Reklama
Według przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek eurodeputowani chcą prawdzić, jak wygląda sytuacja na Białorusi, i po dopiero dokładnym zapoznaniu się z sytuacją zamierzają podjąć ostateczną decyzję odnośnie do kształtu rezolucji. Jak tłumaczył Buzek, parlament chce opracować rezolucję "bardzo odpowiedzialną, która by przekonywała wszystkich", "spójną i w pełni udokumentowaną, opartą na faktach sprawdzonych przez delegację PE".
Europoseł Marek Siwiec (SLD) powiedział dziennikarzom, że europosłowie z jego frakcji nie chcą przyjmować rezolucji pisanej w pośpiechu pod wpływem emocji.
Polscy eurodeputowani od wielu dni zabiegali, by w związku z falą represji wobec działaczy polskiej mniejszości na Białorusi europarlament przyjął rezolucję na temat Białorusi już podczas obecnej sesji PE, która odbywa się w środę i czwartek w Brukseli. Dodatkowym argumentem była obecność w Brukseli Borys i jednego z przywódców białoruskiej opozycji Aleksandra Milinkiewicza.
Borys przyjęła ze zrozumieniem decyzję o przełożeniu głosowania nad rezolucją. "Nie sztuka przyjąć rezolucję, tylko przyjąć skuteczną rezolucję. I ważne, żeby przedstawić obecną sytuację społeczeństwa obywatelskiego i białoruskiego. Dlatego tu jesteśmy" – cytowała Borys PAP.
Mniej zadowolony z takiego obrotu sytuacji był Milinkiewicz. "Czuje niesmak i chcę, żeby to było szybko, ale są argumenty, że można poczekać kilka tygodni. Pan przewodniczący przekonał mnie, że lepiej byłoby, by sytuacja zbadana była przez delegację, i może wtedy ten dokument będzie szerzej wsparty przez PE" - powiedział Milinkiewicz. Jego zdaniem jednak najważniejszy jest fakt, że ten temat nie odejdzie z PE a rezolucja nie jest odwołana, ale przełożona. "Choć to tylko słowa, to dają ogromne moralne wsparcie" – podkreślił Milinkiewicz. (tmw)










