Jutro wybrany będzie nowy parlament Holandii

Izba niższa holenderskiego parlamentu// Źródło: Tweede Kamer

W środę Holendrzy wybiorą nowy parlament. Rząd premiera Marka Ruttego zetrze się z populistami Geerta Wildersa. Pozostałe partie liczą, że ten pojedynek sondażowych liderów umocni także ich pozycję.

 

Jutro (15 marca) Holendrzy będą głosować w wyborach parlamentarnych. Wybrani zostaną w niej członkowie 150-osobowej Drugiej Izby, czyli izby niższej holenderskiego parlamentu.

Sondaże

O prowadzenie walczą dwie partie: przewodnicząca koalicji rządowej chadecka Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) premiera Marka Rutte’go oraz skrajnie prawicowa i populistyczna Partia Wolności (PVV) Geerta Wildersa. Wczorajszy sondaż opublikowany przez Peil daje VVD  przewagę nad PVV – partie mogą liczyć na, odpowiednio, 27 i 24 miejsc w Drugiej Izbie w nowej kadencji. Z lewej strony sceny politycznej najlepiej wypada Zielona Lewica, która może liczyć na 19 posłów.

>> Czytaj więcej o staraniach Wildersa o odzyskanie przewagi nad Ruttem

Powyżej poziomu 20 mandatów jest jeszcze chadecki Apel Chrześcijańsko-Demokratyczny (CDA) Sybranda van Haersma Bumy. Buma liczy na to, że jego partii uda się uzyskać liczbę głosów pozwalającą na korzystną dla niej koalicję – w najnowszych sondażach ma ich tyle samo, co PVV Wildersa.

W obecnej kadencji w Drugiej Izbie zasiada 11 partii plus jeszcze 8 posłów niezrzeszonych. Rząd tworzą tylko dwie z nich – VVD i socjaldemokratyczna Partia Pracy, które mają 40 i 35 miejsc. Według sondaży w środowych wyborach żadnej partii nie uda się uzyskać na tyle wysokiego poparcia, aby zdobyć aż tyle miejsc.

Imigranci

Stałym tłem tych wyborów są imigranci i ich integracja. Wilders swoją popularność zawdzięczał m.in. ostrej kampanii wymierzonej w muzułmanów i imigrantów, co sprawiło, że pozostali kandydaci w wyborach zaczęli przyjmować podobne tony w swoich wypowiedziach.

Premier Rutte w ramach kampanii wyborczej stwierdził na przykład, że wszyscy, którym się Holandia nie podoba, powinni z niej wyjechać. Dodał przy tym, że chodzi mu zarówno o tych, którzy właśnie przyjechali do tego kraju, jak i o tych, którzy żyją tam od pokoleń.

CDA także uderza w tony narodowe. Buma opowiedział się już za wspieraniem tożsamości narodowej i budowaniem wspólnoty m.in. poprzez śpiewanie hymnu w szkołach, a także obowiązkowe prace społeczne dla młodych, co ma im pokazać „że społeczeństwo to nie tylko to, co się z niego bierze, ale także co się mu daje”. Buma, w przeciwieństwie do Wildersa, popiera pozostanie Holandii w strefie euro i Unii Europejskiej, choć jest mniej euroentuzjastyczny niż premier Rutte.

Kwestia turecka

Kampania przedwyborcza została także zaostrzona przez spór dyplomatyczny między Holandią a Turcją. Rząd Ruttego nie pozwolił na dwa wiece tureckich ministrów, którzy chcieli namawiać Turków mieszkających w Holandii na głosowanie na „tak” w kwietniowym referendum konstytucyjnym.

>> Czytaj więcej o tureckiej kampanii przedreferendalnej

Nie spodobało się to tureckiemu prezydentowi Recepowi Tayyipowi Erdoğanowi, któremu reforma konstytucyjna ma dać pełną kontrolę nad władzą wykonawczą w kraju. Nazwał on Holendrów „nazistami” i „faszystami”. Zawieszone zostały też relacje dyplomatyczne wysokiego szczebla między oboma państwami.

Wilders stara się maksymalnie wykorzystać tę sytuację, by promować swoje antyimigracyjne postawy – a także specyficznie antytureckie, jako że od dawna był on krytykiem Erdoğana. Jednak inne partie prawicowe także zaostrzyły swoje stanowisko – np. Buma zaapelował do osób z podwójnym obywatelstwem holenderskim i tureckim o zrzeczenie się obywatelstwa tureckiego.