Reklama
W miniony wtorek Sarkozy był zarówno w Moskwie jak i w Tbilisi negocjując warunki zawieszenia broni w konflikcie gruzińsko-rosyjskim. Obie strony zaakceptowały przedstawione im porozumienie.
Według EurActiv.com służby prasowe Pałacu Elizejskiego podały, że w czasie telefonicznej rozmowy francuski prezydent powiedział prezydentowi Rosji Dmitrijowi Miedwiediewowi, że wycofanie wszystkich wojsk rosyjskich, które od siódmego sierpnia wkroczyły na terytorium Gruzji, musi nastąpić „bezzwłocznie”.
Strona francuska poinformowała, że rosyjski prezydent wyznaczył rozpoczęcie wycofywania wojsk na poniedziałek. Według Kremla, Miedwiediew sprecyzował w rozmowie z Sarkozym, że siły rosyjskie będą się wycofywać z Gruzji do Osetii Południowej i stref bezpieczeństwa, które z grubsza pokrywają się z jej granicami.
Francuski dziennik “Le Figaro” napisał, że Sarkozy ostrzegł Miedwiediewa, że nie dotrzymanie warunków zawieszenia broni z 12 sierpnia, „może mieć poważne konsekwencje” dla stosunków UE-Rosja.
Zapowiadając możliwość zwołania nadzwyczajnego szczytu UE prezydent Francji powiedział także, że Unia powinna ponowne rozpatrzyć swoje relacje z Rosją. „Musimy także ustalić czy rosyjska interwencja w sąsiedniej Gruzji była jednorazowym przypadkiem, brutalnej i przesadnej odpowiedzi, czy też oznacza ponowne usztywnienie postawy Rosji wobec swoich sąsiadów i całej społeczności międzynarodowej” – napisał w „Le Figaro”.
W czasie week-endu w Tbilisi była również kanclerz Niemiec Angela Merkel, gdzie spotkała się z prezydentem Saakaszwili. W czasie niedzielnego pobytu w Gruzji powiedziała, że cały świat patrzy na Rosję i zwróciła uwagę, że wyjście z obecnej sytuacji będzie testem na wiarygodność Moskwy.
Siódmego sierpnia, gruzińskie wojska zaatakowały separatystyczny region Południowej Osetii. Rosja odpowiedziała zmasowanym atakiem swoich wojsk zajęła znaczną część terytorium Gruzji. Wywołało to zaniepokojenie społeczności międzynarodowej, która obawia się, że Moskwa wykorzysta tę sytuację do obalenia prezydenta Micheila Saakaszwilego i przekształcenia Gruzji w swojego wasala, tak jak to było w czasach Związku Radzieckiego.
Osetia Południowa - podobnie jak Abchazja – mimo, że formalnie stanowi część Gruzji, cieszy się daleko posuniętą autonomią i faktycznie pozostaje pod wpływem Moskwy. Oba te terytoria stanowią strefę „zamrożonego konfliktu”, a napięcie w regionie wzrosło po ogłoszeniu, w lutym tego roku, niepodległości Kosowa.(bea)











