Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk |
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Reklama

Ukraina, demokracja ma się dobrze

20.01.2010
Wysoka frekwencja, brak nieprawidłowości wyborczych - pierwsza runda wyborów prezydenckich na Ukrainie okazała się sukcesem demokracji. Jednakże Ukrainę czekają jeszcze dwa egzaminy. Druga runda wyborów musi odbyć się bez zakłóceń, a zaraz potem kluczową sprawą stanie się ułożenie stosunków na linii prezydent-premier. Jeżeli ukraińska demokracja zda oba te egzaminy, wówczas także rozwój stosunków UE-Ukraina powinien nabrać nowego tempa.

Żródło: DemosEuropa
Autor: Paweł Zerka

Reklama

Zwycięstwo rewolucji
Wbrew przewidywaniom, obywatele Ukrainy –rzekomo rozczarowani demokracją- nie popadli w apatię. W pierwszej rundzie wyborów udział wzięło 67 procent wyborców, niewiele mniej niż w 2004 roku (75%) i wyjątkowo dużo jak na standardy europejskich demokracji. Co więcej, obserwatorzy OBWE nie doszukali się poważniejszych uchybień. Rosjanie, a nawet Gruzini, mogą jedynie patrzeć na Ukraińców z zazdrością.

To zwycięstwo demokracji na Ukrainie jest już samo w sobie dowodem na to, że Pomarańczowa Rewolucja odniosła zwycięstwo. Trwający chaos polityczny oraz porażka Wiktora Juszczenki, bohatera rewolucji, wcale nie przekreślają tego sukcesu. Pomarańczowa Rewolucja pozostanie triumfem nawet jeśli druga jej ikona, Julia Tymoszenko, przegra w drugiej turze, a fotel prezydenta obejmie ten, który był głównym rywalem obozu demokratów sześć lat temu. Ukraińską demokrację czekają jednak w najbliższym czasie dwa dodatkowe testy.

Groźba remisu
Po pierwsze, kolejna tura wyborów 7 lutego musi potwierdzić to, co pokazała pierwsza: że Ukraina jest już stabilną demokracją. Główne niebezpieczeństwo leży w ewentualnym „remisie”, to znaczy w sytuacji, gdyby różnica między kandydatami wyniosła mniej niż 2-3%. Gdyby do tego doszło, wówczas można wyobrazić sobie, że strona przegrana oskarży zwycięzcę o fałszerstwa i będzie uparcie kwestionować oficjalne wyniki. Być może nie dojdzie do powtórki z Majdanu, ale decyzję o wyniku wyborów -tak jak w Stanach Zjednoczonych w 2000 r.- podejmie sąd, w którym oboje kandydaci mają swoich sympatyków.  Rozstrzygnięcie sporu przez sąd samo w sobie nie jest złe, a nawet jest elementem sprawnie działającej demokracji. Ryzyko polega jednak na tym, że proces wyborczy przeciągnie się ponad miarę, zaś część wyborców nabierze przekonania, że zostali oszukani.

Zdaniem większości ekspertów Tymoszenko ma szansę dogonić Janukowycza. Pytanie zatem, czy uda się uniknąć sporów, jeżeli dojdzie do „remisu”? Gdyby Najwyższy Sąd Administracyjny szybko wskazał zwycięzcę, zaś kandydat o mniejszej liczbie głosów pogodził się z porażką, wówczas Ukraina zaprezentowałaby się jako super-stabilna demokracja. Ale lepiej, żeby nie musiała przechodzić tej próby...

Komu rząd?
Egzamin numer dwa to ustabilizowanie sytuacji pomiędzy rządem a nowym prezydentem, co jest warunkiem koniecznym dla uspokojenia sytuacji gospodarczej i politycznej w kraju. Z  wyników pierwszej tury wyłania się kilka prawdopodobnych scenariuszy. 

Władza prezydenta Janukowycza będzie wyraźnie ograniczona, jeżeli u steru rządu pozostanie Julia Tymoszenko. Dlatego kandydat Partii Regionów rozważa przedwyborczy sojusz z dawnym rywalem, odchodzącym prezydentem Wiktorem Juszczenką. Gdyby obóz Juszczenki faktycznie przeszedł na stronę Janukowycza, wówczas powstałby nowy, przychylny Janukowyczowi rząd albo rozpisano by nowe wybory. Paradoksalnie jednak, Janukowyczowi bardziej opłaca się przetrzymać do wyborów w 2011 roku w koabitacji z Tymoszenką. W ten sposób zaprezentowałby się jako cierpliwy i gotowy do kompromisów polityk, a jednocześnie zmusiłby Tymoszenkę do rządzenia w najtrudniejszym okresie kryzysu. Co więcej, zyskałby czas niezbędny do zaprowadzenia porządków w pozbawionej przywódcy Partii Regionów.

W przypadku Tymoszenko w grę wchodzi wyłącznie sojusz z Siergiejem Tihipko – z dwóch powodów. Z jednej strony, obecnej pani premier nie udało się zniwelować dystansu oddzielającego ją od Janukowycza: cały czas traci do niego 10 procent. Z drugiej strony, dawny prezes Narodowego Banku Ukrainy osiągnął nadspodziewanie dobry wynik w pierwszej turze wyborów: 13 procent, podczas gdy wcześniejsze sondaże wskazywały na wynik między 5 a 10. Tihipko zdążył już wyrazić gotowość współpracy z którymkolwiek z dwojga kandydatów. Byłoby głupotą ze strony Tymoszenki, gdyby nie skorzystała z jego oferty. W zamian za wsparcie w drugiej turze wyborów, Tihipko prawdopodobnie uzyskałby -w przypadku zwycięstwa Tymoszenko- posadę premiera lub jednego z głównych ministrów w rządzie. Tym niemniej, przyszłość obecnego rządu i tak zależałaby od zachowania Juszczenki: jeżeli wyjdzie z rządu, wówczas ten będzie miał problemy z uzbieraniem większości.

UE-Ukraina – nowy rozdział?
Komisja Europejska pochwaliła przebieg pierwszej tury wyborów i zapowiedziała, że „z niecierpliwością czeka na pogłębienie relacji UE-Ukraina”. To pozytywny znak, świadczący o tym, że UE zdaje sobie sprawę z szansy, jaką stwarzają tegoroczne wybory – bez względu na ich zwycięzcę. Jeżeli Ukrainie uda się wyjść obronną ręką z dwóch egzaminów, które ją  czekają, wówczas powinniśmy spodziewać się otwarcia nowego rozdziału we wzajemnych stosunkach. Jednakże w obu przypadkach nie będzie łatwo.

© 2003-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top