Reklama
Danuta Huebner jest komisarzem ds. polityki regionalnej
Źródło: EurActiv.com
- Jakie powinny być, Pani zdaniem, priorytety polityki regionalnej w związku z przeglądem budżetu rozpoczętym we wrześniu zeszłego roku?
- Trzeba pamiętać, że Unia Europejska podlega procesowi decentralizacji i coraz więcej inwestycji jest realizowanych na szczeblu regionalnym i lokalnym. To oznacza, że unijna polityka regionalna musi być zintegrowana z priorytetami narodowymi poszczególnych państw członkowskich. Koniecznym jest więc uwzględnianie w przyszłości faktu, że decyzje będą zapadały na niższym poziomie, co stanowi wyzwanie również dla nas.
Chcę też zwrócić uwagę, że staramy się w jak największym stopniu włączyć władze lokalne i regionalne w debatę o przyszłości polityki regionalnej. Zakończyliśmy już pierwszy etap publicznych konsultacji na propozycjami przedstawionymi przez Komisje Europejską. Będziemy je kontynuować we wrześniu, już w czasie francuskiego przewodnictwa w UE, a wcześniej - w maju - planujemy w Słowenii spotkanie na najwyższym szczeblu poświęcone właśnie przyszłości polityki regionalnej. Jesteśmy też w trakcie dyskusji z państwami członkowskimi na temat możliwych rozwiązań i planujemy publiczne konsultacje z regionami i ich ewentualnymi partnerami.
Bierzemy także pod uwagę fakt, że poziom regionalny staje się coraz ważniejszy i odgrywa coraz większą rolę w reagowaniu na takie wyzwania związane z globalizacją jak zmiany klimatu, energetyka, rynek wewnętrzny czy zmiany demograficzne. Dlatego konieczne jest dostosowanie polityki regionalnej do tych nowych wyzwań.
Najistotniejszą rzeczą, którą musimy wspólnie zrobić, jest oddzielenie samej istoty polityki regionalnej od pieniędzy. Najpierw trzeba zdefiniować wyzwania czekające nas w przyszłości, a potem - prawdopodobnie następny już skład Komisji Europejskiej - zdecyduje ile pieniędzy będzie można na realizację tych celów przeznaczyć. Teraz jednak najważniejsza jest debata nad potrzebami UE.
- Mówi Pani, że najważniejszą w programach regionalnych jest jakość. Czy jest Pani zadowolona z poziomu projektów złożonych dotychczas przez poszczególne kraje członkowskie?
- Kładziemy nacisk na jakość projektów, ponieważ mamy świadomość, że nie wystarczy wykorzystać pieniądze z Unii, ale trzeba widzieć, że inwestycje finansowane ze wspólnego budżetu rzeczywiście przyczyniają się do rozwoju, tworzenia nowych miejsc pracy, większej konkurencyjności i wzrostu gospodarczego UE.
Jestem bardzo zadowolona z negocjacji w sprawie kolejnych projektów, których termin składania minął z końcem zeszłego roku, bo wyraźnie widać, że zarówno kraje członkowskie jak i regiony bardzo poważnie potraktowały zobowiązania zawarte w Agendzie Lizbońskiej. Ich decyzje o przeznaczeniu ponad 75 proc. środków z funduszu spójności na cele związane z realizacją założeń Agendy Lizbońskiej, w rzeczywistości oznacza innowacyjność, konkurencyjność i utrzymanie miejsc pracy w UE, co pozwoli nie utracić ich na rzecz Chin czy Indii.
Miejmy nadzieję, że uda nam się utrzymać tę wysoką jakość również w procesie realizacji przyjętych projektów.
- Dużo uwagi poświęcono programom regionalnym dla nowych krajów członkowskich. Czy widzi Pani możliwość wprowadzenia jakichś ulepszeń, jeśli chodzi o projekty finansowane z funduszu spójności np. w Rumunii?
- W przypadku Rumunii, tak jak w przypadku każdego innego państwa członkowskiego UE, potrzebny jest dobry aparat administracyjny. Nie da się osiągnąć skuteczności w prowadzeniu unijnej polityki spójności bez dobrej jakości administracji zarówno na poziomie lokalnym, regionalnym jak i narodowym. Do tego trzeba mieć wystarczającą liczbę urzędników, i to wystarczająco dobrze opłacanych, by zdecydowali się na pracę w sektorze publicznym. Wydaje się, że budowa właśnie takiej silnej administracji będzie dla Rumunii wyzwaniem na najbliższe lata.
Następnym zagadnieniem mającym wpływ na jakość projektów, jest ich związek z narodową, regionalną czy obywatelską strategią rozwoju. Takie projekty zwykle dają lepsze rezultaty i w większym stopniu przyczyniają się do pozytywnych zmian. Zawsze zwracamy uwagę - również w dyskusjach z rządem Rumunii - na wysoką jakość projektów, które stanowią część szerszej strategii rozwoju, w przeciwieństwie do tych przyjętych jakby przypadkiem.
Trzecią istotną dla jakości projektów sprawą, jest konieczność przestrzegania ram prawnych polityki spójności, które są zawarte zarówno w prawie krajowym państw członkowskich, jak i bezpośrednio w prawie UE. Przestrzeganie przepisów, zwłaszcza w sferze finansów publicznych, kontroli finansowej i ochrony środowiska, jest po prostu koniecznością. Przy dużych projektach wymagany jest dokument przedstawiający wpływ ich realizacji na środowisko.
Szczególnie ważne jest to zwłaszcza w Rumunii, bo jej bogactwo ma swoje korzenie w środowisku. Więc jeśli chce się ciągnąć zyski z rozwoju turystyki, to trzeba inwestować również w środowisko. Trzeba także budować drogi. Rumunia musi wybudować wiele nowych dróg, ale każdej takiej inwestycji musi towarzyszyć ocena wpływu na środowisko. Może to stanowić dla Bukaresztu wyzwanie, bo grozi spowolnieniem realizacji planów, jednak żaden projekt w sektorze transportu bez takiej oceny nie może być zaakceptowany. Musimy mieć świadomość, że te projekty wymagają wiele pracy zanim zostaną przyjęte. Trzeba się też liczyć z tym, że przygotowania do dużych inwestycji wymagają dłuższego czasu, bo związanych jest z nimi wiele czynników.
Czwarta i ostatnia moja uwaga, to konieczność zwrócenia szczególnej uwagi również na wielkie projekty finansowane przez rząd. (b)











