Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk |
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Michaił Saakaszwili: Najważniejsze, że weszliśmy na drogę prowadzącą do UE

Fot. www.president.gov.ge

31.10.2011
Pomimo faktu, że 20 procent terytorium naszego państwa jest okupowane i żyjemy w stałym zagrożeniu z zewnątrz, nasza gospodarka od lat rośnie. W tym roku oczekujemy wzrostu na poziomie 7 procent.

Reklama

Rozmowa Z MICHAIŁEM SAAKASZWILIM, prezydentem Gruzji

- Jak wygląda droga Gruzji do Unii Europejskiej? Na ile przydaje się Partnerstwo Wschodnie?

- W czasie szczytu w Warszawie wielu szefów unijnych  rządów po raz pierwszy powiedziało, że Gruzja, Mołdawia i być może także kilka innych państw PW mogą zostać w przyszłości członkami Unii Europejskiej. To jest duża zmiana. Wcześniej nie robiono nam takich nadziei.

Zarówno Gruzja, jak i Mołdawia zostały określone przez prawie wszystkich jako państwa przodujące w przeprowadzaniu reform. Oznacza to, że przeprowadzone przez nas w ostatnich latach reformy są odbierane za granicą jako sukces.

Pomimo faktu, że 20 procent terytorium naszego państwa jest okupowane i żyjemy w stałych zagrożeniu z zewnątrz, nasza gospodarka od lat rośnie. W tym roku oczekujemy wzrostu na poziomie 7 procent. Jest to możliwe, gdyż Gruzja – według Banku Światowego – oferuje najlepsze warunki do prowadzenia biznesu w Europie Południowo-Wschodniej. Jesteśmy natomiast na trzecim od końca miejscu w Europie, jeśli chodzi o wskaźnik korupcji Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR).

Najważniejsze jednak, że weszliśmy na drogę prowadzącą do Unii. Przeprowadzając reformy, chcemy sprawić, by Gruzja była lepszym kandydatem na państwo członkowskie. Jeszcze nie posiadamy tego statusu, ale jest to najwyraźniej możliwe w przyszłości. Jest to znacząca poprawa.

- Czy Gruzja nie powinna najpierw, podobnie jak Mołdawia, załatwić swoich problemów terytorialnych?

- Jest to proces trzystopniowy. Po pierwsze, musimy zbliżyć się do UE. Po drugie, musimy się stać atrakcyjniejsi dla obszarów okupowanych. Niestety, nie ma tam już prawie ludności. Po trzecie, Rosja musi się stać bardziej umiarkowana, a obecnie nic na to nie wskazuje.

Mówimy tutaj o procesie rozłożonym na wiele lat. Oznacza to jednak, że Gruzja nigdy nie powinna opuścić drogi prowadzącej ku integracji europejskiej. Im mocniej Gruzja zintegruje się z instytucjami UE, tym bardziej swoją politykę wobec Gruzji będzie musiała przemyśleć także Rosja. W końcu przecież i Rosja chce należeć do Europy, nawet jeśli w inny sposób i na innym poziomie instytucjonalnym. Któregoś dnia także Rosja skieruje się w stronę UE.

Co musimy uczynić najpierw – rozwiązać problemy terytorialne czy przystąpić do UE? To jest bardzo odległa perspektywa, a widzieliśmy w Europie kraje z otwartymi problemami terytorialnymi, które mimo to zostały członkami Unii. Jednocześnie nie chcemy eksportować do UE naszych wewnętrznych problemów.

- Mówi pan o Cyprze?

- Nie tylko. Niemcy są dobrym przykładem podzielonego kraju, który się rozwijał i który mógł się włączyć w struktury UE. Ale chcę jeszcze raz podkreślić, że nie chcemy eksportować naszych problemów. Skoro jednak Gruzja podąża drogą integracji, także dla Rosji będzie coraz łatwiej, by czynić to wraz z nami.

- W jaki sposób Rosja ingeruje w unijne ambicje państw Zakaukazia?

- Władimir Putin mówi całkowicie otwarcie, że chce odtworzyć Związek Radziecki. On nie tylko to mówi, lecz także czyni. Zajął część Gruzji. Putin mówi otwarcie, że Rosja chce przyłączyć Południową Osetię i Białoruś. On mówi o tym wszystkim całkiem otwarcie. Mówi tak, jak myśli.

Jest to trudna sytuacja. Rosja naciska teraz bardzo na Ukrainę i na nas. Również presja wywierana na Mołdawię tylko trochę osłabła. Ta polityka nie może jednak trwać wiecznie, to moja cała nadzieja. Rosja nie ma ani zasobów, ani wystarczająco dużej warstwy ludzi wykształconych, aby tę politykę kontynuować.

Powinniśmy się raczej przygotować na ten moment, w którym naród rosyjski zrozumie, że ta polityka nie ma już racji bytu. Gdy to się stanie lub gdy zmieni się rosyjskie przywództwo, powinniśmy zintensyfikować nasze wysiłki. Obawiam się jednak, że najpierw sytuacja się jeszcze bardziej pogorszy, a dopiero potem poprawi. Z jednej więc strony przygotowujemy się na scenariusz pesymistyczny, ale z drugiej – mamy nadzieję na odprężenie i zmiany w Rosji.

- Zakręcenie kurka z gazem Gruzji nie grozi.

- Energetycznie jesteśmy całkowicie niezależni i dlatego spośród pozostałych republik poradzieckich w najszczęśliwszej sytuacji. Naszą energię elektryczną produkujemy sami. Prąd eksportujemy nawet do Rosji. A te nieduże ilości gazu, jakie importujemy z Rosji, są właściwie opłatami tranzytowymi za dalszy transport do południowego sąsiada, Armenii. Importujemy ropę oraz gaz z Azerbejdżanu, a jeśli będziemy go potrzebować więcej, możemy sprowadzać z Turkmenistanu.

To, co Rosja osiągnęła poprzez te swoje embarga, szantaże i wywieraną na nas presję to fakt, że Gruzja jest wśród byłych republik radzieckich najmniej skazana na Rosję. Znajdujemy się jednak w trudnej sytuacji ze względu na okupację części naszego terytorium oraz ze względu na uciekinierów z tych obszarów.

- Czy to prawda, że po zakończeniu swojej kadencji w 2013 roku zamierza pan zostać premierem?

- Do 2013 roku mamy bardzo ważne reformy, które musimy przeprowadzić przez parlament. Prezydent zachowa w naszej nowej konstytucji dużą władzę, a premier jest wprawdzie istostny, ale całkowicie zależny od parlamentu. Nie jest to więc interesujące stanowisko dla kogoś, kto dziś jest prezydentem.

Rozmawiali: Maria Graczyk i Paul Flueckiger

© 2003-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top