsparcia dla właścicieli ekologicznych elektrowni na niskim poziomie. To problem, który uderza także w małych inwestorów, którzy umów długoterminowych z państwowymi koncernami na zakup tzw. zielonych certyfikatów i tak nigdy nie mieli. Wobec tego od kilku lat otrzymują już znacznie niższe wsparcie i – o ile do tej pory mieli jeszcze nadzieje na odbicie się cen certyfikatów – po wejściu w życie ustawy stracą perspektywę powrotu wyższych przychodów. Kamil Szydłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Małej Energetyki Wiatrowej oceniał niedawno, że w Polsce jest ok. 800 małych rodzinnych firm, które zainwestowały w „zielone” elektrownie, a dziś dopłacają do nich z własnej kieszeni.

Energa zyskuje

– Dlaczego udało mi się to przeprowadzić? Dzięki ciężkiej pracy – mówił po przyjęciu nowelizacji ustawy o OZE przez Sejm Daniel Obajtek, prezes koncernu Energa. – Dałem słowo, że będę jak najlepiej zarządzał grupą Energa i to czynię. To jest ciężka praca, ciężkie przekonywanie, odpowiednie argumenty – wyjaśniał w oświadczeniu wydanym przez Energę.

Rzeczywiście, zmiana będzie dla gdańskiego koncernu korzystna. Od chwili pojawienia się projektu w Sejmie do dzisiaj akcje spółki podrożały o 25%. Jak poinformował wczoraj dziennikarzy Jarosław Dybowski, prezes Energii Obrót, spółka ma 22 kontrakty długoterminowe na zakup zielonych certyfikatów. Dzięki wejściu w życie ustawy będzie mogła skupować certyfikaty po kilkukrotnie niższych stawkach lub otrzyma wypowiedzenia od kontrahentów. Prezes Dybowski zastrzegł, że sam nie zamierza tych umów wypowiadać. Energa nie informuje ile może zyskać na zmianach, jednak nasz rozmówca z resortu energii przekonuje, że może chodzić o kilkaset milionów złotych.

Takie odciążenie grupy pomogłoby jej zrealizować dwie inwestycje – niezbędną modernizację istniejących bloków w Elektrowni Ostrołęka, aby dostosować je do coraz bardziej restrykcyjnych norm ochrony powietrza (na które potrzeba kilkuset mln zł właśnie) i drugą – forsowaną przez Ministra Energii – budowę nowego wielkiego bloku na węgiel Ostrołęka C o wartości blisko 6 mld zł.

Mniejsze opłaty w rachunkach

Na zmianach powinni też zyskać odbiorcy energii w gospodarstwach domowych. O tym ile miesięcznie mogą zaoszczędzić, a także dlaczego mogą na tym stracić inne państwowe koncerny przeczytasz w dokończeniu artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl