Reklama
Jak podaje EurActiv.com, w rozmowie z serbskim dziennikiem „Politika”, Cvetković zwrócił uwagę, że Unia Europejska nie uzależniała dotychczas członkostwa jego kraju we Wspólnocie od uznania niepodległości Kosowa. Uprzedził jednak, że gdyby Unia postawiła Serbię przed takim wyborem, to ta zrezygnowałaby z ubiegania się o unijne członkostwo. „Nie zrezygnujemy z Kosowa. Takie jest nasze przesłanie” – podkreślił serbski premier.
EurActiv zauważa, że jest to pierwszy przypadek, by członek nowego, proeuropejskiego rządu postawił jakiś inny cel ponad jeden z najważniejszych priorytetów polityki zagranicznej swego kraju. Dodaje, że niemożność zrównoważenia tych dwóch problemów doprowadziła do upadku poprzedni rząd Vojislava Kosztunicy, który otwarcie odrzucał możliwość „przehandlowania” Kosowa za członkostwo w Unii.
Partia Demokratyczna Cvetkovicia prowadziła swoja kampanię wyborczą pod hasłem integracji europejskiej, ale jednak nigdy nie uznała niepodległości Kosowa.
UE z zadowoleniem przyjęła majowe zwycięstwo prozachodniej opcji w Serbii, jako znaczący krok tego państwa w kierunku członkostwa we wspólnocie, na które – jak oświadczył wicepremier Bożydar Djelić – będzie gotowe w 2014 roku.
Wraz z aresztowaniem Radovana Karadzicia, jednego z najbardziej poszukiwanych serbskich zbrodniarzy wojennych, i zapowiedzią powrotu ambasadorów Serbii do stolic krajów, które uznały niepodległość Kosowa, nowy rząd demonstrował gotowość do osiągnięcia tego ambitnego celu.
Jednak z czasem jego proeuropejskie nastawienie wydaje się wyczerpywać. Unijni dyplomaci ostrzegli ostatnio Serbię, że jej próby zakwestionowania legalności deklaracji niepodległości Kosowa, a także jej opór ws. uruchomienia w Kosowie unijnej misji prawnej (EULEX), może skomplikować starania tego kraju członkostwo w UE. W wywiadzie dla „Polityki” Cvetković wycofał się z oporu wobec unijnej misji, ale wyjaśniał, że przyjazd EULEX bez właściwej rezolucji ONZ i bez zgody Serbii, jest „nie do zaakceptowania”.
Unia Europejska bacznie obserwuje również reakcje Serbii na uznanie niepodległości Abchazji i Południowej Osetii przez Rosję, ponieważ Moskwa powołuje się na precedens Kosowa. Cvetković przychylił się do tej opinii mówiąc, że uznanie niepodległości Kosowa spowodowało efekt domina.
Na pytanie czy Serbia zamierza uznać niepodległość tych gruzińskich prowincji Cvetković powiedział jedynie, że Belgrad monitoruje sytuację i „podejmie kroki w swoim najlepiej pojętym interesie”. Dodał, że nie przewiduje, by rozwój sytuacji miał negatywny wpływ na Serbię i wyraził nadzieję, że Rosja będzie uznawać Kosowa za część Serbii, nawet jeśli jego kraj nie uzna Abchazji i Południowej Osetii.
Tymczasem rząd Kosowa mianował czterech pierwszych ambasadorów - którzy mają pojechać do USA, Wielkiej Brytanii i Belgii - i zapowiada, że niebawem będą mianowani kolejni. (bea)










