Brytyjski parlament poparł przedterminowe wybory

Theresa May, premier Wlk. Brytanii i Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej// Źródło Number 10 via Flickr

Brytyjski parlament poparł dziś rozpisanie przyspieszonych wyborów. Brytyjczycy do urn pójdą 8 czerwca.

 

Dziś (19 kwietnia) brytyjscy parlamentarzyści poparli wniosek o rozpisanie przedterminowych wyborów na trzy lata przed planowanym terminem. Wniosek został przedstawiony wczoraj (18 kwietnia) przez premier Theresę May.

>> Czytaj więcej o wniosku May

Wniosek wyborczy

Rozpisanie przedterminowych wyborów wymaga poparcia dwóch trzecich posłów. Przy 650 posłach w Izbie Gmin (izba niższa parlamentu), oznacza to przynajmniej 434 głosy.

Jako że wniosek May poparły dwie największe partie, Partia Konserwatywna (330 głosów) premier May i opozycyjna Partia Pracy (229 głosów), nie spodziewano się problemów z przyjęciem wniosku. I faktycznie, dziś za przyspieszonymi wyborami opowiedziało się 522 posłów, a przeciw było 13.

Przyczyny wyborów

Premier May uzasadniła propozycję rozpisania przedterminowych wyborów koniecznością wzmocnienia swojej pozycji negocjacyjnej w rozmowach z Brukselą. W marcu Wlk. Brytania oficjalnie poinformowała o zamiarze opuszczenia Unii Europejskiej, a negocjacje warunków Brexitu rozpoczną się najprawdopodobniej pod koniec maja lub na początku czerwca.

Część obserwatorów uważa, że May chce zdobyć większą przewagę nad labourzystami. Najnowsze sondaże mówią, że m.in. dzięki rosnącej gospodarce, Partia Konserwatywna cieszy się mocnym poparciem społecznym i może zdobyć nawet dodatkowe 100 miejsc w Izbie Gmin, kosztem przede wszystkim Partii Pracy.

Taki wynik pozwoliłby zmniejszyć w partii rolę zwolenników tzw. „twardego” Brexitu i ustabilizować rząd. Obecnie Konserwatyści mają tylko cztery głosy więcej niż wymagane do większości 326, więc każda rezygnacja stanowi zagrożenie utrzymania władzy. A zwolennicy twardego Brexitu właśnie tym grożą.

Ponadto, przeprowadzenie w tym roku wyborów odsunie kolejne z maja 2020 na dopiero 2022 r. Ponieważ negocjacje Brexitu mają się zakończyć w 2019 r., to taki termin usunie z rozmów cień kampanii wyborczej.

Wybory wytrącą też z rąk przeciwników May jeden z ich podstawowych oręży – argument, że premier nie ma mandatu demokratycznego. May została bowiem premierem w lipcu zeszłego roku po tym, jak David Cameron podał się do dymisji. Na stanowisko wybrała ją Partia Konserwatywna spośród swoich członków – w rządzie Camerona była ministrem spraw wewnętrznych.

Szkocka radość

Z wyborów cieszy się, oprócz Konserwatystów i Labourzystów, także Szkocka Partia Narodowa (SNP), popierająca niepodległość Szkocji. SNP kontroluje szkocki parlament, ale ma także 54 z 55 miejsc przyznanych szkockim okręgom wyborczym w Izbie Gmin.

>> Czytaj więcej o szkockich dążeniach niepodległościowych

Liderka SNP i premier Szkocji Nicola Sturgeon nazwała decyzję o przyspieszeniu wyborów „politycznym błędem” May. Szkocka premier uważa, że jeżeli jej partii ponownie uda się pokonać w Szkocji Konserwatystów, będzie to jasny sygnał, że Londyn powinien zgodzić się na kolejne referendum ws. niepodległości.