Reklama
Jeden z politologów w rozmowie z czeską telewizją określił wynik ostatnich dwudniowych wyborów (piątek i sobota) jako „największą rewolucję w czeskiej polityce od Aksamitnej Rewolucji w 1989 r.” Wyborcy ukarali dotychczas najsilniejsze partie. Scenę polityczną opanowały w zamian dwa nowe ugrupowania.
Socjaldemokraci formalnie wygrali wybory zdobywając nieco ponad 22 proc. głosów. Oznacza to jednak spadek o 10 punktów procentowych w stosunku do wyniku z 2006 r. Przed wyborami Paroubek określał każdy wynik poniżej 30 procent jako porażkę. Tak słabego wyniku szef Socjaldemokratów się nie spodziewał. „Jako partia przegraliśmy, ale przegrali także zwykli obywatele naszego kraju”, powiedział po wyborach, podkreślając, że respektuje wynik i wyciągnie z niego osobiste konsekwencje.
Wynik CSSD jest tak mizerny, że Socjaldemokraci nie są w stanie utworzyć większościowego rządu nawet z Komunistami. Prezydent Vaclav Klaus prawdopodobnie nie powierzy misji tworzenia rządu CSSD, lecz szefowi liberalno-konserwatywnej partii ODS, Petrowi Neczasowi. ODS także znacznie osłabła. Zdobyła tylko około 20 proc. głosów, jej wynik wyborczy sprzed czterech lat był o 15 punktów procentowych lepszy. Blok partii centroprawicowych jest jednak po wyborach wystarczająco silny, by zdobyć większość w parlamencie.
Prawdziwym, niespodziewanym zwycięzcą wyborów jest Karl Schwarzenberg i jego nowo utworzona partia TOP 09 (nazwa pochodzi od Transparentność, Odpowiedzialność, Prosperity). TOP 09 zdobyła prawie 17 proc. głosów.
Obok partii Schwarzenberga niespodziankę zgotowała także nowa partia byłego dziennikarza telewizyjnego Radka Johna „Sprawy publiczne“ (VV), którą poparło 11 proc. wyborców. VV jest trzecim potencjalnym członkiem koalicji prawicowej, która ma szansę utworzyć rząd. John jest chce współpracować ze wszystkimi, którzy gotowi są powstrzymać zadłużanie kraju i walczyć z korupcją. (tmw)











