Reklama
Ruchy separatystyczne na terenie ZSRR zaczęły się pojawiać wcześniej, zwłaszcza w republikach nadbałtyckich. W 1987 r. powstał Litewski Ruch Na Rzecz Przebudowy Sajudis, domagający się m.in. przywrócenia flagi narodowej, języka litewskiego w urzędach. W 1990 r. Litwa ogłosiła niepodległość i Moskwa wstrzymała dostawy ropy, gazu i energii elektrycznej. W styczniu 1991 r. w Wilnie doszło do starcia z wojskami radzieckimi. Był to początek końca Związku Radzieckiego – w następnych miesiącach większość republik ogłosiła niepodległość. Na nic zdał się pucz Janajewa latem 1991 roku, koła historii nie dało się już zatrzymać.
Zima tego roku – jak wspomina Stanisław Szuszkiewicz, wtedy przewodniczący Rady Najwyższej Białoruskiej SRR - była szczególnie dotkliwa. Wpadł więc na pomysł, by zaprosić Borysa Jelcyna i porozmawiać o trapiących problemach energetycznych. Ponieważ Ukraina była w podobnej sytuacji, zaprosił też Leonida Krawczuka. Nikt z nich nie miał zamiaru rozwiązywać ZSRR. Pomysł podsunął im Giennadij Burbulis, doradca Jelcyna i wicepremier Rosji. W ten sposób szefowie trzech republik, które w 1922 roku zakładały Związek Radziecki, 79 lat później, dość niespodziewanie, go rozwiązały.
W następnych dniach grudnia 1991 r. „układ białowieski” ratyfikowały parlamenty Rosji, Białorusi i Ukrainy. 21 grudnia na szczycie w ówczesnej stolicy Kazachskiej SSR, w Ałma Acie, uczyniły to pozostałe republiki radzieckie. Do WNP nie przystąpiły jedynie państwa nadbałtyckie oraz Gruzja. Ta ostatnia, pod naciskiem Moskwy, uczyniła to jednak w 1993 roku i była w niej do 2009 roku.
Zarówno Jelcyn, jak i Krawczuk niejednokrotnie żałowali swej decyzji. Jedynie Stanisław Szuszkiewicz, „ojciec białoruskiej niepodległości”, ciągle jest zdania, że była ona właściwa. (mg)











