Reklama
- Kiedy można się spodziewać kolejnych rozszerzeń Unii Europejskiej?
- Kolejne rozszerzenia Unii stoją pod dużym znakiem zapytania. Kryzys w Grecji oraz wysoki poziom korupcji w Bułgarii i Rumunii wywołują dyskusje o potrzebie zaostrzenia kryteriów akcesyjnych.
W najbliższym czasie tylko Chorwacja ma szansę stać się członkiem UE. Dzięki rozwiązaniu ubiegłorocznego sporu granicznego ze Słowenią, udało jej się wznowić negocjacje i na dziś zamknęła już 18 na 35 rozdziałów, w tym trudny obszar wolnego przepływu towarów. Jako datę akcesji wskazuje się 2012 rok, a działania na rzecz pojednania ze swoimi sąsiadami i intensyfikowania współpracy regionalnej przez prezydenta Ivo Josipovica zdają się dodatkowo sprzyjać temu procesowi. Perspektywa członkostwa pozostałych państw Bałkanów Zachodnich, Macedonii - oficjalnego kandydata oraz Albanii, Bośni i Hercegowiny, Kosowa, Czarnogóry i Serbii - potencjalnych kandydatów, rysuje się już dużo bardziej mgliście.
- Dlaczego?
- Z jednej strony panuje zgoda wśród państw unijnych co do potrzeby ich włączenia do UE, a współpraca w tym zakresie jest zaawansowana, czego przykładem jest sukcesywne znoszenie wymogu wizowego i stosowanie instrumentów pomocowych. Z drugiej strony, w dalszym ciągu te państwa mają problem ze spełnieniem politycznych i ekonomicznych kryteriów członkostwa, dotyczących głównie uregulowania sporów bilateralnych oraz wdrażania zasad państwa prawa.
Macedonia podjęła już wiele działań na rzecz dostosowania się do wymogów unijnych, ale nie może rozpocząć negocjacji o członkostwie ze względu na spór z Grecją między innymi o nazwę swego kraju. Serbia, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Albania złożyły wnioski o członkostwo. Ale wobec kandydatury Serbii sceptyczna jest Holandia, która postuluje większą współpracę Belgradu z Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii w Hadze. Bośnia jest niestabilna politycznie, a podziały etniczne utrudniają obranie proeuropejskiego kursu. Albania ma z kolei duże problemy z przestępczością i korupcją. W przypadku Kosowa trudno mówić o jego akcesji do UE bez uznania jego statusu jako niepodległego państwa przez wszystkie kraje unijne.
Gdyby nie te trudności, to rozszerzenie o Bałkany nie byłoby problematyczne. Łączna populacja państw bałkańskich postulujących członkostwo to około 24 mln, czyli trochę więcej niż ludność Rumunii. Nie stanowiłoby to dużego obciążenia dla budżetu unijnego. Choć, należy wziąć pod uwagę, że aktualnie Unia jest w sytuacji pokryzysowej i pierwszorzędnym celem jest przywrócenie witalności gospodarce, więc państwa członkowskie szukają oszczędności wszędzie.
- A co z Islandią i Turcją?
- Sytuacja tych dwóch państw kandydujących jest diametralnie różna. Islandia, której kandydatura pozyskała pozytywną opinię Komisji w 2010 roku, nie powinna mieć dużych kłopotów z dołączeniem do UE ze względu na wysoki stopień integracji gospodarczej w ramach EFTA oraz niewielką populację tego kraju. Rozpoczęcie negocjacji zależeć będzie od tempa ugody z Wielką Brytanią i Holandią w sprawie wypłacenia odszkodowań dla klientów z tych krajów po upadku banku Landsbanki.
Turcja zaś pozostaje ciągle niechcianym dzieckiem polityki rozszerzenia. Negocjacje w sprawie jej członkostwa znajdują się w martwym punkcie. Tylko jeden rozdział został zamknięty do tej pory. Formalnie powodem jest między innymi kwestia rozwiązania sporu cypryjskiego, przestrzeganie praw człowieka, rola wojska w systemie politycznym. Ale główną przyczyną jest brak przyzwolenia politycznego w UE dla akcesji Turcji. Kraj ten, wchodząc do Unii uzyskałby podobną wagę decyzyjną jak Niemcy, ze względu na swoją liczbę ludności. Nie ma więc pewności, czy kiedykolwiek Turcji uda się wejść do europejskiego klubu.
Pozostają też kraje, które wyrażają aspiracje członkostwa w Unii Europejskiej, ale natrafiają na ścianę milczenia ze strony polityków unijnych. Są to Ukraina, Mołdawia i Gruzja. Biorąc pod uwagę duże problemy w przeprowadzaniu odpowiednich reform przez te państwa w ciągu ostatnich kliku lat, oraz obawy wielu państw członkowskich, żeby nie naruszać strefy wpływów Rosji poprzez ich integrację z UE, nie mają one dużych szans na wnioskowanie o członkostwo w Unii. Dopiero w sytuacji stopniowego dostosowywania się do standardów unijnych w ramach obecnej współpracy, państwa te zdobyłyby odpowiedni kredyt zaufania na Zachodzie. Wydaje się jednak, że to proces kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu lat.
