Norwegia pozwana przez obrońców środowiska za złamanie porozumienia paryskiego

Rosyjska platforma wiertnicza w rejonie Arktyki, źródło Wikipedia

Rosyjska platforma wiertnicza w rejonie Arktyki, źródło Wikipedia

Oslo wydało w ubiegłym roku 10 licencji na eksploatację obiecujących złóż na Morzu Barentsa znajdujących się powyżej koła podbiegunowego. Zdaniem organizacji ekologicznych decyzja ta złamała nie tylko wynegocjowane w 2015 r. w Paryżu pod egidą ONZ porozumienie klimatyczne, ale także norweską konstytucję. Norwegia odrzuca oskarżenia.

 

10 wydanych w ubiegłym roku przez władze norweskie licencji na eksploatację złóż ropy naftowej dotyczy znajdującego się w Arktyce Morza Barentsa, a więc wód położonych między północnym wybrzeżem Norwegii, Finlandii i Rosji oraz arktycznymi archipelagami Svalbard, Ziemia Franciszka Józefa i Nowa Ziemia. Pierwszy należy do Norwegii, dwa kolejne do Rosji. Ocenia się, że pod oceanicznym dnem znajdują się duże złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Stąd między innymi norwesko-rosyjskie spory o granice szelfów morskich w okolicy Spitsbergenu, czyli największej wyspy archipelagu Svalbard.

W sumie licencje otrzymało aż 13 firm (niektóre są bowiem przyznane konsorcjom), wśród których są m.in. amerykańskie Chevron i ConocoPhilips, norweski Statoil, rosyjski Łukoil, szwedzki Lundin, niemieckie DEA, austriacki OMV czy japoński Idemitsu. Norwegia przyznała takie zezwolenia na eksploatację po raz pierwszy od 20 lat.

Ekolodzy: Wydobycie w rejonie Arktyki grozi katastrofą

Zdaniem organizacji ekologicznych – norweskiej Natur og Ungdom (Natura i młodość) oraz wspierającej ją globalnej organizacji Greenpeace – wydanie zezwoleń stanowi pogwałcenie zapisów wynegocjowanego w 2015 r. w Paryżu podczas Konferencji Narodów Zjednoczonych ws. Zmian Klimatu (COP 21) globalnego porozumienia oraz złamanie zapisów norweskiej konstytucji, która nakazuje państwu ochronę środowiska naturalnego dla przyszłych pokoleń. Według ekologów już dziś na świecie wydobywane jest więcej ropy naftowej niż potrzeba, a prowadzenie poszukiwań, a potem odwiertów nieodwracalnie zniszczy wrażliwy arktyczny ekosystem. Dlatego Natur og Ungdom oraz Greenpeace pozwały rząd Norwegii przed sąd w Oslo.

Jak zastrzega dyrektor norweskiego biura Greenpeace Truls Gulowsen, aktywistom nie chodzi o norweski poziom emisji gazów cieplarnianych, który jest obecnie jednym z najniższych w Europie. W Norwegii rośnie sprzedaż samochodów elektrycznych, a kraj chce zaprzestać produkcji silników spalinowych do 2025 r. Oslo było też jedną z pierwszych stolic, które ratyfikowały paryskie porozumienie klimatyczne. Ale, mimo iż Norwegia prowadzi bardzo ekologiczną politykę na lądzie, często bywa atakowana za działalność w należącej do tego kraju części Arktyki.

KE: Emisja CO2 przez samochody powinna być niższa o 30 proc. do 2030 r.

Komisja Europejska proponuje, aby UE zwiększyła presję na europejskich producentów samochodów, aby w ciągu najbliższej dekady, do 2030 r. obniżyli o 30 proc. poziom emisji dwutlenku węgla do atmosfery przez pojazdy. Celem jest szybsze przestawienie się koncernów na dostarczanie klientom samochodów elektrycznych i hybrydowych.
 
KE chce, aby europejskie koncerny samochodowe mocniej postawiły na produkcję samochodów o …

Zdaniem ekologów wydobycie ropy naftowej z dna Morza Barentsa grozi bardzo poważnymi katastrofami. Możliwe są uderzenia dużych połaci kry lodowej w naftowe instalacje, w efekcie czego może dochodzić do mniejszych lub większych wycieków ropy do morza i poważnego skażenia środowiska. „Chcemy też zwrócić uwagę na zachwianie równowagi w globalnym budżecie węglowym oraz na potrzebę wstrzymania wydobycia węglowodorów przez państwa, które na tym zarabiają. Już teraz eksploatacja uruchomionych złóż daje nam produkcję większej ilości surowca niż jesteśmy w stanie spalić” – przekonywał Truls Gulowsen.

Wtórowała mu rzeczniczka prasowa Natur og Ungdom Ingrid Skjoldvaer, która przekonywała, że zmiany środowiskowe spowodowane wydobyciem będą w rejonie Morza Barentsa nieodwracalne. „To my, młode pokolenie oraz nasze dzieci najmocniej odczujemy negatywne skutki tego wydobycia, a potem spalenia owej ropy” – mówiła Skjoldvaer. Trzy ze złóż, które zostaną poddane eksploatacji znajdują się bardzo blisko spornej granicy morskiej z Rosją, jedno będzie najdalej w historii ludzkości wysuniętym na północ miejscem w jakim będzie prowadzone wydobycie ropy.

Norwegia odrzuca oskarżenia

Rząd Norwegii odrzuca oskarżenia ekologów, a złożony przez nie pozew nazywa „wadliwym”. Rzecznik norweskiego Ministerstwa Energii Ole Berthelsen przypomniał, że wydobycie ropy naftowej na należącym do Norwegii terytorium spadło od 2001 r. o połowę, a wydanie w 2016 r. licencji na eksploatację podmorskich żłóż nie ma związku zarówno z zapisami porozumienia klimatycznego, jak i konstytucją Norwegii. Eksploatacja podmorskich złóż jest natomiast ważnym elementem finansowania norweskiej gospodarki. Dzięki wydobyciu ropy naftowej Oslo utworzyło w ostatnich dekadach specjalny fundusz, na którego koncie znajduje się dziś już prawie 860 miliardów euro.

Wyrok w sprawie wytoczonej przez ekologów przeciw władzom Norwegii będzie miał wpływ nie tylko na przyszłość norweskiego wydobycia, ale może także stanowić precedens dla podobnych sytuacji w przyszłości. Także zagranicą. W Bonn w Niemczech trwa obecnie 25. Konferencja Narodów Zjednoczonych ws. Zmian Klimatu (COP 25).

Norwegia zagłosowała: druga kadencja dla premier Solberg

W poniedziałek (11 września) Norwegowie  wybierali nowy skład Stortingu – norweskiego jednoizbowego parlamentu. Pierwsze wyniki głosowania pojawiły się we wtorek nad ranem.
 

Wybory parlamentarne do Stortingu, od 2007 r. jedynej izby norweskiego parlamentu, odbyły się w poniedziałek 11 września – dzisiejszej nocy podliczono 95 proc. oddanych głosów. Dotychczas rządząca centroprawicowa koalicja pod przewodnictwem premier Erny Solberg …