Moskwa wpłynie na wyniki wyborów w krajach NATO?

Barack Obama, prezydent USA//Źródło: Biały Dom

Prezydent USA kolejny raz ostrzega przed rosyjską ingerencją w wybory. Tym razem na celowniku mają się znaleźć inne państwa NATO.

W opublikowanym w zeszłym tygodniu raporcie wywiadu USA oficjalnie ujawniono, że prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin miał kierować kampanią, obejmującą m.in. ataki cybernetyczne, ukierunkowaną na osłabienie nominowanej przez Partię Demokratyczną kandydat Hillary Clinton i wzmocnienie Donalda Trumpa. Ostatecznie, w wyborach prezydenckich w listopadzie 2016 r. wygrał właśnie Trump.

Ustępujący prezydent USA Barack Obama w przemówieniu z wczoraj (8 stycznia) ponownie ostrzega przed „narastającą groźbą interwencji Rosji w [inne] wybory”. Obama został skrytykowany za opublikowanie raportu w obecnych okolicznościach – w Stanach już przed raportem krytykowany był proces wyborczy. Krytycy twierdzą, że został zakwestionowany wynik legalnych wyborów, przez co opublikowanie raportu przy istniejących już podziałach społecznych zostało potraktowane jako dolewanie oliwy do ognia. Obama broni swojej decyzji, twierdząc że nie doceniał rozmiaru zagrożenia demokracji przez ataki hakerskie.

Podejrzewa się, że atak rosyjskich hakerów na serwery pocztowe wykorzystywane przez Hillary Clinton i następujący w jego rezultacie wyciek e-maili oraz skandal mógł zaważyć na wynikach wyborów. Trump postrzegany jest bowiem jako faworyt Putina.

Donald Trump zaakceptował wyniki raportu amerykańskiego wywiadu, twierdzi Reince Priebus, przyszły szef sztabu w gabinecie prezydenta-elekta. Wycofano się z wcześniejszych słów Trumpa, bagatelizujących rosyjskie wpływy. Oświadczenie miało nastąpić po naciskach ze strony Republikanów, dążących do tego, by nowo wybrany prezydent zastosował wobec Kremla odpowiednie karne sankcje.

Zagrożone wybory

W transmitowanym przez telewizję wywiadzie Obama stwierdził: „Częściowym powodem dla którego zleciłem publikację raportu jest nie tylko odzwierciedlenie procesów toczących się przez ostatnie miesiące, ale również świadectwo tego, że rozumiemy, że Putin działał w taki sposób w Europie już od dłuższego czasu. […] Musimy zwrócić szczególną uwagę na wybory nadchodzące w krajach NATO. Spodziewam się, że ponownie możemy mieć do czynienia z takim obrotem spraw w ich przypadku, jak to było u nas” – podkreślał prezydent.

Nie oznacza to jednak, że USA zamierza być bezczynna. Obama zapowiedział, że „poza sprawozdaniem dotyczących dokładnego procesu, upewniliśmy się że Departament Bezpieczeństwa Krajowego i nasze zespoły wywiadowcze będą skutecznie współpracować z całym naszym systemem wyborczym”.

>> Czytaj więcej o polityce Rosji

Faworyci Kremla

W kwietniu i maju b.r. Francuzi będą wybierać prezydenta. Sondaże wskazują, że do drugiej tury przejdzie kandydatka populistycznego i eurosceptycznego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Uważa się, że Front Narodowy finansowana jest w znacznym stopniu przez Rosję, choć oficjalnie Front uzyskał tylko jedną pożyczkę z rosyjskiego banku.

>>>Czytaj więcej o nadchodzących wyborach we Francji

Nie mniej istotne są odbywające się tegorocznej jesieni wybory do Bundestagu. Chociaż Angela Merkel ma znaczne szanse pozostać przy władzy na czwartą kadencję, służby kontrwywiadowcze donoszą o radykalnym natężeniu propagandy rosyjskiej oraz kampanii dezinformacyjnych, nakierunkowanych na destabilizację niemieckiego społeczeństwa. Zwiększyła się również częstotliwość ataków cybernetycznych na strony partii politycznych.

>> Czytaj więcej o obawie przed atakami i o Alternatywie dla Niemiec

Populistyczna i antymuzułmańska partia Alternatywa dla Niemiec postrzegana jest jako faworyzowana przez Moskwę. Taką tezę potwierdzają doniesienia („der Spiegel”, artykuł w języku angielskim) o rosnących powiązaniach partii z Kremlem. Podobnie jak Marine le Pen, Alternatywa dla Niemiec apeluje o nawiązanie bardziej przyjaznych stosunków z Rosją, momentami przyjmując ostrą, antyamerykańską retorykę.