Visegrad EU portals : EurActiv.pl | EurActiv.hu | EurActiv.cz | EurActiv.sk |
Logo EurActiv.sk
  • O nas
  • Newsletter

14.03.2011
Turcja może odegrać rolę modelu dla krajów arabskich, które wejdą na drogę demokratyzacji. Jednak, jej atrakcyjność i potencjał oddziaływania na państwa arabskie zależy w dużym stopniu od powodzenia budowy nad Bosforem demokracji liberalnej z prawdziwego zdarzenia. Realizacji pozytywnego scenariusza bardzo pomogłaby reaktywacja tureckiego procesu integracji europejskiej.

Żródło: DemosEuropa
Autor: Adam Balcer

Reklama

Obalenie Ben Aliego, Mubaraka i zbliżający się kres Kadafiego spowodowały, że pojawiła się realna szansa na demokratyzację świata arabskiego. Demokratyzacja i modernizacja świata arabskiego leży w żywotnym interesie UE, gdyż zależy od nich stabilizacja naszego południowego sąsiedztwa. Tradycje demokratyczne są słabe w świecie arabskim. Z tego powodu bardzo ważną kwestią jest znalezienie modelu do naśladowania dla Arabów.

Wielu komentatorów i polityków arabskich oraz europejskich uważa, że taką rolę może odegrać Turcja, która choć z problemami relatywnie skutecznie modernizuje się i poszerza zakres wolności pod rządami partii o korzeniach islamskich. Rzeczywiście Turcja jako zdecydowanie najbardziej demokratyczny kraj muzułmański w ramach „Wielkiego Bliskiego Wschodu”, czyli w pasie rozciągającym się między Atlantykiem i Himalajami, z bardzo dynamiczną gospodarką i rosnącymi wpływami w tym regionie wydaje się być naturalnym kandydatem do odegrania roli modelu.

Jednak, pozycja lidera wyścigu wymaga utrzymania przez niego przewagi nad „ścigającym” peletonem. Niestety, Turcja nadal jest – stosując kryteria Freedom House - krajem częściowo wolnym, choć na granicy uznania za w pełni wolny. Przekroczenie tego Rubikonu zdecydowanie wzmocniłoby potencjał Turcji do pełnienia roli wzoru do naśladowania. Pełna demokratyzacja Turcji, ze względu na jej poważne problemy wewnętrzne jest jednak mało prawdopodobna bez wsparcia zewnętrznego.

Taką kotwicą demokracji tureckiej może być przede wszystkim proces integracji europejskiej, który niestety znajduje się obecnie w bardzo głębokim kryzysie. Reaktywacja tego procesu zwiększyłaby także szanse na demokratyzację świata arabskiego ze względu na pozytywne konsekwencje w wymiarze polityki zagranicznej. Poprawa relacji między UE i Turcją z pewnością przełożyła by się bowiem na bliższą współpracę między Brukselą i Ankarą w demokratyzacji świata arabskiego. Natomiast wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego w Turcji sprzyjałoby - poprzez presję tego ostatniego na władze - uznaniu przez Turcję demokratyzacji sąsiedztwa za kluczowy priorytet w polityce zagranicznej.

Drugim warunkiem odegrania przez Turcję roli modelu jest uwzględnienie specyfiki każdego z państw arabskich. Posiadają one różne potencjały do naśladowania Turcji, co wynika z poważnych różnic światopoglądowych między Turkami i niektórymi społeczeństwami arabskimi. Tureckie doświadczenie modernizacji ma pewne unikalne cechy, które są nie do zaakceptowania dla większości Arabów, szczególnie odgórna i przymusowa „jakobińska” sekularyzacja. Dlatego bardzo ważna jest trafna ocena, które elementy doświadczenia tureckiego mogą być zaadaptowane w świecie arabskim.

Mocne i słabe punkty Turcji 
Przemiany wewnętrzne, które zaszły w Turcji - jej bezprecedensowa demokratyzacja i modernizacja pod rządami konserwatywnej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) - są główną przyczyną „turkomanii” w świecie arabskim. Biorąc pod uwagę, deficyt wolności w świecie arabskim demokratyzacja Turcji jest dla Arabów nawet ważniejsza niż jej modernizacja. Turcja bije rekordy popularności wśród arabskich społeczeństw na niespotykaną dotąd skalę, wyprzedzając wszystkich innych ważnych graczy miejscowych i zewnętrznych w regionie. 

Według kompleksowych badań przeprowadzonych jesienią 2010 r. przez turecki think-thank TESEV „Orta Dogu’da Turkiye Aligsi 2010” w najważniejszych arabskich krajach Bliskiego Wschodu 80% Arabów zadeklarowało pozytywną opinię na temat Turcji. Niemal tyle samo zadeklarowało poparcie dla dalszego wzmocnienia jej wpływów na Bliskim Wschodzie. Ponad 2/3 uznało, że Turcja może być modelem dla krajów arabskich oraz, że jest przykładem „udanego małżeństwa” islamu z demokracją. W efekcie liczne partie islamskie w świecie arabskim deklarują chęć naśladowania rządzącej Turcją od 2002 r. konserwatywnej, post-islamistycznej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). W Maroku umiarkowani islamiści założyli nawet ugrupowanie noszące tą samą nazwę. Ta wielka popularność Turcji jest tym bardziej spektakularna, że 10 lat temu była ona jednym z najmniej lubianych krajów w świecie arabskim.

Niezwykle popularna stała się w świecie arabskim kultura turecka (seriale, piłka, muzyka). Tematyka turecka jest także bardzo obecna w arabskiej prasie i programach informacyjnych. Turcja stała się popularną destynacją dla turystów arabskich. Turcja zniosła wizy wobec wielu krajów regionu. Zdecydowanie wzrosła wymiana handlowa i inwestycje zagraniczne między Turcją i krajami arabskimi. W wielu krajach arabskich tureckie firmy niemal zmonopolizowały sektor budowlany. Prognozy ekonomiczne wskazują na pogłębienie tych trendów w najbliższych dekadach.

W wymiarze politycznym także nastąpiła radykalna intensyfikacja relacji dwustronnych między Turcją i krajami arabskimi oraz przeważnie udane zaangażowanie Ankary w mediację w konfliktach wewnętrznych (Liban, Irak, Palestyna) i regionalnych (Irak-Syria, Liban-Syria, Syria-Izrael). Turcji udało się utrzymać poprawne relacje ze wszystkimi krajami arabskimi i Iranem, co jest rzadkimi zjawiskiem w regionie. Co więcej, zima ludów w krajach arabskich stwarza po raz pierwszy możliwość dużego wpływu społeczeństw arabskich na politykę zagraniczną własnych państw. W efekcie sympatia arabskiej ulicy wobec Turcji może przyczynić się do dalszego zacieśnienia relacji turecko-arabskich.

Jedyną porażką Turcji jest bardzo poważne pogorszenie relacji z Izraelem. Choć, z drugiej strony twardy kurs wobec Tel Aviwu był jedną z przyczyn wzrostu notowań Turcji wśród arabskich społeczeństw. Asertywna polityka Turcji w świecie arabskim spotkała się z mieszanymi uczuciami w UE, gdyż unaoczniła także różnice między nimi ( np. stosunek do Hamasu, Iranu, Izraela). Tureckie wpływy są szczególnie silne w klasycznym Bliskim Wschodzie (region Maszrek), który jest areną aktywności kilku silnych graczy regionalnych: Turcja, Iran, Egipt, Arabia Saudyjska, Izrael oraz globalnych: USA i w mniejszym stopniu UE, Rosja i Chiny.

Pomimo tych bardzo mocnych punktów Turcji, wielu ekspertów podkreśla, że doświadczenie tureckie jest unikalne i trudne do powtórzenia. Rzeczywiście, w odróżnieniu od państw arabskich Turcja jest krajem wyraźnie świeckim i gwarantującym w swoim prawodawstwie równość kobiet i mężczyzn. Ta sytuacja jest dziedzictwem zdecydowanie laickiej i prozachodniej rewolucji Kemala Ataturka. W świecie arabskim jedynie w Tunezji przeprowadzono – choć na znacznie mniejszą skalę- podobne reformy sekularyzacyjne. W efekcie istnieją bardzo poważne różnice światopoglądowe między Turkami i niektórymi społeczeństwami arabskimi (Saudowie, Egipcjanie). Te ostatnie są zdecydowanie bardziej konserwatywne czy też nawet fundamentalistyczne niż społeczeństwo tureckie. Natomiast olbrzymia większość Turków sprzeciwia się państwu wyznaniowemu opartemu na szariacie.

