Reklama
Szef dyplomacji Francji, która w obecnym półroczu sprawuje unijne przewodnictwo, podkreślił, że unia oczekuje, że żołnierze rosyjscy powrócą na pozycje, które zajmowali przed rozpoczęciem konfliktu w Osetii Południowej. Kouchner wezwał ponownie Rosję do przestrzegania porozumienia o zawieszeniu broni w Gruzji i zaznaczył, że unia "nie dopuści do tego, by ten dokument pozostał tylko na papierze". Rosja i Gruzja doszły do porozumienia w sprawie wycofania sił na pozycje sprzed wybuchu konfliktu 7 sierpnia na podstawie układu wypracowanego przez Francję.
Francuski minister spraw zagranicznych zwrócił uwagę, że prezydent Francji Nicolas Sarkozy bierze pod uwagę możliwość zwołania w najbliższym czasie nadzwyczajnego spotkania szefów państw i rządów UE, którego celem miałoby być zajęcie "ostrzejszego" stanowiska wobec rosyjskich poczynań w Gruzji.
Jako możliwy krok, który unia mogłaby podjąć, Kouchner wymienił zawieszenie negocjacji z Moskwą na temat jej przystąpienia do Światowej Organizacji Handlu.
Zastępca szefa rosyjskiego Sztabu Generalnego generał Anatolij Nogowicyn poinformował w poniedziałek o rozpoczęciu wycofywania się wojsk rosyjskich z Gruzji. Jednak władze gruzińskie i obecni korespondenci zachodnich mediów nie zaobserwowali odwrotu rosyjskich oddziałów. Dopiero we wtorek agencje Reuters i AFP podały, że rosyjska jednostka pancerna o godzinie 13.00 czasu polskiego zaczęła wycofywać się z gruzińskiego miasta Gori.
Alexander Stubb, minister spraw zagranicznych Finlandii, która sprawuje obecnie rotacyjne przewodnictwo w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) poinformował we wtorek, że Rosja zgodziła się na wysłanie do Gruzji w trybie pilnym 20 nieuzbrojonych obserwatorów wojskowych OBWE. Zgodę na wysłanie obserwatorów wydał także prezydent Gruzji, Micheil Saakaszwili. (tmw)










