Wyrównana walka przed wyborami we Francji

https://twitter.com/MLP_officiel/status/854063985418784768/photo/1

Wyrównuje się czołowa stawka w wyborach prezydenckich we Francji, których pierwsza tura odbędzie się już w najbliższą niedzielę (23 kwietnia). Aż czterech kandydatów cieszy się zbliżonym poparciem.

 

Według ostatnich sondaży do cieszących się największym poparciem centrowego Emmanuela Macrona z En Marche!, szefowej skrajnie prawicowego Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen i centroprawicowego Françoisa Fillona, których dzielą niewielkie różnice, dołączył ultralewicowy Jean-Luc Mélenchon.

Jeśli żaden z kandydatów nie zdobędzie większości głosów, to do drugiej tury – 7 maja – dwójka kandydatów, którzy w niedzielnym głosowaniu uzysakli największe poparcie.

Le Pen w dalszym ciągu bez szans w drugiej turze

Według sondażu (wyniki TUTAJ), przeprowadzonego przez OpinionWay Orpi dla dziennika finansowego „Les Echos” i Radia Classique, w drugiej turze Macron zdeklasowałby dziś Le Pen uzyskując 64 proc. głosów (wobec 36 proc. głosów dla szefowej FN). Gdyby zaś do drugiej tury przeszedł Fillon, wygrana Macrona byłaby nieco mniejsza: 60 proc. do 40 proc.

Coraz bardziej wyrównana stawka

Według opublikowanego w poniedziałek (17 kwietnia) sondażu Le Pen i Macrona popiera po 22 proc. deklarujących udział w niedzielnym głosowaniu. Szefowa FN straciła jeden punkt procentowy w stosunku do poprzedniego badania, podczas gdy poparcie dla Macrona utrzymuje się na niezmienionym poziomie.

Na kilka dni przed głosowaniem wśród liderów utrzymuje się – mimo towarzyszących mu w czasie kampanii skandali – François Fillon, który cieszy się 21-procentowym poparciem (wzrost o jeden punkt procentowy).

>> Czytaj więcej o kłopotach Fillona

Do czołówki dołączył ponadto Jean-Luc Mélenchon, którego obecnie popiera 18 proc. badanych.

>> Czytaj więcej o Mélenchonie

Protesty w Paryżu przeciw FN

Coraz większe zaniepokojenie budzi we Francji możliwe zwycięstwo szefowej Frontu Narodowego. Około 500 osób uczestniczyło w Paryżu w niedzielnym (16 kwietnia) marszu protestacyjnym przeciwko FN. Demonstracja wyruszyła z Aubervilliers, paryskiego przedmieścia zamieszkanego w większości przez muzułmanów. Doszło do starć, a policja użyła gazu łzawiącego.

Wśród demonstrantów byli przedstawiciele środowisk anarchistycznych i wielu imigrantów, w tym także kilka kobiet w nikabach. Zarówno transparenty, jak i hasła były wielojęzyczne. Uczestnicy protestu skandowali m.in. „Wolność, równość i braterstwo”, opowiadali się przeciwko rasizmowi, a także wzywali do przyznania prawa pobytu i głosu wszystkim cudzoziemcom żyjącym we Francji. Rozszyfrowując skrót nazwy partii Marine Le Pen, maszerujący powtarzali „F jak faszyzm, N jak nazizm”.

Młodzi ludzie rozdawali ulotki z planem parku, w którym mieści się hala „le Zenith”, gdzie następnego dnia odbywał się jeden z ostatnich wieców wyborczych kandydatki FN na prezydenta. Ulotki objaśniały, gdzie się ustawić i rozpocząć starcie z policją, tak by zmusić ją do zamknięcia dostępu do hali.

Niedzielny marsz zakończył się przed chronionym przez policję ratuszem XIX dzielnicy Paryża.

Również silnie chronionemu poniedziałkowemu wiecowi Marine Le Pen towarzyszyły zamieszki. Grupa przeciwników FN rzucała w stronę policji świece dymne, a ta odpowiedziała gazem łzawiącym. Ponadto w czasie wystąpienia liderki FN na scenę wdarła się kobieta, jednak po chwili została usunięta z sali.