Wyjątkową cechą Turcji na tle krajów arabskich jest istnienie sporej zdecydowanie proświeckiej mniejszości w ramach społeczeństwa tureckiego (35-40%). Jej siłę pokazały wielkie milionowe lewicowe demonstracje, które miały miejsce w Turcji w 2007 r. i odbywały się pod hasłem obrony rozdziału religii od państwa. Specyfikę Turcji potwierdza także charakter tureckiego ruchu islamistycznego. Demokracja, mocna pozycja armii oraz wspomniany system wartości społeczeństwa tureckiego sprawiły, że partie islamistyczne w Turcji nigdy nie stosowały przemocy oraz ewoluowały. Apogeum tego procesu jest AKP, która odrzuciła ideę państwa wyznaniowego i dąży obecnie jedynie do korekty zasad rozdziału religii od państwa.

Z drugiej strony, nie należy wyolbrzymiać różnic między Turkami i Arabami. Tych ostatnich nie można traktować jako jednorodnej masy. Badania opinii publicznej prowadzone nad Bosforem i w krajach arabskich pokazują duże różnice wewnętrzne wśród Arabów i bardzo duże podobieństwo mentalności na przykład Libańczyków muzułmanów czy Tunezyjczyków do Turków. Różnice między Turkami i Syryjczykami czy Marokańczykami także nie są olbrzymie. Po drugie, problemy wewnętrzne Turcji - choć przeważnie mają mniej ostry charakter - są podobne do najważniejszych bolączek świata arabskiego. Turcja nie jest w pełni wolna, duże- chociaż znacznie mniejsze niż kiedyś - są wpływy armii, kobiety są dyskryminowane przez patriarchalne społeczeństwo, mniejszości narodowe (Kurdowie) wciąż czekają na pełne przestrzeganie swoich praw, mniejszości religijne i wyznaniowe (chrześcijanie i Alewici - liberalna dogmatycznie związana z szyizmem odmiana islamu) czują się obywatelami drugiej kategorii w stosunku do sunnickiej większości, pewne wyzwanie stanowi wciąż fundamentalizm islamski i w końcu rozwarstwienie społeczne jest większe niż w Europie, zaś społeczeństwo boryka się z wysokim bezrobociem wśród młodzieży.

Podobieństwo problemów w świecie arabskim i Turcji powoduje, że ich rozwiązanie lub przynajmniej złagodzenie nad Bosforem miałoby także poważne implikacje dla potencjału tureckiego w świecie arabskim w wymiarze polityki zagranicznej, czyli roli mediatora, do której aspiruje Ankara. Turcja szanującą swoją wewnętrzną różnorodność byłaby wyjątkowym przypadkiem w regionie i bardzo zyskałaby w oczach wszystkich mniejszości na Bliskim Wschodzie, czujących się dyskryminowanymi.

Podsumowując, kemalistowska rygorystycznie świecka i autorytarna republika turecka nie może stać się wzorem dla Arabów. To premier Recep Erdogan, głęboko wierzący muzułmanin nie zaś Kemal Ataturk zdobył arabskie serca. Nie oznacza to bynajmniej, że Turcja nie może być inspiracją dla Arabów. Wręcz przeciwnie. Taką rolę mogą odegrać głębokie reformy demokratyzacyjne dokonane w Turcji przez rząd Erdogana w ramach procesu integracji europejskiej. To dzięki nim Turcja zdecydowanie wyprzedziła w ostatniej dekadzie świat arabski pod względem zakresu wolności. Natomiast znaczna część tych reform dotyczących praw mniejszości, kobiet czy wolności słowa mogłaby zostać zaadaptowana w świecie arabskim.

Takie podejście nie powinno oznaczać rezygnacji z sekularyzacji świata arabskiego. Przykład samej Turcji pokazuje, że istnieje silna korelacja między demokracją i świeckością. Jednak, rozgraniczenie sfery sacrum i profanum w krajach południowego sąsiedztwa musi nastąpić „okrężną” drogą czyli poprzez wzmocnienie pluralizmu społecznego, gdyż im będzie on silniejszy tym większe będzie zapotrzebowanie na neutralną przestrzeń publiczną otwartą na różne grupy i środowiska. Dlatego najważniejszymi kwestiami powinny być poprawa statusu kobiet i poszanowanie praw mniejszości narodowych, wyznaniowych i religijnych. W tym wymiarze AKP może być bardzo wartościowym wzorem do naśladowania dla arabskich umiarkowanych islamistów. To przecież partia Erdogana jak na ugrupowanie o korzeniach islamskich dokonała zaskakująco dużo- choć wciąż nie wystarczających- reform sprzyjających równouprawnieniu płci.  