- Jaki wpływ na polską gospodarkę będą miały kolejne rozszerzenia UE? Bądź co bądź, Polska jest w obecnej perspektywie budżetowej największym beneficjentem środków unijnych, zaś kolejne rozszerzenie może znacznie podwyższyć cenę polskiego członkostwa w UE.
- Prawdopodobne rozszerzenie Unii Europejskiej o Bałkany Zachodnie, czy Islandię nie będzie miało większych konsekwencji dla Polski. Nie są to na tyle duże państwa, by obciążyły znacznie budżet Unii, a Polska nie ma kluczowych interesów gospodarczych na tym obszarze.
Większe konsekwencje dla Polski miałoby zapewne rozszerzenie Unii o duże kraje, takie jak Turcja (ok. 72,5 mln ludności), czy Ukraina (ok. 46 mln ludności). W związku z dużymi dysproporcjami w poziomie rozwoju tych państw a unijną średnią, znaczne środki musiałyby zostać dla nich przeznaczone na realizację polityki spójności, a Polska musiałaby się pogodzić z mniejszą pulą dotacji. Taki argument często pada z ust zachodnioeuropejskich dyplomatów.
Turcja i tak jest już silnie zintegrowana gospodarczo z UE dzięki unii celnej, więc jej pełne członkostwo nie oznaczałoby większej zmiany dla kontaktów gospodarczych z Polską. Polska też nie jest głównym państwem docelowym migracji z Turcji, więc nie należy upatrywać ryzyka wielkiej fali migracji w kierunku Polski. Z drugiej strony, w interesie Polski leży silna Unia Europejska. Włączenie do UE tak geopolitycznie i ekonomicznie strategicznego partnera, jakim jest Turcja, mogłoby wzmocnić pozycję Unii na arenie międzynarodowej.
Istotniejszy wpływ na Polskę miałoby rozszerzenie o kraje wschodnioeuropejskie. Biorąc pod uwagę, że Polska jest krajem frontowym Unii Europejskiej, w jej interesie leży promocja procesów modernizacyjnych na wschód od swojej granicy, aby najbliższe sąsiedztwo było stabilne i przewidywalne. Zwłaszcza, że konkurentem Unii na tym obszarze jest Rosja, która nie wspiera stabilizacji regionu. Dostosowywanie się krajów wschodnioeuropejskich do standardów unijnych zapewniłoby też lepsze otoczenie inwestycyjne. Obecnie ze względu na dużą skalę korupcji, polski biznes niechętnie inwestuje na Ukrainie. Z drugiej strony, w rezultacie rozszerzenia na wschód, konkurencją dla polskiego rynku byłyby produkty rolne z Ukrainy. W tym obszarze potrzebne są szacunki, jaki to byłby koszt dla polskiego rolnictwa. Ponadto pojawiają się obawy napływu migrantów z krajów wschodnich do Polski. Należy jednak pamiętać, że polski rynek pracy znalazł już miejsce dla pracowników z Ukrainy (pomoce domowe, sektor ogrodniczy), a największa skupiska imigrantów z Ukrainy znajdują się w Hiszpanii i we Włoszech.
- Jak wygląda stanowisko Polski względem potencjalnych rozszerzeń?
- Polska wspiera proces rozszerzenia Unii Europejskiej, zarówno w kierunku Bałkan Zachodnich, Turcji (jest w Grupie Przyjaciół Turcji w UE) czy też krajów wschodnioeuropejskich. Takie stanowisko zostało podtrzymane w expose Ministra Spraw Zagranicznych w 2010 roku.
Polska wykazuje szczególne zainteresowanie kwestią rozszerzenia Unii na kraje wschodnie. Jest to widoczne nie tylko dzięki konkretnym działaniom rządu, jak na przykład promocji inicjatywy Partnerstwa Wschodniego, ale też po liczbie organizowanych w Polsce debat i konferencji na temat polityki wschodniej. Jednak już kwestia rozszerzenia o Turcję czy Bałkany Zachodnie nie wywołuje takich rumieńców u polskich polityków.
Popierając aspiracje unijne państw wschodnioeuropejskich, rząd polski opowiada się jednak za warunkowością ich członkostwa. Wynika to ze „zmęczenia” słabym tempem reform w krajach wschodnioeuropejskich, choć optymizmem napawają przykłady Mołdawii i Gruzji. Dlatego Polska popiera pragmatyczną, stopniową integrację tych państw ze strukturami unijnymi w oparciu o podpisywanie nowych umów stowarzyszeniowych, liberalizację reżimu wizowego oraz tworzenie stref wolnego handlu.
Rozmawiała Karolina Zbytniewska









