Reklama
Boc ze swej strony zapewnił, że Rumunia spełni stosowne kryteria. Kraj ten, podobnie jak Bułgaria, chciałby przystąpić do strefy Schengen w połowie przyszłego roku.
Tymczasem Euractiv.com podał opinię rumuńskiego think-tanku, według którego będzie to możliwe tylko wtedy, gdy Unia Europejska przymknie, a nawet zamknie, jedno oko na niedociągnięcia tego kraju.
„Bukareszt może zostać przyjęty w przyszłym roku do strefy Schengen tylko pod warunkiem, że jej członkowie okażą wyrozumiałość wobec opóźnień w we wprowadzaniu całej serii kryteriów” – twierdzi rumuński think-tank (Romanian Centre for European Policies), który monitoruje przygotowania tego kraju na rzecz przystąpienia do Schengen.
Po przystąpieniu do strefy – zauważa EurActiv – Rumunia będzie drugim – po Finlandii krajem, jeśli chodzi o długość granicy z Rosją (2,070 km).
Raport bukareszteńskiej grupy zaznacza, że rumuńska granica z Ukraina i Mołdawią będzie jedną z najtrudniejszych pod względem ochrony przed nielegalną emigracją i handlem narkotykami. Zwraca przy tym uwagę, że w konsekwencji przystąpienia do strefy Schengen, znikną kontrole graniczne między Rumunią, Węgrami i Bułgarią
We worek w Bukareszcie Merkel zapewniła także, że na procedurę wchodzenia do strefy Schengen nie będą miały wpływu problemy społeczności romskiej w Rumunii, która - według oficjalnych danych - liczy 540 tys. osób. Według agencji dpa, nieoficjalnie mówi się nawet o 2 milionach Romów.
Ostatnio Francja wydaliła ponad 8 tys. Romów, głównie właśnie do Rumunii, czym wywołała poruszenie w całej Unii Europejskiej.











