Reklama
Teraz stawka za tranzyt gazu wynosi 1,7 dolara za transport tysiąca metrów sześciennych surowca za każde 100 kilometrów, a w wrześniu ukraiński Naftohaz zapowiadał podniesienie tej stawki w przyszłym roku do 2,7-2,8 dolarów. Dla porównania, Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) przypomniała, że w niedawnych negocjacjach z Gazpromem Polska chciała ustalić stawkę za transport gazu polskim odcinkiem rurociągu jamalskiego na poziomie 1,5-2 dolarów.
Premier Julia Tymoszenko zapowiedziała w przeddzień spotkania z premierem Rosji, Władimirem Putinem, że zmiana stawek wejdzie w życie 1 stycznia 2010 roku. Zapewniła przy tym, że Ukraina nie będzie stwarzać problemów z tranzytem rosyjskiego gazu do państw Unii Europejskiej.
"W ciągu ostatnich 18 lat Ukraina ani razu nie zerwała tranzytu rosyjskiego gazu do Europy i nigdy tego nie zrobi" – przytacza za PAP Pb.pl wypowiedź ukraińskiej premier z konferencji prasowej w Kijowie.
W czwartek w Jałcie na Krymie Tymoszenko z Putinem będą współprzewodniczyć obradom komitetu międzyrządowego Ukraina-Rosja.
Jednym z tematów rozmów obojga polityków miały być zobowiązania Ukrainy wobec Rosji w związku z przesyłem tego surowca przez ukraińskie terytorium. Jednak według Tymoszenko, tym razem kwestie energetyczne nie będą poruszane.
Ta wypowiedź ukraińskiej premier wywołała zdziwienie szefów Naftohazu – zauważa Pb.pl. Spółka oczekuje bowiem, że premierzy sformalizują ustne ustalenia z września, podjęte na spotkaniu w Gdańsku. Zdaniem Tymoszenko, Putin miał się tam zgodzić, żeby - w związku z kryzysem - w najbliższych dwóch latach Ukraina kupowała od Rosji mniej gazu. (bea)