Unia i demokracja w muzułmańskim sąsiedztwie
Atrakcyjność Turcji w świecie arabskim wynikająca z jej proeuropejskich reform bardzo dobrze pokazuje, że demokratyzacja republiki tureckiej i świata arabskiego oraz ich relacje z UE tworzą system naczyń połączonych. Turcja, aby w pełni wykorzystać swój potencjał modelu dla świata arabskiego potrzebuje wprowadzenia w życie słynnego motta Ataturka „pokój w kraju, pokój na świecie” (Yurtta Sulh, Cihanda Sulh).

Dzisiaj pokój jest tożsamy z liberalną demokracją. Jej udana budowa wydaje się być mało prawdopodobna bez członkostwa Turcji w UE, gdyż sama Ankara będzie miała poważne trudności, żeby przezwyciężyć niektóre wewnętrzne wyzwania. Niestety skala problemów Turcji oraz fakt, że jest dużym, muzułmańskim, nadal raczej biednym krajem powodują, że kandydatura turecka wzbudza najpoważniejszy sprzeciw w UE spośród wszystkich kandydatów. Turcja jest wyjątkowa, gdyż ze względu na wspomniany czynnik muzułmański spora część Europejczyków jest przeciwna a priori jej akcesji, bez różnicy na reformy zachodzące nad Bosforem. Dlatego perspektywa europejska nigdy nie będzie odgrywać roli kotwicy stabilizującej sytuację polityczną jak wcześniej w Europie Środkowej.

Jednak, ostania dekada pokazała, że mniejsza lub większa wiarygodność tej perspektywy europejskiej ma bardzo poważne konsekwencje dla sytuacji wewnętrznej w Turcji. Dzięki przyznaniu Turcji statusu kandydata w 1999 r. nastąpiła nad Bosforem „cicha rewolucja” jak nazwano bezprecedensowe reformy demokratyczne. Najważniejsze z nich wydają się być już nieodwracalne. Po raz pierwszy w historii Turcji scenariusz cywilnej lub wojskowej dyktatury stał się bardzo mało prawdopodobny. Jednak kryzys procesu negocjacyjnego po 2005 r. spowodował spowolnienie demokratyzacji. W niektórych sferach nastąpił nawet pewien regres.

Zmniejszenie się szans na akcesję wyraźnie osłabiło wolę reformatorską AKP, pokazując jej własne ograniczenia. Ta partia, tak jak Turcja potrzebuje dalszych refom. Choć, wybór autorytaryzmu przez AKP i zniszczenie demokracji w Turcji jest niemożliwe, to jednak nie jest to ugrupowanie autentycznie demokratyczne. Pomimo, niezaprzeczalnych wielkich zasług dla demokratyzacji AKP pokazała w ostatnich latach także autorytarne rysy, walcząc administracyjnie z niektórymi mediami, zaostrzając prawo antyterrorystyczne czy też promując „skandynawskie” ograniczenia w sprzedaży alkoholu. W efekcie nie przypadkiem ostatnio nastąpił pewien regres Turcji w rankingu wolności mediów opracowanym przez Freedom House.

Osłabienie wiarygodności perspektywy europejskiej przyczyniło się także do wyraźnego zaostrzenia konfliktu wewnętrznego między AKP i świecką lewicą. Krysys procesu negocjacji podważył bardzo ważną jednoczącą opozycję i rząd platformę, czyli ideę europeizacji kraju. Warto przypomnieć, że w latach 2002-2005 świecka opozycja poparła niemal wszystkie reformy przeprowadzone przez AKP. Niestety po 2005 r. kwestia zasad rozdziału religii od państwa stała się głównym tematem debaty publicznej spychając na dalszy plan proeuropejskie reformy. Ten ostry spór wewnętrzny osłabia potencjał Turcji do odgrywania roli modelu dla świata arabskiego. Kemalistowska opozycja postrzega bowiem wsparcie Turcji dla umiarkowanych islamistów arabskich jako zagrożenie dla świeckości kraju (wzrost znaczenia islamu w przestrzeni publicznej w samej Turcji). Natomiast dla budowy demokracji na Bliskim Wschodzie byłoby bardzo korzystne, gdyby tureccy kemaliści udzielili wsparcia arabskim lewicowcom, którzy są w mniejszości, ale bynajmniej nie są siłą marginalną.

