Co dalej z Katalonią?

Zwolennicy niepodległości Katalonii, źródło Wikipedia

Zwolennicy niepodległości Katalonii, źródło Wikipedia

Szef katalońskiego rządu Carles Puigdemont podtrzymał wczoraj (8 października) wolę władz regionu o ogłoszeniu niepodległości Katalonii. Tymczasem tysiące Hiszpanów demonstrowały w niedzielę na ulicach Barcelony przeciwko secesji regionu, a jutro ma zebrać się lokalny parlament i niewykluczone, że ogłosi niepodległość.

 

W zeszłą niedzielę za niepodległością Katalonii opowiedziało się – według podanych wczoraj przez kataloński rząd (Generalitat) ostatecznych wyników referendum niepodległościowego – 90,18 proc. głosujących. Frekwencja w nieuznawanym przez Madryt głosowaniu wyniosła ok. 43 proc.

Katalonia: Separatyści ogłosili zwycięstwo w referendum

Katalońskie władze podały wyniki niedzielnego referendum z 95 proc. komisji wyborczych. Według tych danych niepodległość regionu poparło ponad 90 proc. głosujących. Głosy oddała mniej niż połowa uprawnionych. Separatyści uznali jednak głosowanie za swoje zwycięstwo.
 
Za oderwaniem się Katalonii od Hiszpanii miało się według lokalnych katalońskich władz opowiedzieć dokładnie 90,09 proc. uprawnionych do głosowania. Przeciw zagłosowało 7,87 proc, …

Tydzień później setki tysięcy zwolenników jedności Hiszpanii demonstrowały pod hasłem „Wystarczy. Odzyskajmy mądrość”.

Kataloński parlament poinformował wczoraj, że Carles Puigdemont wystąpi jutro przed deputowanymi, by omówić powstałą sytuację polityczną. Część obserwatorów spodziewa się ogłoszenia na tej sesji niepodległości Katalonii tym bardziej, że od czasu referendum w stosunkach między premierem hiszpańskiego rządu Mariano Rajoyem a separatystycznymi władzami Katalonii utrzymuje się całkowity impas.

 

Katalonia i Hiszpania na kolizyjnym kursie

W poniedziałek lokalny parlament w Katalonii ma głosować nad ogłoszeniem przez region niepodległości. Hiszpański Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie o zawieszeniu tego posiedzenia, ale Barcelona nie uznaje już żadnych decyzji Madrytu. Strony na razie nie zamierzają usiąść do stołu rokowań.
 
Trybunał Konstytucyjny czasowo zawiesił poniedziałkowe posiedzenie lokalnego katalońskiego parlamentu. Wniosek w tej sprawie złożyła opozycyjna Partia Socjalistyczna. …

 

Posiedzenie katalońskiego parlamentu

Szef katalońskiego rządu domaga się „międzynarodowej mediacji”, ale hiszpański premier jakakolwiek mediację wyklucza. W opublikowanym w nocy z soboty na niedzielę wywiadzie dla „El Pais” Rajoy wykluczył zarówno mediację jako drogę rozwiązania kryzysu w Katalonii, jak i ogłoszenie w kraju przedterminowych wyborów.

„To czego sobie życzę, to oddalenie jak najszybciej groźby deklaracji niepodległości (Katalonii), gdyż nie da się nic zbudować, jeśli zagrożenie dla jedności narodowej nie zniknie” – ocenił. Jutro ma się odbyć – zapowiadane wcześniej na dziś – posiedzenie katalońskiego parlamentu, na którym deputowani popierający secesję, mogą ogłosić niepodległość regionu.

Zwolennicy jedności kraju: Rozmawiajmy

Tymczasem wczoraj w Barcelonie demonstrowali zwolennicy jedności kraju. Według organizatorów tych, którzy chcą pozostać jednocześnie Katalończykami i Hiszpanami było na ulicach stolicy regionu ponad milion.  Manifestacje poparcia dla negocjacji na rzecz jedności Hiszpanii przeszły także ulicami Toledo, Bilbao, San Sebastian, Saragossy, Sewilli, Palmy de Mallorca oraz Walencji.

Wiec ubranych na biało około 2 tys. zwolenników dialogu między rządami Rajoya i Puigdemonta odbył się też pod madryckim ratuszem (większość manifestacji poparcia dla jedności Hiszpanii i dialogu między rządami w Madrycie i Barcelonie organizował ruch obywatelski „Hablamos?”, czyli „Porozmawiamy”, i to jego liderzy wezwali do udziału w wiecach w białych ubraniach oraz bez flag).

