Reklama
W poniedziałek białoruska milicja zatrzymała 40 działaczy Związku Polaków na Białorusi (ZPB), którego szefową jest Andżelika Borys. Zatrzymano ich w drodze na rozprawę sądową w sprawie Domu Polskiego w Iwieńcu, który władze białoruskie postanowiły przekazać alternatywnemu - lojalnemu wobec Mińska - kierownictwu Związku Polaków na Białorusi ze Stanisławem Siemaszką na czele. Część z zatrzymanych już skazano na kilka dni aresztu lub – jak Borys – na wysoką grzywnę.
„Te wydarzenia są dowodem eskalacji działań przeciwko polskiej mniejszości oraz stanowią regres w stosunkach UE-Białoruś” – przytacza tvp.info słowa Lutza Guellnera, rzecznika Catherine Ashton, szefowej unijnej dyplomacji i wiceprzewodniczącej KE.
Dodał, że Komisja Europejska, która z niepokojem przyjęła informacje o sytuacji na Białorusi, oczekuje, że władze tego kraju będą „wypełniać zobowiązania podjęte w ramach Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, dotyczące praw mniejszości narodowych”.
Guellner wyraził ponadto nadzieję, że Białoruś będzie przestrzegać zapisów deklaracji Partnerstwa Wschodniego, w której - w maju zeszłego roku - zobowiązała się do przestrzegania „zasad prawa międzynarodowego i podstawowych wartości, w tym demokracji, praworządności i poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności”.
„Wzywamy Białoruś do przeprowadzenia tak potrzebnych reform demokratycznych, by Białoruś mogła w pełni korzystać z dobrodziejstw Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. Będziemy uważnie obserwować rozwój wydarzeń na Białorusi” – zapowiedział rzecznik szefowej unijnej dyplomacji.
Natomiast przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek nie wykluczył przywrócenia unijnych sankcji wobec Białorusi w odpowiedzi na represje wobec polskiej mniejszości i białoruskiej opozycji. „To jednak ostateczność” – podkreślił szef PE na poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie.
Sankcje zawieszono kilkanaście miesięcy temu po tym jak Mińsk wypuścił więźniów politycznych i złagodził postępowanie wobec opozycji i mediów.
Buzek podkreślał, że reprezentuje stanowisko wszystkich 736 europosłów i że sprawa Białorusi nie wzbudza kontrowersji w PE. „Choć naturalnie najbardziej zaangażowani są w nią Polacy, tak jak np. Hiszpanie i Portugalczycy w sprawy relacji z Kubą” – dodał.
We wtorek szef PE ma się spotkać w Warszawie z liderem białoruskiej opozycji Aleksandrem Milinkiewiczem, a w przyszłym tygodniu w Brukseli ma się odbyć parlamentarna debata poświęcona sytuacji na Białorusi.
Również w przyszłym tygodniu o Białorusi rozmawiać mają szefowie unijnej dyplomacji.
O sytuacji na Białorusi w poniedziałek po południu rozmawiali także prezydent Lech Kaczyński z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. Szef prezydenckiej kancelarii Władysław Stasiak zapowiedział po tym spotkaniu że prezydent wyśle list do prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Ma się w nim zwrócić „o osobiste zaangażowanie w unormowanie sytuacji polskiej mniejszości na Białorusi”.
Według Stasiaka, prezydent „oczekuje zdecydowanego, konsekwentnego i nade wszystko skutecznego działania na forum Unii Europejskiej, OECD czy Rady Europy i wszystkich organizacji, które są zaangażowane w tę sytuację”.
Szef polskiego MSZ Radosław Sikorski poinformował natomiast po poniedziałkowym spotkaniu z prezydentem, że już zapadła decyzja o zakazie wjazdu do Polski dla kierownictwa nieuznawanego przez Warszawę reżimowego Związku Polaków na Białorusi Stanisława Siemaszki i przedstawicieli białoruskich władz, którzy przyczynili się do wzrostu napięcia. „To lista kilkunastu osób” - powiedział Sikorski.
Dodał, że Warszawa przygotowuje „negatywny scenariusz” w stosunkach z Białorusią, który może zostać wdrożony, jeśli nie ustaną represje przeciwko Polakom w tym kraju. Zapewnił także, że Lech Kaczyński zaakceptował listę działań, które zamierza podjąć rząd, o ile "Białoruś nie zawróci ze złej drogi".
Minister wyraził przy tym nadzieję, że strona białoruska będzie chciała mieć dobre relacje z Polską i przestanie szykanować przedstawicieli Związku Polaków na Białorusią. „Ale stoper do wdrożenia tego negatywnego scenariusza już ruszył” - podkreślił szef polskiej dyplomacji.
Zapowiedział jednak, że Polska zostawia jeszcze „furtkę na milimetr otwartą” po to, żeby - po piątkowej wizycie szefa białoruskiej dyplomacji Siarhieja Martynau w Warszawie - dać szansę białoruskiej administracji na to, żeby „stosowne decyzje mogły nie być przekazane na niższe szczeble”. „Jest jeszcze pora zawrócić ze złej drogi, bylibyśmy bardzo zadowoleni” – dodał Sikorski.
W czasie spotkania prezydenta Kaczyńskiego z ministrem Sikorskim, premier Donald Tusk rozmawiał telefonicznie z szefową ZPB Andżeliką Borys. Według Centrum Informacyjnego Rządu, Borys poinformowała szefa polskiego rządu o sytuacji polskiej mniejszości na Białorusi, a Tusk przekazał jej informacje o działaniach polskiego rządu, m.in. na arenie Unii Europejskiej.
Na wtorek - zapowiedziało CIR - zaplanowana jest kolejna rozmowa premiera z szefową Związku Polaków na Białorusi.
Media przypominają, że konflikt wokół Związku Polaków na Białorusi trwa już pięć lat. Wybuchł po VI zjeździe ZPB w Grodnie, na którym 9 marca 2005 roku wybrano na prezesa 31-letnią Andżelikę Borys, reprezentującą grupę opozycyjną wobec dotychczasowego prezesa Tadeusza Kruczkowskiego. (bea)











