Reklama
Głównymi tematami dwudniowych obrad, które zakończyły się w piątek w Chabarowsku, były - obok energetyki - globalny kryzys finansowy i gospodarczy, nowe porozumienie UE-Rosja o partnerstwie i współpracy oraz reforma systemu bezpieczeństwa euroatlantyckiego.
Na czele unijnej delegacji stał prezydent Czech Vaclav Klaus, a towarzyszyli mu m.in. szef KE Jose Manuel Barroso, koordynator unijnej dyplomacji Javier Solana, komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner, komisarz ds. energii Andris Piebalgs i komisarz ds. handlu Catherine Ashton.
Ze strony Rosji w obradach uczestniczyli, poza prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem, m.in. minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, minister rozwoju gospodarczego Elwira Nabiullina i minister energetyki Siergiej Szmatko.
„To spotkanie przyczyniło się do umocnienia wzajemnego zaufania” – cytuje tvn24 słowa Vaclava Klausa prezydenta Czech, które do końca czerwca przewodniczą pracom UE. „Nie ma już wątpliwości co do tego, że stosunki między Rosją i Unią Europejską mają charakter strategiczny” – ocenił z kolei prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Uznał też za satysfakcjonujące tempo prac nad nowym porozumieniem o współpracy między Moskwą i Brukselą.
W ocenie Deutsche Welle, dzięki temu spotkaniu, po wojnie w Gruzji i sporze o gaz, otwiera się możliwość podjęcia unijno-rosyjskiego dialogu.
Po zakończeniu spotkania w Chabarowsku Miedwiediew oświadczył, że Unia Europejska nie przekonała jego kraju do korzyści płynących z Partnerstwa Wschodniego. Jego zdaniem, podejmowane są bowiem próby przekształcenia Partnerstwa w partnerstwo przeciwko Federacji Rosyjskiej.
„Każde partnerstwo jest lepsze od konfliktu, jednak martwi nas, że ze strony niektórych państw podejmowane są próby wykorzystania tej struktury jako partnerstwa przeciwko Rosji” - powiedział rosyjski prezydent.
Że tak nie jest w imieniu UE przekonywał go prezydent Klaus. „Staraliśmy się przekonać prezydenta Miedwiediewa, że idea Partnerstwa Wschodniego ma pozytywny wymiar, że nie jest to partnerstwo przeciwko komukolwiek, a tym bardziej nie przeciwko Rosji” - powiedział.
Wtórował mu Barroso podkreślając, że polsko-szwedzka inicjatywa ma na celu zapewnienie dobrobytu i stabilności w regionie. „Uważamy, że leży w interesie i Europy, i Rosji, aby była stabilność w krajach, będących sąsiadami Unii Europejskiej i Rosji” – przytacza za PAP wypowiedź szefa KE portal onet.pl.
Prezydent Rosji wyraził natomiast nadzieję, że Unia Europejska rozważy rosyjską propozycję w sprawie nowej Karty Energetycznej. „Odniosłem wrażenie, że Europejczycy z zainteresowaniem przyjęli tę ideę. Mam nadzieję, że dyskusja będzie kontynuowana. Leży to w interesie Europy” – cytuje a tvn24.
Karta jest jednym z najważniejszych tematów wznowionych niedawno negocjacji w sprawie nowego układu o partnerstwie UE–Rosja. Moskwa nie godzi się jednak na liberalizację sektora energetycznego proponowaną przez Unię; chce produkcję i transport ropy i gazu pozostawić pod kontrolą państwa.
Miedwiediew zapowiedział, że Rosja nie będzie przestrzegać zapisów obecnej Karty Energetycznej, ale zastrzegł, "nie należy wyrzucać jej do kosza". Według jego rzeczniczki prasowej Natalii Timakowej, liderzy UE mieli nawet przyznać, że „Karta Energetyczna w jej obecnej postaci nie rozwiązuje postawionych zadań".
Barroso, który deklarował gotowość do dyskusji na temat rosyjskiej propozycji, podkreślił jednak, że nie należy odrzucać obowiązujących już porozumień. „Jesteśmy wierni tym umowom. Jesteśmy otwarci na omawianie propozycji, jednak powinniśmy raczej opierać się na istniejących porozumieniach, nie kwestionować obecnego systemu bezpieczeństwa energetycznego w Europie” - powiedział.
Miedwiediew poinformował też, że jest zaniepokojony sytuacją związaną z dostawami gazu na Ukrainę. Podkreślił, że Rosja ma wątpliwości co do zdolności płatniczej Kijowa. „
Gotowi jesteśmy pomóc państwu ukraińskiemu. Chcielibyśmy jednak, aby znaczną część tej pracy wzięła na siebie Unia Europejska. A także te kraje, które są zainteresowane niezawodnością i bezpieczeństwem współpracy energetycznej” – powiedział rosyjski prezydent.
Onet przypomina, że kilka miesięcy temu Ukraina poprosiła Rosję o przyznanie kredytu w wysokości 5 mld dolarów na zakup gazu, który przed sezonem grzewczym powinna mieć w swoich magazynach, żeby zapewnić stabilność zaopatrzenia kraju i tranzytu tego surowca do Europy. Jednak Moskwa nie kwapi się z przyznaniem Kijowowi tej pożyczki.
Unia zaapelowała natomiast do Rosji i Ukrainy o niedopuszczenie do powtórzenia sytuacji z początku tego roku, kiedy w wyniku rosyjsko-ukraińskiego sporu zablokowane zostały dostawy tego surowca do kilku państw UE, w tym do Polski.
Rosjanie przedstawili w Chabarowsku również swoją koncepcję systemu bezpieczeństwa w Europie, który - przyznając kluczowe miejsce Rosji - ograniczałby zarówno rolę NATO, jak i OBWE.
Według Miedwiediewa, taki system pozwoliłby uniknąć dalszych konfliktów na Kaukazie. „Uważamy, że Unia Europejska uczyniła bardzo wiele w czasie kryzysu na Kaukazie w sierpniu ubiegłego roku. Jednak aby móc zapobiegać takim kryzysom, trzeba stworzyć bazę prawną dla działalności antykryzysowej” – przytacza tvn24 słowa Miedwiediew z konferencji prasowej zorganizowanej na zakończenie szczytu.
Strona rosyjska domagała się ponadto w Chabarowsku wprowadzenia ułatwień w ruchu osobowym do krajów Unii, a docelowo - całkowitego zniesienia wiz.
Mowa była także o członkostwie Rosji w Światowej Organizacji Handlu (WTO), które od lat się odwleka. Moskwa chciałby tam znaleźć się jak najszybciej.
Tvn24 przypomina, że szczyty Rosja-UE odbywają się regularnie od 1998 roku, a tegoroczny - w Chabarowsku - jest już 23. Po raz pierwszy jednak spotkanie odbyło się w miejscu tak odległym nie zarówno od Brukseli, jak i od Moskwy. Miedwiediew wyjaśnił, że chodziło o to, żeby delegacja UE lecąc nad Rosją poczuła jej wielkość – podała tvn24. (bea)










