Reklama
Prezydent Miedwiediew napisał, że w latach prezydentury Wiktora Juszczenki Ukraina świadomie "odeszła od zasad przyjaźni i partnerstwa z Rosją". Jednocześnie przytoczył on szereg działań Ukrainy, które uznał za antyrosyjskie, w tym: dostaw uzbrojenia i wsparcie Gruzji podczas wojny w Osetii Południowej, w rezultacie czego Ukraina "jest współodpowiedzialna za popełnione przestępstwa"; dążenie do członkostwa w NATO; utrudnianie działalności rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie; dążenie do rewizji stosunków w sferze energetycznej oraz podpisanie memorandum gazowego z UE; naruszanie praw inwestorów rosyjskich na Ukrainie. Ponadto, prezydent Miedwiediew zarzucił ukraińskiemu prezydentowi fałszowanie historii, podejmowanie działań na rzecz wypierania języka rosyjskiego z życia publicznego i mediów oraz mieszanie się w sprawy cerkwi prawosławnej.
W odpowiedzi na "antyrosyjską linię kierownictwa ukraińskiego", w tym wydalanie przez Ukrainę w lipcu dwóch rosyjskich dyplomatów (Rosja odpowiedziała analogicznym krokiem), prezydent Miedwiediew odłożył wyjazd do Kijowa nowego ambasadora Rosji na Ukrainie, Michaiła Zurabowa, który kilka dni temu uzyskał ukraińskie agrément. Oznacza to, że Moskwa zdecydowała się przesunąć rozpoczęcie jego misji do czasu rozstrzygnięcia ukraińskich wyborów prezydenckich. Sprawa niedawnego wydalenia dwóch rosyjskich dyplomatów stanowi najwyraźniej jedynie pretekst, gdyż bezpośrednio po jej ujawnieniu nie spowodowała ona napięć między Moskwą i Kijowem.
Bezprecedensowy list i wystąpienie rosyjskiego prezydenta (wprawdzie Administracja Prezydenta i rosyjski MSZ próbowały złagodzić wypowiedź, uznając, że "nie oznacza ona zamrożenia lub zerwania stosunków dyplomatycznych") można uznać za nieoczekiwane. Wysunięte pod adresem Ukrainy zarzuty były już wielokrotnie wcześniej podnoszone przez Rosję. Moskwa wysłała w ten sposób również czytelny sygnał do całej ukraińskiej elity politycznej, że oczekuje od nowych władz w Kijowie uwzględniania kluczowych rosyjskich interesów, w tym głównie w sferze energetycznej i bezpieczeństwa. Ponadto, tak ostre słowa prezydenta Miedwiediewa sygnalizują włączenie się Moskwy do kampanii wyborczej na Ukrainie i chęć uczynienia z relacji z Rosją ważnego ich tematu. Ukraińscy politycy zostali w ten sposób zmuszeni do zajęcia stanowiska wobec tego swoistego ataku. Gotowość wypełnienia "oczekiwań" Miedwiediewa zadeklarował jednoznacznie i bardzo szybko Wiktor Janukowycz, spodziewana jest odpowiedź prezydenta Juszczenki, ukraińska opinia publiczna będzie również oczekiwała stanowiska premier Julii Tymoszenko. Nawet jeśli ukraińska premier tradycyjnie będzie unikała jednoznacznej wypowiedzi w tej kwestii, będzie to podejmowane przez jej przeciwników i ocenione przez wyborców. 










