Tureckie referendum nie zostanie anulowane

Recep Tayyip Erdoğan, prezydent Turcji//Źródło: Kancelaria Prezydenta Turcji

Turecka komisja wyborcza odrzuciła wniosek o anulowanie niedzielnego referendum konstytucyjnego. Część protestujących przeciw planowanym zmianom została zatrzymana przez policję za „prowokowanie do kwestionowania decyzji referendalnej”.

 

Wczoraj (19 kwietnia) Najwyższa Rada Wyborcza (YSK, turecki odpowiednik polskiej Państwowej Komisji Wyborczej) odrzuciła wniosek o anulowanie niedzielnego (16 kwietnia) referendum. Wniosek złożyła główna partia opozycyjna, centrolewicowa Republikańska Partia Ludowa (CHP) oraz lewicowa, prokurdyjska Ludowa Partia Demokratyczna (HDP).

Referedum

Niedzielne referendum dotyczyło zmian w konstytucji (już wcześniej zatwierdzonych przez parlament), wprowadzających w Turcji system prezydencki. Uprawnienia tego urzędu, obecnie sprawowanego przez Recepa Tayyipa Erdoğana, wejdą w życie w 2019 r.

Mimo intensywnej kampanii prowadzonej przez rządową i prezydencką Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), wynik referendum nie był przesądzony do ostatniej chwili. Ostatecznie zmiany konstytucyjne poparło 51,41 proc. głosujących.

>> Czytaj więcej o referendum

Wątpliwości referendalne

Nie wszyscy byli jednak przekonani o uczciwości referendum. Wątpliwości wzbudziła m.in. decyzja YSK, by za ważne uznać głosy przesłane nie tylko w oficjalnych kopertach do głosowania korespondencyjnego, ale także w zwykłych.

Decyzję tę skrytykowali międzynarodowi obserwatorzy z OBWE i Rady Europy, a także opozycja – decyzja YSK naruszała tureckie prawo, które dopuszcza w wypadku głosowania korespondencyjnego wyłącznie urzędowe koperty.

Reakcje międzynarodowe

Obie organizacje międzynarodowe podkreślają, że tureckie władze nie chcą współpracować z nimi w wyjaśnianiu niejasności referendalnych. Ankara wręcz poddała w wątpliwość ich bezstronność.

Alev Korun, członek misji obserwacyjnej Rady stwierdził, że nawet 2,5 mln głosów mogło zostać zmanipulowanych w trakcie referendum. Biorąc pod uwagę, że różnica między liczbą głosów za i przeciw wynosiła 1,4 mln, to jeżeli faktycznie doszło do manipulacji , wystarczyłoby to odmienienia wyniku niedzielnego głosowania.

Komisja Europejska także wezwała Turcję do przeprowadzenia odpowiedniego śledztwa w sprawie niejasności wyborczych. Natomiast Erdoğanowi z okazji wyniku referendum pogratulowali m.in. prezydenci Rosji Władimir Putin i Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

Decyzja w sprawie kopert oraz podejrzenia manipulacji przy tak niskim marginesie zwycięstwa zwolenników zmian zmotywowały CHP i HDP do złożenia wniosku o anulowanie wyników referendum. YSK jednak odrzuciła ten wniosek stosunkiem głosów 10-1.

Protesty

Jednak referendum wzbudziło protesty nie tylko organizacji międzynarodowych i opozycji. Od niedzieli na ulicach Turcji trwają protesty obywateli, którzy uważają, że niedzielne głosowanie nie było przeprowadzone zgodnie z prawem.

Wczoraj (19 kwietnia) policja podjęła działania przeciw protestującym. 38 osób zostało aresztowanych lub wydano za nimi listy gończe za udział w protestach. Oskarżenia przeciw nim dotyczą prowokowania ludzi do kwestionowania decyzji referendalnej. Prawnik jednego z zatrzymanych podkreślił, że tureckie prawo nie przewiduje takiego przestępstwa.

CHP zapowiedziała już, że wykorzysta wszelkie możliwe legalne ścieżki, by sprzeciwić się niedzielnemu wynikowi i doprowadzić do powtórzenia referendum. Szef klub parlamentarnego CHP Levent Gök wyjaśnił jednak, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom, partia nie zamierza bojkotować parlamentu.