Reklama
Najpierw, o godzinie 8.56, w całej Polsce zawyły syreny i zabiły kościelne dzwony. Tydzień temu o tej samej porze rozbił się polski samolot rządowy pod Smoleńskiem, w Rosji. Tragicznie zmarli udawali się do Katynia, na obchody 70. rocznicy zbrodni stalinowskiej.
Wśród 96 osób na pokładzie byli m.in.: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wraz z Małżonką Marią, ostatni prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, najwyżsi rangą dowódcy sił zbrojnych, parlamentarzyści, szefowie najważniejszych instytucji w państwie, legenda „Solidarności” Anna Walentynowicz, przedstawiciele Rodzin Katyńskich, duchowieństwo oraz załoga.
O godzinie 12.00 w centrum Warszawy, na Placu Piłsudskiego, rozpoczęły się uroczystości żałobne. Nie ma trumien, zamiast nich olbrzymie płótno, na którym widnieją czarno-białe fotografie wszystkich osób, które zginęły. Znajdują się one bezpośrednio przy rozległym podium, którego centralnym elementem jest biały krzyż.
- Panie prezydencie, 10 kwietnia był pan, tak jak każdego innego dnia, na służbie Rzeczpospolitej, zmierzał pan do Katynia, aby oddać hołd ofiarom ludobójczego mordu sprzed 70 lat. Na tej drodze dosięgła pana tragiczna śmierć – mówił łamiącym się głosem Maciej Łopiński, szef Gabinetu Prezydenta. - Leszku, Leszku, słowa patriotyzm, pamięć historyczna, polska tożsamość nie były dla Ciebie pustymi dźwiękami.
- To zależy od naszych umysłów, czy ta śmierć nabierze głębszego sensu - mówił Donald Tusk.
Uroczystości pogrzebowe pary prezydenckiej odbędą się w niedzielę w Krakowie: msza św. zostanie odprawiona w Bazylice Mariackiej, Lech i Maria Kaczyńscy spoczną w katedrze na Wawelu.
Do kraju nadal nie wróciło 21 ciał tego feralnego lotu 101 do Smoleńska. W Moskwie wciąż trwa identyfikacja szczątków.











