Reklama
Pozwolenie na otwarcie biura niezależnej, międzynarodowej rozgłośni w białoruskiej stolicy jest pierwszą taką zgodą dla mediów nadających z Zachodu – podał portal www.bialorus.pl za „Gazetą Wyborczą”.
Co prawda na razie żaden z korespondentów tego radia nie ma jeszcze akredytacji, która umożliwia legalną pracę, jednak samo zezwolenie jest precedensem. Wcześniej media spoza Białorusi, finansowane przez kraje Unii Europejskiej były uznawane za ośrodki dywersji, a dziennikarze byli celem działań służb specjalnych.
Mimo starań, ani utworzone w Warszawie w 2005 r. Europejskie Radio dla Białorusi, ani inne nadające z Polski Radio Racja, ani telewizja satelitarna Biełsat, nie otrzymywały akredytacji z białoruskiego MSZ.
„Teraz Białoruś prowadzi pertraktacje z UE dotyczące m.in. losu nałożonych na władze w Mińsku sankcji, które obecnie są zawieszone. Właśnie z tym wiążę decyzję o zgodzie na naszą działalność” – powiedział „GW” prezes Europejskiego Radia dla Białorusi, Zmicier Nowikau.
„Gazeta” przypomina, że sytuacja gospodarcza zmusiła reżim Łukaszenki do starań o na rzecz lepszych stosunków z Unią. Licząc na pożyczki i unijne inwestycje władze w Mińsku zwolniły już więźniów politycznych, zezwoliły na legalny kolportaż dwóch niezależnych gazet i zalegalizowały opozycyjny ruch „O Wolność” Aleksandra Milinkiewicza.
„Teraz Łukaszenka robi kolejny gest mający pokazać postępy w demokratyzacji kraju” – cytuje za „GW” portal Białoruś.pl wypowiedź niezależnego białoruskiego politologa Walerego Karbalewicza. (bea)







