Reklama
Wcześniej holenderski rząd podkreślał, iż kontrowersyjny portal nie jest jego własnością, więc nie zamierza nic w tej sprawie robić. PVV jest trzecią co do wielkości partią w Holandii. Choć Partia na rzecz Wolności – jak podkreśla EurActiv.com – nie jest w rządzie, aktywnie wspiera jednak konserwatywny gabinet Marka Ruttego. Popiera jego decyzje ekonomiczne, m.in. w zamian za zacieśnienie przepisów imigracyjnych.
Szef PVV, Geert Wilders, podkreśla, iż portal ma wskazać negatywne zjawiska, które nasiliły się w Holandii wraz z imigracją zarobkową. Chodzi m.in. o „przestępczość, alkoholizm, narkomanię”, a także „porzucanie śmieci” czy konkurencję na rynku pracy. Wilders przypomina, że od maja 2007 roku, gdy jego kraj otworzył swoje granice dla obywateli nowych państw UE, do Holandii przybyło 200-350 tysięcy imigrantów. Portal pojawił się w sieci pięć dni temu.
Przeciw ksenofobii
Dwa dni później skrytykowała go Viviane Reding, komisarz ds. sprawiedliwości, wymiaru sprawiedliwości i obywatelstwa. Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej stwierdziła stanowczo, iż strona ta jest „całkowicie niezgodna” z zasadami Unii Europejskiej, zgodnie z którymi jej obywatele mogą się swobodnie poruszać, pracować i studiować, gdziekolwiek chcą.
„Obywatele 27 państw-członków UE powinni się czuć jak w domu, bez względu na to, dokąd zdecydują się przenieść” – podkreślała Reding. I dodała, że strona PVV „otwarcie wzywa ludzi do nietolerancji”. „Europa zmierza się z trudnymi czasami. Możemy rozwiązać nasze problemy jedynie poprzez wzrost solidarności, a nie przez denuncjowanie innych obywateli. Wzywamy wszystkich obywateli Holandii, by nie szli drogą nietolerancji. Wręcz odwrotnie, obywatele powinni podkreślić na stronie PVV, że Europa jest miejscem wolności. Nie ma miejsca dla nietolerancji na naszym kontynencie” – oświadczyła komisarz.
„Europa może się wypchać”
Krytyka Reding wywołała szybką reakcję Wildersa, który – jak podaje The Irish Times – powiedział: „Europa może się wypchać. Otrzymaliśmy ponad 32 tys. skarg. Szukamy faktów – więc mowa o dyskryminacji jest fantazją i nonsensem.”
Ambasadorowie 10 państw z Europy Środkowo-Wschodniej (z Polski, Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Słowenii, Litwy, Łotwy i Estonii) wysłali list do przywódców parlamentarnych w Holandii, prosząc ich o zdystansowanie się wobec tej „żałosnej inicjatywy”. „Holenderscy chadecy potępiają tę stronę i publicznie się przeciwko niej wypowiadali” – podkreślił w odpowiedzi m.in. holenderski eurodeputowany Wim van de Camp (EPL).
Na list ambasadorów zareagował także Geert Wilders. Według EurActiv.com, miał on powiedzieć, iż „szkoda papieru”, na którym został napisany. (mg)










