Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

Reklama

Prof. Adam Gierek: Gospodarka przede wszystkim, później archiwa

Fot. www.gierek.com.pl

22.01.2010
UE czeka na konkretny plan w dziedzinie energetyki, który skończyłby wreszcie z partykularnymi interesami oraz dyskusjami na temat geograficznego przebiegu rurociągów

Reklama

Rozmowa z prof. Adamem Gierkiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Partii Europejskich Socjalistów (PES)

- Czy uważa Pan, że słusznie państwa Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej obawiają się szantażu energetycznego ze strony Rosji? Czy istnieje realne zagrożenie czy też są to zwykłe fobie?

- Uważam, że są to w poważnym stopniu swego rodzaju fobie, które wynikają z naszej historii, zarówno tej dalszej, jak i tej najnowszej. Realnym problemem jest brak stosownych rozwiązań inwestycyjnych, które pozwoliłyby na przesył gazu z Zachodu na Wschód. Gdyby na przykład w Polsce zabrakło gazu, a Francja lub Holandia miały jego nadmiar, to aktualnie nic by się nie dało zrobić, ponieważ brakuje połączeń rewersyjnych, które mogłyby posyłać gaz zarówno na Zachód, jak i na Wschód. Europa potrzebuje wizji, która przerodziłaby się w konkretny projekt europejskiej struktury przesyłowej. 

- W rezolucji uchwalonej 17 września 2009 r. w sprawie zewnętrznych aspektów bezpieczeństwa energetycznego Parlament Europejski wzywa do stworzenia „naprawdę wspólnej polityki energetycznej”. Co kryje się w Pana opinii za słowem „naprawdę” i czy wypracowanie takiej polityki jest obecnie możliwe?

- Słowo „naprawdę” rzeczywiście ma tutaj duże znaczenie. W UE z jednej strony mówi się o solidarności energetycznej, z drugiej zaś o wolnym rynku, który powinien pracować w sposób niezakłócony. Są to dwa przeciwległe bieguny: solidarność i prawa rynkowe. Przyjrzyjmy się kryzysowi gazowemu ze stycznia 2009 roku: kilka krajów zostało nagle odciętych od dostaw gazu z Ukrainy (były to Słowacja, Rumunia, Węgry, Grecja, częściowo Czechy i Polska). W tym samym czasie inne kraje dysponowały nadmiarem gazu (np. Holandia). Element gry rynkowej zaczął odgrywać ważną rolę. Solidarność? Owszem, ale nie za darmo.

Inną kwestią jest problem braku europejskiej infrastruktury energetycznej, a także systemu jej monitoringu. Obecnie, każde państwo w oparciu o własny biznes prowadzi swoje interesy oraz dokonuje inwestycji, które są monitorowane. Dlaczego wobec tego, skoro monitorowanie danych i pewna transparencja są tak ważne, nie zaplanować centralnie w ramach UE głównych inwestycji w dziedzinie energetyki? Moim zdaniem UE czeka na taki centralny konkretny plan, który skończyłby wreszcie z partykularnymi interesami oraz dyskusjami na temat geograficznego przebiegu rurociągów.

- UE z jednej strony ma liczne interesy ekonomiczne na całym świece, a z drugiej strony zajmuje się promocją demokracji, rządów prawa i praw człowieka. Czy zgodziłby się Pan ze stwierdzeniem, że często interesy ekonomiczne przeważają nad dialogiem o prawach  człowieka?

Odwrotnie! Podczas posiedzenia Delegacji do Komisji Współpracy UE-Rosja, której jestem członkiem, odniosłem wrażenie, że zainteresowanie przedstawicieli poszczególnych krajów obraca się wyłącznie wokół dostępu np. do rosyjskich archiwów lub dotyczy odszkodowań związanych z przeszłością. Sprawy bardziej aktualne, jak na przykład możliwość wystąpienia kolejnego kryzysu energetycznego tej zimy, czy wspólnego opracowania Karty Energetycznej, są mniej popularne. Trzeba jednak podkreślić, iż państwa członkowskie różnią się między sobą, jeśli chodzi o stosunek do Rosji. Szczególnie te państwa, które mają pewien uraz z przeszłości, sięgają do historii. W mojej opinii przeszkadza to w rozwoju normalnych kontaktów gospodarczych. Należy zachować pewną hierarchię: gospodarka przede wszystkim, a później archiwa. Niestety w Polsce, tak jak i na Litwie, Łotwie czy Estonii, wciąż ma się więcej historycznych pretensji, aniżeli planów związanych ze współpracą gospodarczą. Dialog dotyczący praw człowieka to nie jest jednostronna instrukcja, którą niektórzy chcieliby pewnym krajom narzucić - to proces, którego nie wolno przerywać w sposób arbitralny.

Rozmawiała: Danuta Rydlewska

© 2003-2010 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top