Wzloty i upadki demokracji w Turcji oraz jej relacji z UE znalazły także wyraz w obecności idei demokratyzacji w jej polityce wobec świata arabskiego. W latach 2002-2005 w złotym okresie relacji turecko-unijnych i bezprecedensowych reform demokratycznych w Turcji po raz pierwszy w historii w agendzie polityki zagranicznej Ankary pojawiło się hasło demokratyzacji. W tym okresie na każdym szczycie państw muzułmańskich i arabskich przywódcy tureccy nie wahali się krytykować autorytaryzmu i totalitaryzmu w świecie arabskim, zyskując sympatię zwykłych Arabów. Po 2005 r. ta retoryka znacznie osłabła na rzecz realizmu politycznego i dobrych relacji z dyktatorami.

Zima ludów w świecie arabskim spowodowała, że znowu demokratyzacja stała się motywem przewodnim w tureckim dyskursie o świecie arabskim. Jednak, równocześnie arabskie rewolucje obnażyły sprzeczności polityki zagranicznej Turcji, które Ankara musi skorygować, jeśli chce zachować wiarygodność w oczach zwykłych Arabów. Premier Erdogan nie może jednocześnie wzywać Mubaraka do dymisji i nie odnosić się bezpośrednio do kwestii łamania praw człowieka podczas spotkań z prezydentami Syrii i Iranu.

Te podwójne standardy może zneutralizować dalsza demokratyzacja Turcji. Im silniejsze będzie w Turcji społeczeństwo obywatelskie tym bardziej będzie oparta na wartościach jej polityka zagraniczna. Warto przypomnieć, że to właśnie presja mediów i NGOsów odegrała ważną rolę w wycofaniu w 2009 r. przez rząd zaproszenia dla prezydenta Sudanu oskarżonego o ludobójstwo. Dziś NGOsy głośno wzywają premiera Erdogana do zwrotu nagrody promotora praw człowieka (sic!) przyznanej mu przez Kadafiego. W Europie istnieje przekonanie, że rosnącą w siłę Turcja będzie coraz mniej podatna na naszą presję lub perswazję, gdy pojawi się kwestia koordynacji z UE polityki zagranicznej oraz dalszych reform. Ale przecież wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego w Turcji spowoduje, że silniejszy będzie nacisk oddolny na demokratyzację wewnętrzną oraz jej wsparcie na zewnątrz.

Kolejnym przykładem korelacji między relacjami Ankary i Brukseli oraz przyszłością świata arabskiego jest stosunek do integracji europejskiej Turcji w świecie arabskim. Choć notowania Zachodu w świecie arabskim są – szczególnie USA - znacznie niższe niż Chin czy Turcji, to jednak ta sytuacja nie oznacza atawistycznej niechęci do wartości zachodnich. Współczesna Turcja jest przecież ceniona przez Arabów za demokrację i reformy przeprowadzone w ramach procesu integracji europejskiej. Czasami dla Arabów jednak udana modernizacja czy wspólnota kulturowo-religijna są ważniejsze niż demokracja. Świadczy o tym bardzo podobne do Turcji notowania Arabii Saudyjskiej i Chin. W porównaniu z tymi ostatnimi Turcja jest zdecydowanie najbliższa ustrojowo modelowi zachodniemu. W interesie UE jest aby była dla Arabów bardziej atrakcyjna od Chin czy monarchii saudyjskiej.

Większość Arabów popiera członkostwo Turcji w UE i uważa, że jej akcesja miałaby pozytywny wpływ na Bliski Wschód. Ta opinia jest także rozpowszechniona wśród elity arabskiej intelektualnej i politycznej. Członkostwo Turcji w UE zdecydowanie poparła Liga Arabska. Jej duża delegacja odwiedziła nawet Brukselę, aby lobbować na rzecz Ankary. Arabowie stanowili także zdecydowanie największą grupę wśród dziennikarzy relacjonujących szczyt UE, na którym zapadła decyzja o rozpoczęciu negocjacji akcesyjnych z Ankarą. W mediach arabskich kwestia członkostwa Turcji stała się papierkiem lakmusowym stosunku UE do islamu. W efekcie trwały kryzys w procesie akcesyjnym Turcji (jego zamrożenie na kilka lat) będzie miał swoje negatywne reperkusje w świecie arabskim i jego postrzeganiu Europy.

Last but not least, w przypadku realizacji tego pesymistycznego scenariusza „obrażona” Turcja może stać się dla UE geopolitycznym rywalem lub co najmniej trudnym, nieprzewidywalnym partnerem, postrzegającym zaangażowanie unijne w świecie arabskim z podejrzliwością a czasami wręcz niechęcią.

© 2003-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone

Technologia i Design MONOGRAM Technologies

to_top