Rosja może chcieć wpłynąć na wynik wyborów w Szwecji

Źródło: Viet Luc via Flickr.com

Szwedzki premier Stefan Loefven nie wyklucza, że Rosja będzie próbowała wpłynąć na wynik przyszłorocznych wyborów parlamentarnych w Szwecji. Na dorocznej konferencji nt. bezpieczeństwa szef szwedzkiego rządu odniósł się w ten sposób do raportu amerykańskich agencji wywiadowczych, według których Rosja miała wpływ na przebieg kampanii prezydenckiej w USA. Tymczasem Kreml zaprzecza tym oskarżeniom i całą sprawę nazywa polowaniem na czarownice.

Zagrożenie dla Szwecji

„Nie ma gwarancji, że szwedzkie wybory unikną takich manipulacji w przyszłości” – przyznał premier Szwecji podkreślając, że kraj potrzebuje gruntownej modernizacji cyfrowej. Stefan Loefven zapewnił przy tym, że „rząd pracuje nad narodową strategią na rzecz bezpieczeństwa informacyjnego oraz cyberprzestrzeni”. Według niego w dokumencie tym cyberataki zostaną wskazane jako poważne zagrożenie. Inne zagrożenia wskazane w nowej strategii to m.in. terroryzm, ekstremizm i utrata niezależności energetycznej.

Szef szwedzkiego rządu przypomniał, że już odnotowano przypadek listu wysłanego rzekomo ze szwedzkiego rządu, przypadki fałszywych kont członków rządu na Twitterze czy próby włamań do serwerów administracji rządowej i firm. Rządowa agencja ds. nasłuchu FRA poinformowała w poniedziałek (9 stycznia), że w zeszłym roku odnotowała 100 tys. ataków z zagranicy na systemy informatyczne w Szwecji.

>> Czytaj wiecej o zagrożeniach ze strony rosyjskich hakerów

Rzecznik Kremla: Raport służb wywiadowczych USA, to „polowanie na czarownice”

W reakcji na zarzuty stawiane Rosji rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow starał się zdyskredytować raport służb wywiadowczych dotyczący ataków hakerskich w czasie prezydenckiej kampanii wyborczej (rosyjski wywiad chciał w czasie kampanii osłabić w kandydaturę Hillary Clinton, a wzmocnić Donalda Trumpa).

„Z naszego punktu widzenia oskarżenia – tak jak wcześniej, niczym nie poparte i gołosłowne – brzmią na poziomie, który jest dość amatorski, emocjonalny i który zapewne raczej nie przydaje się w profesjonalnej pracy służb specjalnych naprawdę wysokiej klasy” – ocenił. Pieskow dodał, że władze Rosji są już zmęczone ciągłymi oskarżeniami. „To naprawdę przypomina w całej okazałości `polowanie na czarownice`. Rozumiemy, że nasi amerykańscy koledzy na różnych etapach swojej historii przechodzili takie `polowania na czarownice`, pamiętamy takie okresy historyczne. Wiemy, że po nich przychodzą bardziej trzeźwi specjaliści i bardziej trzeźwe postawy, zorientowane mimo wszystko na dialog” – powiedział rzecznik Kremla.

Podobnego sformułowania użył wcześniej Donald Trump. przed spotkaniem z szefami agencji wywiadowczych. Prezydent-elekt powiedział w piątek (6 stycznia) w wywiadzie dla „New York Timesa”, że kontrowersje wokół kwestii ingerowania rosyjskich służb specjalnych w amerykańskie wybory prezydenckie to „polityczne polowanie na czarownice”.

Według Pieskowa Rosja nadal nie wie, jakimi danymi operują autorzy oskarżeń pod jej adresem, ale „kategorycznie zaprzecza, by związek z jakimikolwiek atakami hakerskimi mogli mieć jej oficjalni przedstawiciele, czy też resorty państwowe Federacji Rosyjskiej”.

Rzecznik Kremla dał też do zrozumienia, że Moskwa liczy na większą skłonność do dialogu ze strony nowego gospodarza Białego Domu. Poinformował ponadto o możliwości spotkania prezydentów Władimira Putina i Donalda Trumpa, ale – jak zastrzegł – dopiero po inauguracji prezydentury tego ostatniego. Zaprzysiężenie nowego prezydenta USA odbędzie się 20 stycznia.