Reklama
Agenda najbliższego szczytu jest jeszcze w trakcie uzgodnień. W programie nie znajdzie się jednak otwarcie negocjacji z Islandią, poinformowało w piątek biuro przewodniczącego Rady Hermana Van Rompuya.
Komisja Europejska pod koniec lutego zaleciła podjecie rozmów z Islandią na temat przystąpienia tego kraju do UE. Minister spraw zagranicznych Islandii Össur Skarphédinsson stwierdził wówczas, że liczy na odpowiednią decyzję w tej sprawie Rady Ministrów UE „w bliskiej przyszłości”. Podczas poniedziałkowego spotkania szefów dyplomacji państw UE temat Islandii nie był jednak podejmowany.
Ze źródeł zbliżonych do komisji wiadomo, że Bruksela jest rozczarowana, iż kwestia Islandii nie znalazła sie w agendzie. Jak widać Wielka Brytania i Holandia nadal blokują podjęcie negocjacji.
Oba kraje domagają się zwrotu miliardowych brytyjskich i holenderskich oszczędności, które przepadły wraz z bankructwem banku Icesave. Pod naciskiem Holandii i Wielkiej Brytanii islandcy politycy zgodzili się do 2024 roku oddać tym krajom łącznie 3,9 miliarda euro. Islandczycy odrzucili jednak 6. marca w referendum ustawę w tej kwestii. Od tego czasu obie strony prowadzą negocjacje na temat wysokości i warunków odszkodowania.
Cena bankowego bankructwa
Przyczyną ogromnego zadłużenia wyspy był upadek jesienią 2008 roku islandzkiego Landsbanki i jego spółki córki banku Icesave. Miliardowe lokaty 340.000 brytyjskich i holenderskich klientów miały gwarancje tamtejszych rządów.
Dla 320.000 mieszkańców Islandii warunki spłaty zadłużenia są gorzkim symbolem niesprawiedliwego podziału kosztów kryzysu. Za skutki błędnych decyzji podejmowanych przez zarządy w międzyczasie przymusowo znacjonalizowanych banków Kaupthing, Landsbanki i Glitnir, obywatele Islandii mają teraz płacić przez najbliższe półtora dekady. Nic dziwnego, że rozgoryczeni Islandczycy, z których wielu na skutek kryzysu utraciło pracę i jest beznadziejnie zadłużonych, demonstrowali przeciwko zbiorowej odpowiedzialności za powstałe zadłużenie. (tmw)












