Reklama
Według oficjalnych wyników 59,6 proc. uczestników referendum poparło umowę z Unią Europejską, która otwiera drzwi do Szwajcarii wszystkim obywatelom UE, którzy chcieliby podjąć pracę w tym kraju.
Frekwencja w referendum wyniosła mniej niż 51 proc. Wynik ten jest gorszy od przeciętnej dla referendów ogólnokrajowych w Szwajcarii. Regiony miejskie oraz wszystkie kantony francuskojęzyczne głosowały za. Przeciwko umowie opowiedziało się włoskojęzyczne Ticino oraz trzy kantony składające się z wielu gmin niemieckojęzycznych.
Głosowanie miało istotne znaczenie zarówno dla Szwajcarii, jak i dla Unii Europejskiej. Referndalne „nie” oznaczałoby unieważnienie zawartej w 1999 roku „klauzuli awaryjnej“, czyli szeregu niezależnych porozumień handlowych pomiędzy Szwajcarią a unią.
„Pozytywne rezultaty tej konsultacji mają "kluczowe" znaczenie dla stosunków między Unią Europejską i Szwajcarią, a szwajcarskie "tak" "otwiera drogę do umocnienia tkanki naszych stosunków w obszarze wzajemnego zainteresowania", podkreśla komunikat podpisany przez przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso. "Wierzę, że jeszcze bardziej umocnimy nasze znakomite relacje" - oświadczył Barroso w komunikacie.
Czeskie przewodnictwo w UE opublikowało oświadczenie, w którym gratuluje narodowi Szwajcarii podjęcia decyzji o dalszej współpracy z UE, której jednym z fundamentalnych zasad jest wolność przemieszczania się obywateli dotycząca wszystkich państw członkowskich.
Jak donosi Euractiv Rumunia oraz Dnevnik, partner portalu Euractiv w Bułgarii, także te dwa kraje wyraziły swoją radość z wyników referendum.
Jacques de Watteville, szwajcarski eurodeputowany wyjaśniał w ubiegłym tygodniu w rozmowie z portalem EurActiv, że wszystkie największe partie jego kraju popierają rozszerzenie prawa do pracy o Bułgarów i Rumunów. Wyjątek stanowi jedynie jedna trzecia UDC, partii przedsiębiorcy i prawicowego populisty Christopha Blochera.
Negatywna kampania przeciwników umowy z unią wykorzystywała obawy społeczeństwa przed falą imigracji z Bułgarii i Rumunii. Na plakatach rozwieszonych w całym kraju imigranci przedstawieni byli jako czarne kruki.
Prawicowi politycy wykorzystywali również negatywne wyniki przygotowanego przez Komisję Europejską poakcesyjnego raportu monitoringu Bułgarii i Rumunii, by dzięki temu wywołać wrażenie, że obywatele obu krajów sprowadzą do Szwajcarii zorganizowaną przestępczość i korupcję.
Jak poinformowało portal EurActiv źródło w Komisji Europejskiej, publikację kolejnego raportu kontrolującego sytuację w obu państwach ze względów strategicznych przesunięto na 12 lutego, czyli już po referendum. (tmw)