Jednak katalońscy secesjoniści nie ustępują i na jutro zapowiadają wiec w Barcelonie, a także – drugi już w ciągu ostatniego tygodnia – strajk generalny w regionie.

Sobotnie manifestacje jedności

Dzień wcześniej (7 października) w Madrycie w wiecach poparcia dla jedności kraju uczestniczyło ponad 100 tysięcy mieszkańców z całej Hiszpanii. Apelowali m.in. do władz Katalonii o odstąpienie od planu jednostronnego ogłoszenia niepodległości.

Pod hasłem jedności Hiszpanii i poszanowania dla konstytucji tego kraju na madryckim Plaza de Colón zgromadziło się, według służb porządkowych i organizatorów, od 50 tys. do 100 tys. osób, zarówno mieszkańców stolicy, jak i przyjezdnych z innych regionów kraju. Uczestnicy manifestacji przygotowanej przez ok. 50 różnych organizacji, skandowali m.in.: „Niech żyje Hiszpania!”, „Niech żyje król!”, „Jedność!”. Wielu z nich niosło państwowe flagi, a niektórzy wznosili okrzyki przeciwko rządowi Katalonii, wzywając m.in. do osadzenia w więzieniu organizatorów niedzielnego referendum niepodległościowego w tym regionie i do odstąpienia Katalończyków od zamiaru secesji.

O dialog między centralnym rządem Rajoya i katalońskim gabinetem Puigdemonta apelowali w sobotę również uczestnicy manifestacji pod barcelońskim ratuszem na Placa de Sant Jaume. Wśród około siedmiu tysięcy ubranych na biało osób była m.in. burmistrz katalońskiej stolicy Ada Colau. „Tysiące ludzi wysyła dziś do swoich władz przesłanie pokoju. Warto, aby go posłuchały i zasiadły do rozmów” – powiedziała Colau.

Rajoy wyklucza mediacje

Jednak premier Rajoy wykluczył rozwiązanie kryzysu w Katalonii drogą mediacji. W opublikowanym w sobotę w nocy wywiadzie dla gazety „El Pais” wykluczył także możliwość zorganizowania przedterminowych wyborów w kraju w związku z kryzysem w tym regionie. „Hiszpański rząd mógłby wykorzystać konstytucyjne uprawnienia do zawieszenia autonomii Katalonii i do tego, by zapobiec odłączeniu się tego regionu od Hiszpanii” – ostrzegł.

Na pytanie o ewentualne uruchomienie artykułu 155 konstytucji, umożliwiającego mu odwołanie regionalnych władz i zwołanie lokalnych wyborów, Rajoy powiedział, że nie wyklucza niczego, co jest zgodne z prawem. „W sytuacji idealnej nie powinno być konieczne wprowadzanie ekstremalnych rozwiązań, ale żeby nie trzeba było ich wprowadzać, to stan rzeczy musiałby ulec zmianie” – dodał jednak szef hiszpańskiego rządu.

Zapowiedział przy tym także, że 4 tys. policjantów, skierowane do Katalonii na czas referendum niepodległościowego, które odbyło się 1 października, pozostaną tam do zakończenia kryzysu.

Wielkie firmy uciekną z Katalonii?

Zarząd hiszpańskiej firmy Abertis (budowa, utrzymanie i obsługa autostrad w Hiszpanii, Francji i w obu Amerykach) ma dziś zastanawiać się nad przeniesieniem swojej siedziby z Katalonii, której parlament rozważa jednostronne ogłoszenie niepodległości od Hiszpanii. Na taki krok mogą zdecydować się również kolejne przedsiębiorstwa.

Po zeszłotygodniowym referendum niepodległościowym kilka dużych firm katalońskich ogłosiło już plany przeniesienia swoich biur do innych hiszpańskich miast. Taką decyzję podjęły już m.in. jedne z największych banków w Hiszpanii: Caixabank i Sabadell, a także koncern energetyczny Gas Natural Fenosa, producent wyrobów tekstylnych Dogi, dostawca usług telekomunikacyjnych Eurona, dostawca usług reprograficznych Service Point Solutions i firma biotechnologiczna Oryzon Genomics.

Na razie jednak jest to tylko zmiana oficjalnego adresu tych firm, która nie pociąga za sobą ani zwolnień, ani nie zmniejszenia inwestycji w regionie. Jednak w razie pogorszenia sytuacji w Katalonii, mogą one przenieść swoją działalność w bardziej „pewne” politycznie, a tym samym i gospodarczo, stabilne miejsce.