Macron za sankcjami dla Polski

Emmanuel Macron, b. minister gospodarki Francji//Źródło: Direction Générale des Entreprises

Kandydat na prezydenta Francji Emmanuel Macron zapowiedział wczoraj (27 kwietnia), że jeśli zostanie prezydentem, opowie się za unijnymi sankcjami wobec Polski, która jego zdaniem narusza obowiązujące w UE zasady. Tymczasem Macronowi łamanie zasad zarzuciła Moskwa.

 

„Nie możemy tolerować kraju, który w Unii Europejskiej rozgrywa różnice kosztów społecznych (kosztów pracy) i narusza wszystkie zasady Unii” – powiedział zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji w wywiadzie dla dziennika „Voix du Nord”. Emmanuel Macron rozmawiał z regionalnym dziennikiem północnej Francji po środowym spotkaniu w Amiens ze strajkującymi pracownikami zakładów Whirlpool (mają być zamknięte, a produkcja przeniesiona do Łodzi). Dodał, że decyzja ws. Polski zapadnie w ciągu najbliższych trzech miesięcy.

„Nie ustąpię w żadnej kwestii. Ci, którzy tego nie zrozumieli, nie znają mnie” – podkreślił. „Chcę, aby przypadkowi Polski przyjrzano się w sposób całościowy. I aby w kwestiach dotyczących praw i wartości Unii Europejskiej wprowadzono sankcje” – powtórzył Macron.

Kandydat na prezydenta Francji zauważył również naruszenia unijnego prawa na Węgrzech. „Nie możemy mieć takiej Europy, w której (…) gdy mamy do czynienia z państwem członkowskim zachowującym się tak jak Polska czy Węgry w kwestiach dotyczących uniwersytetu, wiedzy, uchodźców, wartości fundamentalnych, to podejmuje się decyzję, żeby nie robić nic” – uznał Macron w czwartkowej rozmowie.

Moskwa zarzuca sztabowi Macrona dyskryminację rosyjskich mediów

Tymczasem Moskwa oskarżyła wczoraj sztab Macrona o naruszanie podstawowych wartości. Zarzuciła mu bowiem ograniczanie wolności słowa poprzez dyskryminowanie rosyjskich mediów. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa poinformowała na konferencji prasowej, że podczas pierwszej tury wyborów sztab Macrona nie przyznał akredytacji agencji prasowej Sputnik, telewizji RT (dawniej Russia Today) i agencji wideo Ruptly. Sputnik i RT są finansowane przez Moskwę, a Ruptly należy do RT.

Działania sztabu Macrona Zacharowa uznała za oburzające. „Chodzi o celową i bezczelną dyskryminację rosyjskich mediów przez kandydata na prezydenta kraju, który w przeszłości był czujny, jeśli chodzi o wolność słowa” – oświadczyła rzeczniczka rosyjskiego MSZ. Zaapelowała do władz Francji oraz organizacji międzynarodowych, by zagwarantowały wolność prasy podczas drugiej tury.

Redaktor naczelna RT Margarita Simonian poinformowała natomiast, że sztab Macrona odmawia przyznania akredytacji jej dziennikarzom także podczas drugiej tury. „Właśnie w taki beztroski sposób kończy się wolność wypowiedzi w kraju, który szczyci się swobodami bardziej niż serami camembert i brie” – napisała Simonian w mediach społecznościowych.

Ani Macron, ani Le Pen

„Ani Macron, ani Le Pen”, czy: „Ani bankier, ani faszysta”, to hasła pod którymi młodzi, lewicujący Francuzi wyrażali wczoraj swoją niechęć do obydwojga kandydatów na nowego prezydenta Francji. Licealiści, którzy nie mają jeszcze prawa głosu argumentowali, że te wybory będą miały duży wpływ na ich życie.

W Paryżu doszło do zamieszek, a policja użyła gazów łzawiących. Podobne manifestacje miały miejsce również w trzech innych miastach uniwersyteckich: Rouen, Nantes i Tuluzie.